Tydzień w spalskim ośrodku minął strasznie szybko. Z siatkarzami zachowywaliśmy się jakbyśmy się znali dobrych kilka lat. Z Krzyśkiem robiliśmy chłopakom różne akcje, z których ubaw miała cała reprezentacja. Z każdą minutą moja kolekcja zdjęć powiększała się. Na treningach szło mi całkiem dobrze, cały czas byłam chwalona, a to przez chłopaków czy trenerów. Z Bartkiem codziennie poznawaliśmy się coraz bardziej, dużo rozmawialiśmy, staraliśmy się każda wolną chwile spędzać razem. Dzisiaj na treningu zabawiłam się w panią fotograf i przyznam, że podobało mi się to. Usiadłam na chwile aby popatrzeć na graczy, a dokładnie na tego jednego. Cały czas zastanawiałam się czy nam coś z tego wyjdzie, a nawet jeśli przecież Bartuś gra jeszcze jeden sezon w Rosji, a ja w Łodzi. Cały czas będą treningi, mecze, wyjazdy, nie wiedziałam co o tym myśleć, jedyne co wiedziałam to nie chciałam go stracić, dogadywaliśmy się bez słów wystarczyło jedno spojrzenie, uśmiech.
-Zakochałaś się siostrzyczko - z moich rozmyśleń wyrwał mnie nie kto inny jak Karol
-Kto? Że niby ja? Żartujesz sobie chyba - odpowiedziałam na jego zarzuty mocno gestykulując, choć tak naprawdę nie wiedziałam co czuje
-Gdybym Cię nie znał, to może był uwierzył - zaśmiał się mój towarzysz
-Karol te Twoje stwierdzenia są wyssane z palca
-Przecież widzę jak na siebie patrzycie, jak się czujecie swobodnie w swoim towarzystwie, jakbyście się znali całe życie
-Od kiedy z Ciebie taki poeta ? - zapytałam, śmiejąc się z przyjaciela
-Nie zmieniaj tematu młoda - zaśmiał się Kłos
-Ale to nie ma sensu, on będzie w Rosji, ja tutaj, będziemy się widzieć raz na miesiąc jak dobrze pójdzie - stwierdziłam smutno, opierając głowę na jego ramieniu. Wiedziałam, że on mi powie prawdę i wszystko zatrzyma dla siebie.
-Ale czy nie warto zaryzykować dla miłości ? - Zapytał mnie
-Wiesz, że już trochę wycierpiałam, nie chce też cierpieć przez miłość, zawsze starałam się być ostrożna co do uczuć, a z Bartkiem jest inaczej, najchętniej oddałabym mu całą siebie, jak jestem z nim ni innego się nie liczy chciałabym by to trwało wiecznie - powiedziałam po chwili namysłu
-Tak samo mam z Natalią - powiedział cicho
-Z Natalą? - powtórzyłam, całkowicie zapomniałam o swoim postanowieniu
-Tak, jest inna niż dziewczyny, które znam, no z wyjątkiem Ciebie, ale Ty to siostra z mojej krwi więc się nie liczysz
-Dzięki naprawdę miły jesteś - przerwałam mu, oboje zaczęliśmy się śmiać, w jednej chwili chłopaki na nas spojrzeli, ale ja widziałam tyko uśmiechniętego Bartka - Przyjdź do mnie do pokoju po treningu to pogadamy na spokojnie - poprosiłam środkowego
-Kończymy - powiedział AA
-Będę za pół godziny - powiedział Kłos po czym przytulił mnie
-Idź, bo śmierdzisz - zaśmiałam się odpychając przyjaciela od siebie. Sama usiadłam jeszcze na płycie boiska i zaczęłam oglądać zrobione dzisiaj zdjęcia.
-Jak Cię nie powołają do reprezentacji za rok będziesz naszym fotografem - podszedł i pocałował mnie w policzek
-Przestraszyłeś mnie głupku, myślałam, że nikogo nie ma - powiedziałam nie odrywając oczu od siatkarza
-Zostaliśmy tylko my - powiedział zabierając mi aparat
-Co Pan robi Panie Kurek? - zapytałam nie odrywając od niego wzroku
-Czekam aż się Pani mną zajmie - zaśmiał się - No już wstawaj, podbijamy - podał mi dłoń i wpadłam w jego ramiona. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, przy nim czas się zatrzymywał nie liczyło się nic tylko ON. Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w policzek, po czym uciekłam.
-Po co uciekasz skoro wiesz, że Cię złapię - krzyknął kiedy byłam po drugiej stronie boiska
-Próbuj - zaśmiałam się, uciekałam przed nim dłuższą chwile, ale wiadome było, że to bydle kiedyś mnie dorwie
-Teraz Cię już nie puszcze - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
-Chodź zobaczymy na co Cię stać - zaśmiałam się mu prosto w twarz
-Żebyś się nie zdziwiła moja droga - powiedział biorąc piłkę z kosza, zaśmiałam się słysząc słowa MOJA. Odbijaliśmy dłuższą chwile, śmiejąc i wygłupiając się.
-Chodź pójdziemy na spacer przed następnym treningiem - powiedział Bartuś ciągnąc mnie w stronę wyjścia
-Bardzo chętnie, ale obiecałam Karolowi, że z nim pogadam - odpowiedziałam zatrzymując go, jego mina zrzedła
-Wolisz Kłosa - powiedział, ucierając niewidzialne łezki
-A żebyś wiedział - zaśmiałam się i znowu zaczęłam uciekać
-Osz Ty małpiszonie - zaczął mnie gonić, po chwili wylądowałam pod nim, ten wielkolud zaczął mnie łaskotać, był jedną z nielicznych osób, która wiedziała gdzie mam łaskotki w tak krótkim czasie.
-Bartuś proszę przestań - mówiłam przez śmiech
-Ja Cię puszczę i uciekniesz do innego - zaśmiał się
-Ale wrócę - na te słowa przestał mnie łaskotać
-Obiecujesz? - spytał teatralnie
-Obiecujesz - zaśmiałam się - Ale chodź już - poprosiłam łapiąc go za rękę
-Uuu robi się gorąco - oboje zaczęliśmy się śmiać
-Aparat - krzyknęłam przy wyjściu
-To o czym Ty myślisz? - zaśmiał się Kurek
-Tylko o Tobie - odpowiedziałam mu tym samym, Kurek objął mnie swoim ramieniem i ruszyliśmy w stronę ośrodka. Tak jak myślałam pod moimi drzwiami stał już Karol
-Ile można czekać - zaśmiał się
-To ja rezygnuje ze spaceru z przystojnym dwumetrowcem, a Ty narzekasz - powiedziałam z uśmiechem otwierając drzwi.
-I Ty nadal uważasz, że się nie zakochałaś? - spytał mnie siatkarz
-A Ty nadal swoje, znam się z nim niecały tydzień, a Ty mi z takim tekstem wyjeżdżasz
-Po prostu widzę jak was do siebie ciągnie, zresztą nie tylko ja - odpowiedział na moje słowa
-Lubimy ze sobą spędzać czas to wszystko - stwierdziłam
-Oszukujesz samą siebie - na te słowa łzy napłynęły mi do oczu, wiedziałam, że mój przyjaciel ma rację, ale nie chciałam tego przyznać, wiedziałam, że niedługo moja bajka się skończy i będę musiała wrócić do szarej rzeczywistości. Karol widząc moje zakłopotanie od razu podszedł i mnie przytulił
-Karol ja nie wiem co zrobić, chyba pierwszy raz naprawdę się zakochałam i czuje, że chciałabym spędzić z Barkiem całe moje życie. Jest osobą, która swoim uśmiechem poprawia mi humor, przy nim czuje się szczęśliwa. Chciałabym aby tak było już zawsze, że to przy nim będę się budzić, zasypiać, że to z nim będę się cieszyć z wygranego meczu i z nim pocieszać się po przegranym. Z nim każdy dzień jest lepszy, przy nim czuję się wartościową osobą, kimś lepszym, on sprawia, że cały czas się uśmiecham, ale boje się, cholernie się boje tego roku, on będzie tak strasznie daleko ode mnie i ja nie będę mogła z tym nic zrobić. - łzy spływały po moich policzkach jedna po drugiej, powiedziałam to pierwszy raz głośno. Karol nie powiedział nic tylko mocno mnie przytulił. Nagle do pokoju wszedł Krzysiek
-Dianka o osiemnastej u - widząc mnie zapłakaną i Kłosa który mnie przytulał zaciął się - Co się stało młoda?
-Co się stało? - nagle w drzwiach pojawił się Bartman
-Nic - powiedziałam ocierając łzy
-Jak to nic przecież płakałaś - powiedział Igła podchodząc do mnie
-Nic się nie stało, przepraszam pójdę się ogarnąć przed treningiem - powiedziałam
-Ale pł... - zaczął Ignaczak
-O osiemnastej u Ciebie? - zapytałam, on tylko pokiwał głową - Będę - odpowiedziałam po czym zniknęłam na drzwiami łazienki, gdy usłyszałam jak drzwi się zamykają znowu wybuchłam płaczem.
Oczami Bartka:
Przez tydzień bardzo się zbliżyliśmy do siebie z Dianą. Wiedziałem, że to ta jedyna, ale bałem się jej tego powiedzieć w końcu ja za kilka miesięcy będę od niej tak daleko nie wiedziałem co zrobić. Po skończonym treningu chciałem ją zabrać na spacer, ale musiała pogadać z Karolem, to normalne w końcu są przyjaciółmi, a odkąd tu jest nie ma dla niego w ogóle czasu. Poszedłem do pokoju i od razu rzuciłem się na łóżko.
-Ty nie z Dajaną? - spytał Piter widząc mnie w pokoju
-Nie, musiała pogadać z Kłosem - powiedziałem bez emocji
-Czyżbyś był zazdrosny? - spytał po raz kolejny
-Dlaczego miałbym być? To jej przyjaciel, skoro nic ich nie łączyło przez dwa lata to dlaczego teraz by miało ?
-Ani trochę nie jesteś zazdrosny? Ja o Olkę bym był - stwierdził Nowakowski
-Może trochę - przyznałem się
-Wiedziałem, w końcu jak się kogoś kocha to tak jest - wypalił ni stąd, ni zowąd, nic nie odpowiedziałem - Milczysz, czyli kochasz - dodał po chwili mój przyjaciel
-Nie wiem co czuje - odpowiedziałem na jego stwierdzenie
-Nie wiesz czy nie chcesz się przyznać, że zakochałeś się w naszej Diance - Pit mnie rozgryzł, ale co się dziwić znamy się od kilku lat, przez kilka miesięcy w roku mieszkamy w jednym pokoju, a w sezonie klubowym mamy stały kontakt telefoniczny. - Stary czemu jej tego nie powiesz ? Przecież widać, że ona czuje to samo - dokończył Cichy
-Bo nie wiem czy to ma sens, jest dla mnie bardzo ważna, pomimo tego, że znam ja tak krótko to już w tej galerii jak ją pierwszy raz zobaczyłem wiedziałem, że jest jedyna. Chciałbym żeby było jak z Tobą i Olką, ale to nie możliwe, Ola zawsze jest przy Tobie, tam gdzie będziesz Ty, będzie i ona, a Dianka jest siatkarką, która kocha to co robi i nie przepuści sezonu żeby nie grać nawet jeśli by chciała nie pozwolił bym jej. Chciałbym, żeby ten rok minął szybko, żebym mógł z nią być, budzić się przy niej i zasypiać, pocieszać ją i cieszyć się po wygranym meczu, ale to na razie nie jest możliwe. - wygłosiłem swój monolog
-Dlaczego nie? - spytał
-Piter nie rozumiesz? Ona będzie ode mnie ponad tysiąc kilometrów będą jeszcze mecze, wyjazdy, będziemy widywać się naprawdę rzadko
-Ale jeśli się kochacie czy nie warto zaryzykować niż potem żałować, że się nie spróbowało? - to pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo do pokoju wszedł Igła
-O osiemnastej u nas robimy małe party przychodzicie? - zapytał
-Przecież jutro trening - odpowiedział Piter
-A właśnie, że nie - pokazał mu język - Andrea powiedział, że jak sparing zagramy tak jak dziś ćwiczyliśmy mamy dwa dni wolnego. - powiedział zadowolony z siebie Ignaczak
-To jasne, że wpadamy - odpowiedziałem
-Diana pojedzie po jakieś procenty, bo Andrea ją wielbi więc się nie skroi, że pijemy - na te słowa cała trójka wybuchła śmiechem
-Dobra panowie za dziesięć minut trening zbieramy się - wparował do pokoju Jarski, wszyscy razem ruszyliśmy w stronę hali, szybka rozgrzewka i zaczęliśmy grać. Już tradycją było to, że grałem w drużynie z Dianką, tym razem dołączyli do nas Ziomek, Piter, Kłos, Zati i Zibi. Pokonaliśmy chłopaków szybkim 3:1.
-No jak tak zagracie na lidze to złoto mamy w kieszeni - zaśmiał się trener - A teraz macie wolny weekend, ale proszę bez szaleństw.
W szatni zrobiliśmy listę co Dianka ma kupić, śmialiśmy się, bo wyszło tego całkiem sporo, a ona biedna ma jechać sama.
-Dianka poczekaj - krzyknąłem widząc ją jak wchodzi do pokoju - Mogę Cię gdzieś zabrać na ten wolny weekend ?
-To zależy gdzie - uśmiechnęła się
-To już moja słodka tajemnica - odpowiedziałem
-No niech będzie, to o której mam być gotowa? - spytała
-Tak koło dwunastej?
-Dobrze śpiochu - przytuliła mnie
-Tylko weź sobie ubrania na następny dzień i piżamkę
-Uuu robi się ciekawie - zaśmiała się i weszła do pokoju
Oczami Diany:
Wróciłam do pokoju, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i ruszyłam w drogę. Weszłam do najbliższego spożywczaka i wybierałam to co było na liście. Podchodząc do kasy każdy się na mnie dziwnie patrzył, fakt to musiało być dziwne 3/4 wózka zajmowały przeróżne trunki alkoholowe, reszta to soki, wody i przekąski. Zapłaciłam i ruszyłam w stronę mojego samochodu. Siatkarze czekali już na mnie przy wejściu, każdy wziął po jednej reklamówce i ruszył w kierunku pokoju Igły.
-To jak gramy w butelkę ? - spytał Winiar
-Najpierw trzeba jakaś opróżnić - zaśmiałam się
-Pff żaden problem - odpowiedział mi Dziku, faktycznie żaden, każdy siatkarz napił się po kieliszku i po trunku nie było śladu.
-Kręć Dianka - podał mi butelkę Marcin, zakręciłam i wypadło na Igłę
-Prawda czy wyzwanie - spytałam
-Wyzwanie - odpowiedział pewny siebie
-Udawaj małpę - wszyscy wybuchli śmiechem
-Do naszego Krzysia to żaden problem - odezwał się Bartman . Krzysiek zaczął skakać i wydawać z siebie dziwne odgłosy, wszyscy mieli z niego niezły ubaw.
-Kochanieńka zemszczę się zobaczysz -odgrażał się Igła
-Oj dobra, dobra, kręć - powiedziałam podając mu butelkę, wypadło na Bartmana
-Wybij całe piwo na raz - powiedział bez namysłu Krzysiek
-Jeszcze się porzyga - zaśmiał się Ziomek
-Spokojnie, damy rade - powiedział Zibi po czym wypił piwo. Graliśmy już godzinę chłopaki byli nieźle wcięci tylko ja z Bartkiem mało piliśmy, z powodu jutrzejszego wyjazdu.
-Wiesz co Diana jesteś wredna - wydukał pijany Bartman - Myślisz sobie, że możesz mieć każdego ? To się grubo mylisz! - krzyknął
-Zibi uspokój się - powstrzymywał go Kubiak
-Nie! Niech się każdy dowie jaka jest! Na meczu o mistrzostwo Polski przytulała się z każdym siatkarzem, z Kłosem to w ogólne co chwile, potem co pewnie myślałaś, że na tekst "Gratuluje" sobie kolegów znajdziesz lub poderwiesz któregoś? Teraz jesteś tutaj nie wiadomo po co, przyznaj się jak poderwałaś Anastasiego ?
-Zbyszek zamknij się albo zaraz dostaniesz w mordę - powiedział zdenerwowany Kurek
-A i jeszcze nasz Bartuś, jemu też już dałaś - nie wytrzymałam wybiegam z pokoju, biegłam nie patrząc pod nogi, po policzkach spływały mi łzy, wybiegłam na zewnątrz, usiadłam na ławce i zaczęłam jeszcze głośniej płakać, nagle ktoś mnie przytulił, wiedziałam, że to Bartek, wtuliłam się w jego klatkę piersiową nadal płacząc.
-Ciii - mówił głaszcząc mnie po głowie - Już dobrze, jestem przy Tobie - podniósł mój podbródek, patrzył w moje zapłakane oczy i wycierał łzy płynące po moim policzku. - Nie płacz maleńka proszę - Złapał moją twarz w dłonie i pocałował mnie, ale nie całował jak jak inni, całował delikatnie jak by się bał mojej reakcji. Przerwał, a ja mocno się do niego przytuliłam.
-Kocham Cie - szepnął mi do ucha
-Kocham Cię - odpowiedziałam i pocałowałam go. Oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęłam.
niedziela, 26 maja 2013
piątek, 17 maja 2013
Rozdział 12
Przy recepcji stali już prawie wszyscy siatkarze.
-O jest Diana to idziemy ? - spytał wszystkich Marcin
-Idziemy - powiedzieli chórem dwumetrowy. Oczywiście jak to ja musiałam zapomnieć telefonu.
-Chłopaki zapomniałam telefonu, nie czekajcie dogodnie was - krzyknęłam tak żeby każdy usłyszał.
-W ośrodku został jeszcze Siurak więc przyjdziesz z nim - odpowiedział mi Piter. Uśmiechnąłem się na samom myśl o chwili z Bartkiem, miałam tylko nadzieje, że się nie miniemy. Idąc po korytarzy spoglądałam w różne strony wypatrując siatkarza, jednak nigdzie go nie było. Weszłam do pokoju, z torebki wyjęłam telefon, miałam kilka połączeń nieodebranych od Martyny i Figla, ale postanowiłam, że oddzwonię do nich wieczorem. Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi, kiedy usłyszałam kogoś głos za sobą.
-Ładnie wyglądasz - zobaczyłam za sobą uśmiechniętego siatkarza
-Już chcesz się mnie pozbyć? - zapytałam patrząc na niego
-Ja? Skądże - parsknął śmiechem
-Więc proszę mnie tak nie straszyć Panie Kurek - odpowiedziałam z uśmiechem
-Jak sobie Pani życzy - odwzajemnił uśmiech
- Wiesz gdzie mamy iść?
-Wiem, więc zamykaj i idziemy - powiedział po czym zgiął rękę w łokciu, obielam ja i wyszliśmy z ośrodka
-A co do tego lotniska, to ja Cię przepraszam, ale musiałyśmy jechać do Rzeszowa - powiedziałam po dłuższej chwili
-Nic się nie stało, rozumiem, że to Twoi przyjaciele i nie chciałaś ich zawieź - odpowiedział patrząc w moje oczy
-Ale niestety zawiodłam Ciebie - powiedziałam spuszczając głowę w dół. Bartek zatrzymał się, swoją dłonią podniósł mój podbródek i popatrzył głęboko w moje oczy
-Jakoś mi to wynagrodzisz - zaśmiał się, a ja się do niego mocno przytuliłam - A ta dziewczyna to kto to był ?
-To moja najlepsza przyjaciółka, Martyna. Znamy się jak łyse konie - Bartek zaczął się śmiać - co się śmiejesz?
-Jakie określenie '' łyse konie''- znowu zaczął hihotać za co dostał kuksańca w bok
-Taki jesteś? Nic się nie dowiesz - skwitowałam i wyrwałam do przodu, Kurek bez problemu mnie dogonił.
-No weź, mi nie powiesz ?
-Nie - powiedziałam od razu
-Ale poczekaj spójrz na tą mordkę, dasz radę jej się oprzeć - nie wytrzymałam wybuchałam głośnym śmiechem, siatkarz po chwili do mnę dołączył.
-No więc poznałyśmy się w zerówce, a tak dokładnie to nawet wcześniej, bo pojechałam kiedyś do niej po truskawki, ale to nie było takie piękne i kolorowe. Ja na początku wolałam Klaudię, a ona Miśkę, potem zaczęłyśmy się do siebie zbliżać, potem znowu się kłóciłyśmy i godziłyśmy. Kiedy poszłyśmy do gimnazjum rok ze sobą nie gadałyśmy, ale potem trudno było nas rozdzielić. Nawet teraz kiedy mieszkam w Łodzi, a ona w Kielcach.
-Wiedziałem, że mieszkasz w Łodzi - wtrącił Bartek
-Skąd? - spytałam robiąc minę typu ;>
- Po pierwsze grasz w Budowlanych, po drugie przyjaźnisz się ze Skrzatami, a po trzecie widziałem Cię kiedyś w Łódzkiej Galerii- opowiedział mi szczegółowo Bałtek
-Gdzie mnie widziałeś? Kiedy? - od razu przypomniało mi się wyjście z Empiku jak wpadłam na jakiegoś mężczyznę bardzo przypominającego Kurka.
-W kwietniu, przyleciałem z Rosji na urodziny mojego brata. A, że w Łodzi mam mieszkanie to wylądowałem tam. W piątek rano poszedłem pobiegać, tak się złożyło, że przebiegałem koło galerii, a że jeszcze nie miałem prezentu to postanowiłem wejść.
Było tam strasznie dużo ludzi. Na wstępie otoczyli mnie kibice, ale kiedy się rozeszli zobaczyłem Ciebie. Byłaś taka uśmiechnięta tętniąca życiem, gdy rozdawałaś autografy oczy Ci błyszczały, byłaś cała oddana tym ludziom. Byłaś wtedy inna niż wszystkie dziewczyny jakie znałem - pocałowałam go w policzek na te słowa - Potem musiałem iść do jakiegoś sklepu po ten prezent i straciłem Cię z oczu, ale przy wejściu do Empiku wpadliśmy na siebie, Ty się tylko uśmiechałaś i poszłaś dalej. A ja myślałem o Tobie przez następne dni.
-Pamiętam to jak wpadłam na Ciebie, ale spieszyło mi się w tedy, bo kupiłam Martynie prezent na urodziny i chciałam go schować. Ja też długo myślałam czy to Ty, ale stwierdziłam że nie w końcu sezon w Rosji się wtedy jeszcze nie skończył. Ale nie przypominam sobie, żeby ktoś mnie obserwował, jeszcze to taki wielkolud jak Ty - zaśmiałam się
-Możliwe, że nie zauważyłaś jak nagrywałaś filmik, pozowałaś do zdjęć i je podpisałaś - odpowiedział z śmiechem Bartek
-Za to dobrze pamiętam jak na mnie wpadłeś na lotnisku - powiedziałam robiąc chytry uśmiech
-Ja ? To Ty wpadłaś na mnie - odpowiedział Bartek
-Ja? Ty jesteś ślepy - powiedziałam stanowczo
-No chyba Ty - odpowiedział mi siatkarz
-Nie dość, że ślepy to jeszcze głupi - zaśmiałam się Kurkowi w twarz, ten złapał mnie w pasie. Szybko wyswobodziłam się z tego uścisku i pobiegałam w stronę pięknego jeziora, nad którym siedzieli już siatkarze. Schowałam się za Możdżonkiem.
-Nareszcie jesteście - powiedział uśmiechnięty Ignaczak
-Hmmm gdzie jest Dianka? Widzieliście ją? O tu jesteś cwaniaro - powiedział Siurak po czym przerzucił mnie sobie przez ramie i ruszył w stronę wody. Wierzgałam się we wszystkie strony, ale nic to nie dało. Banda siatkarzy zamiast mi pomóc to śmiała się wniebogłosy.
-Bartuś proszę zostaw mnie - mówiłam błagalnym tonem, jednak przyjmujący nie zwracał na mnie uwagi. Podnosząc głowę zobaczyłam, że Krzysiek robi zdjęcia, nagle poczułam jak moje nogi moczą się - Bartuś proszę, nie wchodź dalej, przepraszam Cię jesteś głupi, ale mądry - Bartek na słowa prysnął śmiechem i wchodził coraz głębiej - Bartek do cholery jasnej będziesz chory - krzyknęłam w końcu
- Ty mnie ogrzejesz - zaśmiał się przyjmujący. Pomału się zanurzał postanowiłam, że zrobię mu nauczkę i udam, że się topie. Pokazałam Kłosowi, że ma powiedzieć chłopakom żeby się nie martwili, a udawali. Nabrałam bardzo dużo powietrza, woda była dość czysta, zobaczyłam jak Kurek wypływa żeby nabrać powietrza. Popływałam trochę dalej, słyszałam krzyk Bartka i reszty, poczułam jak siatkarz podpływa do mnie, uniosłam się i prysnęłam mu wodą w twarz.
-A masz - zaśmiałam się po czym zaczęłam płynąc ile sił, Bartek przez problemu dogonił mnie i zaczęliśmy się chlapać wodą jak małe dzieci, siatkarze cały czas się śmiali, a Krzysiek nadal robił zdjęcia. Powinny wyjść ładne, ładna pogodna i woda, mój album na pewno się powiększy.
-Ej wyjdźcie z tej wody, bo będziecie chorzy - odezwał się Ziomek, niechętnie wyszliśmy. Pomimo iż chłopaki szybko rozpalili ognisko, nadal było mi zimno. Poczułam jak ktoś od tyłu mnie obejmuję, odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą mordkę Kłosa. Odwzajemniłam uśmiech po czym spojrzałam na Bartka, nie miał radosnej miny jak jeszcze kilka minut temu. Siedzieliśmy tak długo śmiejąc się i rozmawiając, chłopaki opowiadali mi swoje przygody
-Aa pamiętacie Bartka '' Odejdź, odejdź bo będę rzygał" - wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem, z Bartkiem na czele
-A Ty młoda wiesz o co chodzi? - spytał Ignaczak
-Tak Krzysiu wiem, bo oglądam Igłą szyte - uśmiechnęłam się do niego szeroko
-To taka zapracowana kobitka jak Ty ma czas?
-Na oglądanie Twoich filmików zawsze - Igła wstał podszedł mi mnie przytulił
-Ale kochana - zaśmiał się
-Masz - odezwał się Zibi podając mi bluzę
-Nie dziękuje, nie jest mi zimno - spojrzał na mnie z politowaniem
-Bierz mi nie jest zimno, a Ty się cała trzęsiesz - powiedział
-Co Ci szkodzi? Weź - powiedział uśmiechnięty Kubiak
-Dzięki - założyłam ją
-No to teraz mogę zjeść kiełbaskę - zaśmiał się Kłos
-Wcześniej nie mogłeś? - zapytałam
-Wcześniej miałem ręce zajęte - wszyscy zaczęli się śmiać
-Krzysiu mogę? - zapytałam wskazując aparat
-A umiesz? - zaśmiał się Jarski
-Ja to nie Ty - pokazałam mu język, a siatkarze znowu zaczęli się śmiać
-Oczywiście, że możesz tylko uważaj na golasów w krzakach -uśmiechnął się, wzięłam aparat i robiłam zdjęcia zachodowi słońca
-Nie boisz się tak chodzić sama? - usłyszałam za sobą głos Bartka
-Nie jestem sama, Ty jesteś przy mnie - zaśmiałam się
-Ja Cię zawszę obronie, ale proszę nie rób tak więcej
-Dobrze - lekko się uśmiechnęłam
-Wiesz jak się przestraszyłem? - spytał Bartek
-Przepraszam - podeszłam do niego i go mocno przytuliłam - Stań tu proszę - wskazałam miejsce siatkarzowi
-Tu? - spytał
-Tak tu i patrz w obiektyw jak na kogoś kogo kochasz - powiedziałam, zdjęcia były magiczne. Bartek był świetnym modelem , ale też fotografem. Wykorzystując to iż nikt nam nie przeszkadza zaczęliśmy sobie robić głupie zdjęcia we dwoje. Uśmialiśmy się przy tym niesamowicie.
-Chodźcie wracamy - zawołał nas Nowakowski
-Piter czekaj! - krzyknął Bartek
-Zrób nam zdjęcie - dokończyłam, Kurek spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Robiliśmy sobie różne zdjęcia w różnych pozycjach.
-Ładnie ze sobą wyglądacie - wypalił nagle Piotrek, my tylko spojrzeliśmy na siebie i się uśmiechnęliśmy.
-Co tak długo? - spytał Winiar
-Golasów w krzakach szukałam - zaśmiałam się
-A Siuraka nie widziałaś - zaśmiał się Ignaczak
-Haha, ale śmieszne - powiedziałam ironicznie
-Dobra, wracajmy już, kolacja niedługo - powiedział Paweł
Po drodze żartowaliśmy razem z Igłą ze wszystkich siatkarzy robiąc im zdjęcia, do ośrodka doszliśmy po dziesięciu minutach. Ja wraz z Bartkiem poszłam się przebrać, bo nadal byliśmy mokrzy. Siatkarz jako gentlemen odprowadził mnie pod same drzwi.
-Dziękuje za cudowny dzień - powiedział Kurek całując mnie w policzek
-Ale ja nic nie zrobiłam - powiedziałam trochę zdziwiona słowami siatkarza
-Wystarczy Twoja obecność - powiedział Bartek, po czym to ja go pocałowałam i mocno przytuliłam
-Jesteś cały mokry - zaczęłam się śmiać
-A Ty jesteś sucha wiesz? - zaśmiał się
-To ja się idę przebrać, za dziesięć minut przy schodach - uśmiechnęłam się i weszłam do pokoju. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam. Bartuś już na mnie czekał.
-Proszę, proszę jaki Pan punktualny, Panie Kurek - powiedziałam z uśmiechem
-Pani też niczego sobie - zaśmiał się
-Chodźmy - powiedział siatkarz po czym ruszyliśmy w drogę na dół
- Ładni wyglądasz - szepnął mi do ucha
-Nie podlizuj się tak - zaśmiałam się. Na stołówce byli już wszyscy, dwa miejsca już na nas czekały. Usiadłam od strony Kłosa, obok Bartka. Przy jedzeniu rozmawialiśmy o wszystkim. Po godzinie wyszłam ze stołówki i ruszyłam w stronę swojego pokoju. Chłopaki zapraszali mnie do siebie, ale musiałam oddzwonić do Martyny i Karola więc im podziękowałam. Z przyjaciółką rozmawiałam tak długo, że już nie oddzwoniłam do Figla, od razu usnęłam.
wtorek, 7 maja 2013
Rozdział 11
Z nerwów nie mogłam spać, cały czas myślałam jak tam będzie czy chłopaki mnie zaakceptują, czy z Bartkiem się zaprzyjaźnimy, czy dogadam się ze Zbyszkiem, co powie Karol gdy mnie zobaczy te pytania pozostawały bez odpowiedzi. W końcu postanowiłam wstać, wzięłam długą,relaksacyjną kąpiel, ubrałam i umalowałam się. Z uczesaniem miałam lekki problem, bo chciałam wyglądać normalnie, ale ładnie. Zjadałam śniadanie i o siódmej wyszłam z mieszkania. W swoim zwyczaju po niecałych czterdziestu minutach byłam w Spale, samochód zaparkowałam, ale wcale nie chciałam z niego wychodzić, nagle dostałam telefon od AA.
-Tak słucham - odpowiedziałam po angielsku
-Dajana kiedy będziesz ?
-Już jestem pod ośrodkiem
-Zaraz do Ciebie przyjdę, do zobaczenia - zakończył połączenie
OCZAMI BARTKA:
Jedliśmy wszyscy śniadanie, kiedy przyszedł trener.
-Smacznego - przyglądał nam się z uśmiechem od ucha do ucha, wszyscy podziękowaliśmy, nagle podszedł do nas i powiedział - wracam za dwadzieścia minut jeśli kogoś nie będzie dam wam taki wycisk że nie będziecie mogli chodzić - zaśmiał się i odszedł, my patrzyliśmy na siebie jak osłupieniu
-Ale o co chodziło? - spytał Igła
-Był zadowolony, a nagle taki tekst - dodał Jarski
-Może ma dla nas jakąś niespodziankę - zaśmiał się Zibi
-Tak od razu nam wysoką, wysportowaną brunetkę przywiezie - powiedział Dzik klepiąc swojego przyjaciela po plecach. Pogadaliśmy jeszcze chwile kończąc śniadanie. Tak jak powiedział tak też się stało, po dwudziestu minutach w drzwiach stanął nasz trener i zaczął nas liczyć.
-No panowie zgadza się, jesteście wolni - powiedział wskazując drogę w stronę wyjścia - za godzinę trening przypominam - dodał z chytrym uśmiechem. Każdy z nas poszedł do siebie aby się rozpakować. Przez cały wczorajszy dzień miałem ochotę podejść do Kłosa i wziąć numer telefonu do Diany i z nią porozmawiać, usłyszeć jej głos, śmiech. Miałem ją przed oczami tak wiele bym dał za rozmowę z nią, poznanie jej, bycie z nią, ale to raczej nie możliwe, ja jestem zwykłym siatkarzem, a ona jest piękną, młodą kobietą przyszłą gwiazdą Polskiej siatkówki. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Pit.
-Siurak rusz dupę, trening za dziesięć minut
-Już idę - odpowiedziałem niechętnie po czym ruszyliśmy w stronę wyjścia zgarniając chłopaków. W szatni nadal gadaliśmy o zajściu na stołówce, wchodząc na hale zobaczyliśmy naszego trenera odbijającego piłkę z jakąś dziewczyna. Wszyscy zaniemówili, ale chyba Dziku najbardziej.
-Winiar czy to nie jest Diana? - spytał Kłos po ciuchu
-Diaaaaaaanaaaaaaaaa - wydarł się na pół hali Michał i razem ze Skrzatami podbiegł do niej
-No cześć Panowie - powiedział z pięknym uśmiechem, chłopaki ściskali ją chyba z pięć minut
-Co Ty tutaj robisz? - spytał Woicki
-Hmmm odbijam piłkę - zaśmiała się
-Chłopaki poznajcie naszą nową kadrowiczkę oto Diana Wróblewska - wyjaśnił nam trener - zapoznajcie się i wszystko wam wyjaśnię.
Wszyscy zaczęli się witać z Dianką, niektórzy poznali ją na meczu, a niektórzy nie. Przyszła moja kolej, tak się bałem
-Hej - spojrzałem w te piękne oczy i chciałem w nich zostać na zawsze
-No cześć - zaśmiała się, przytuliłem ją, była trochę zdziwiona, ale odwzajemniła uścisk, chłopaki zaczęli gwizdać.
-Skąd wy się znacie? - zapytał Marcin
-Długa historia - odpowiedzieliśmy razem, po czym wybuchliśmy śmiechem. Trener opowiedział nam o tym, jak zaproponował Wróblewskiej miesięczną współprace z nami i zarządził rozgrzewkę, następnie podzielił nas na dwie drużyny. Byłem z Dianą, Igłą, Kosą, Pitem, Jarskim i Gumą, natomiast po drugiej stronie reszta bandy. Zaczęło się od zagrywki naszego kapitana, przyjąłem bez problemu, Guma zamiast wystawić mi posłał piłkę na prawą stronę do Diany, chłopaki nie podbili jej ataku. Zachwycała mnie jej osoba, była młoda, ale na boisku zachowywała się bardzo pewnie z determinacją. Wszyscy się dziwili skąd w takiej drobnej dziewczynie tyle siły. Przez cały sparing grała bardzo równo i w przyjęciu, i w ataku. Podbijała bardzo mocne i ciężkie ataki Zbyszka, które były cały czas kierowane na nią. Po trudnym meczu, wygranym przez nasz zespół 3:2, ruszyliśmy do ośrodka. Trener dał nam wolny wieczór na zintegrowanie się z nową zawodniczką. Uzgodniliśmy, że spotykamy się za dwie godziny przy wyjściu z ośrodka.
Razem z Piotrkiem poszliśmy do pokoju, on poszedł się kąpać, a ja postanowiłem, że pójść do Diany.
Szedłem w stronę jej pokoju już miałem pukać, ale usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi, miałem szczęście bo odwrócił się jeszcze w stronę pokoju i powiedział, że zaraz wraca szybko schowałem się za rogiem. Po głosie poznałem, że to Kłos. Zrezygnowany poszedłem do siebie. Niby wiedziałem, że oni się przyjaźnią, ale jeśli mają tyle czasu spędzać razem to ja nigdy z nią nie porozmawiam. Wchodząc o pokoju zobaczyłem Cichego w samym ręczniku, wziąłem sobie koszulkę i spodnie, i poszedłem w stronę łazienki.
OCZAMI DIANY:
Czekałam w samochodzie około pięciu minut, nagle zobaczyłam idącego w moją stronę AA wraz z AG.
-Witam Cię w Spalskim lesie - zaśmiał się trener, odpowiedziałam uśmiechem - zrobimy tak pójdziesz do pokoju, przebierzesz się w strój sportowy i pójdziesz razem z Gardinim na hale, tylko masz mało czasu wiesz szybko - przytulił mnie wziął jedną z moich walizek, druga wziął AG i ruszyliśmy w stronę pokoju 137. Szybko założyłam na siebie dresy i wyszłam. Przy drzwiach stał drugi trener.
-Słyszałem od Anastasiego, że świetnie grasz
-Dziękuje to bardzo miłe, siatkówka to moja pasja i wkładam w to całe serce, bardzo wiele znaczy dla mnie bycie tutaj
-To dla nas wiele znaczy, że się zgodziłaś, znasz, któregoś z siatkarzy?
-Tak znam wszystkich Skrzatów, chodziłam na ich mecze po przeprowadzce do Łodzi.
-Długo mieszkasz w tym mieście?
-Trzy lata będzie w sierpniu - droga do hali minęła nam w miłej atmosferze. Gardini kazał mi się porozciągać, po dziesięciu minut przyszedł AA, wziął piłkę i zaczął ze mną odbijać. Po kilku minutach na hale weszli siatkarze.
-Nie zwracaj na nich uwagi - powiedział śmiejący się Andera, odbijaliśmy tak dłuższą chwile, kątem oka zauważyłam jak chłopaki nam się przyglądają, nagle usłyszałam głośny krzyk Winiarskiego.
-Diaaaaaaanaaaaaaaaa - razem z Anastasim zaczęliśmy się głośno śmiać, dobrze mi znani siatkarze odbiegli do mnie i zaczęli mnie ściskać
-No cześć Panowie - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha
-Co Ty tutaj robisz? - spytał Woicki
-Hmmm odbijam piłkę - zaśmiałam się
-Chłopaki poznajcie naszą nową kadrowiczkę oto Diana Wróblewska - przedstawił mnie trener - zapoznajcie się i wszystko wam wyjaśnię.
Wszyscy zaczęli się witać, niektórych już poznałam na meczu, ale niektórych nie. Nagle podszedł mnie do Bartek
-Hej - spojrzałam na niego i utkwiłam w jego pięknych, niebieskich oczach
-No cześć - zaśmiałam się, ni stąd, ni zowąd dwumetrowiec mnie przytulił, byłam trochę zdziwiona, ale odwzajemniłam uścisk, było mi tak dobrze w jego ramionach wcale nie chciałam kończyć tego uścisku, ale chłopaki zaczęli gwizdać i odsunęłam się od Kurka.
-Skąd wy się znacie? - zapytał Marcin
-Długa historia - odpowiedzieliśmy razem, po czym wybuchliśmy śmiechem.
Andrea opowiedział jak się tutaj znalazłam, zrobił chłopakom rozgrzewkę i nas podzielił. Byłam w drużynie z Bartkiem, Krzysiem,Grzesiem, Piotrkiem, Kubą i Pawłem. Nasz sparing rozpoczął się od zagrywki Marcina, Bartek bez problemu do Zagumnego, a ten do mnie, starałam się uderzyć mocno. Panowie nie zdołali podbić piłki, dostałam oklaski od trenerów, to jeszcze bardziej wywołało u mnie chęć pokazania na co mnie stać. Tak jak myślałam wszystkie ataki Bartmana były kierowane na mnie, ale to jeszcze bardziej mnie motywowało, próbowałam podbić każdy z nich. Sparing skończył się wygraną mojej drużyny 3:2. Chłopaki podczas drogi do ośrodka bardzo kompletowali moją grę.
-Jestem na Ciebie zły - powiedział mi do ucha Kłos
-Karol ja Cię bardzo przepraszam, przyjdź do mojego pokoju to pogadamy.
Tylko weszłam do pokoju a rozległo się pukanie
-Otwarte - krzyknęłam, po czym zobaczyłam nikogo innego jak swojego przyjaciela
-Dlaczego mi nie powiedziałaś - zapytał z żalem w głosie
-Myślałam, że przyjdziesz później chciałam się wykąpać - powiedziała z uśmiechem
-Nie zmieniaj tematu - protestował Karol
-Po prostu chciałam wam zrobić niespodziankę! - krzyknęłam
-Udała się w 100% - powiedział środkowy i zaczął mnie przytulać - tak dawno Cię nie widziałem
-Zachowujesz się jak byś mnie z pół roku nie widział - zaśmiałam się - ale wiesz co ja chciałam serio iść pod prysznic, pogadamy potem plotkaro
-No dobra - powiedział Kłos - Ty mnie już nie lubisz - dodał ze smutną buźką
-No nie lubię, bo kocham - od razu podbiegłam i pocałowałam w policzek
-dobra - na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech - zaraz wracam - dodał gdzieś przy drzwiach.
Weszłam do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam się. Zaczęłam rozpakowywać rzeczy, nawet się nie obejrzałam, a musiałam już wychodzić na spotkanie z siatkarzami.
piątek, 3 maja 2013
Rozdział 10
Mój pobyt w rodzinnych stronach minął strasznie szybko, nawet się nie obejrzałam, a byłam w drodze powrotnej. Trudno było mi stamtąd wyjechać po tygodniu pełnym wrażeń. Codziennie widywałam się ze znajomymi, chodziliśmy na dyskoteki, robiliśmy sobie ogniska, grille, ale jednak najwięcej emocji wywołały we mnie urodziny Martyny. W czwartek zgodnie z planem pojechałam do Kielc, żeby spotkać się z Pawłem i wybrać pierścionek dla jego ukochanej. Długo nie musieliśmy szukać, wzięliśmy ten, który podobał się nam najbardziej. Gości na sobotę zaprosiliśmy już dawno, wszystkim mówiąc, żeby nie pisali, ani nie dzwonili do Martyny, bo nam niespodzianka nie wyjdzie. Fakt, faktem wiedzieliśmy, że będzie jej przykro, ale gdy zobaczy nas wszystkich będzie szczęśliwa. Tak jak przepuszczaliśmy, Martyna całą sobotę była poddenerwowana, z Paweł czasem nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu ( pojechałam do nich od razu w czwartek pod pretekstem odwiedzin ). Zadzwoniliśmy do trenera Martyny żeby ją ściągnął. Przyjęcie miało się odbyć w jednym z ulubionych klubów Martyny, wszyscy mieli się zjawić do 19. Po wyjściu koleżanki Dąbek mieliśmy tylko dwie godziny, na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Każde z nas pojechało w inną stronę, ja po torty jeden i drugi, a Paweł po kwiaty. Wróciłam wcześniej wzięłam szybki prysznic przebrałam się, umalowałam i uczesałam. Zbliżała się dziewiętnasta, szybko zapakowałam prezenty ( wszystko co na zdjęciu + płyta ) i ruszyłam w stronę ulicy Sienkiewicza. Na szczęście Paweł już tam był i zajął się wszystkim. Po Martynę pojechała jej siostra Emilka pod pretekstem spaceru. Nagle do klubu weszły dziewczyny wszyscy od razu rzucili się na Martynę, ona wybuchała głośnym płaczem widząc nas wszystkich, ta idiotka chyba myślała, że serio zapomnieliśmy. Byłam pierwsza do składania życzeń, ona była w dresie, a ja miałam dla nie wszystko, ucieszona poszła do łazienki. Paweł strasznie się denerwował co chwile było "A jeśli się nie zgodzi?" albo "A jeśli mnie wyśmieje?" i tak w kółko. W kolejce stanął ostatni, a my wszyscy wokół, Kowalski złożył Martynie życzenia, delikatnie pocałował po czym uklęknął, mina mojej przyjaciółki bezcenna, przez chwile nie wiedziała co się dzieje, ale zgodziła się i rzuciła się swojemu narzeczonemu na szyje, wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać Sto lat. Ja oczywiście robiłam zdjęcia i w sumie wyszło ich około tysiąca, będę miała co robić w Łodzi pomyślałam. Impreza skończyła się nad ranem, zamówiony przez nas bus porozwoził wszystkich. Ja wolałam się ulotnić i pojechałam do hotelu. Cały następny dzień spędziliśmy na kanapie oglądając zdjęcia i obżerając się.
Droga do domu minęła mi szybko i przyjemnie, weszłam do mieszkania i czułam się dość dziwnie, ale tęskniłam za swoim małym kątem. Wzięłam prysznic, założyłam piżamkę poszłam spać. Następnego poranka zadzwoniła do mnie Paulina z prośba przyjazdu, bez namysłu zgodziłam się. Lubiłam do nich jeździć, była to kochająca się rodzina, która traktowałam jak swoją. Spakowałam sobie małą walizeczkę, prezent dla Arusia i ruszyłam w stronę Bełchatowa. Całą drogę prześpiewałam, w miedzy czasie wstąpiłam do sklepu i kupiłam wino. Gdy zaparkowałam samochód Aruś wyleciał z domu i zaczął krzyczeć:
-Mamusiu! ciocia przyjechała, ciocia - podbiegł do mnie, wzięłam na ręce i zaczęłam się z nim kręcić w tym czasie z domu wyszła Paulina, a za nią Mariusz
-Tęskniłam, wiesz ? - zapytałam małego Wlazłego
-Ja też bardzo - słodko się uśmiechnął
-Jak bardzo ? - na te słowa mocno mnie przytulił
-Synku, bo udusisz ciocie - powiedziała Paulina, postawiłam malucha na ziemi i przywitałam się z Państwem Wlazłym. Po krótkiej rozmowie weszliśmy do ich pięknego domu, zjedliśmy obiad, dałam Arkowi samochodzik sterowany na pilona, którym wszyscy zaczęliśmy jeździć, śmiechu było co nie miara, potem graliśmy jeszcze w Twistera i tańczyliśmy. Kolejne dwa dni minęły podobnie graliśmy w siatkówkę, robiliśmy zdjęcia. Niestety musiałam już wracać, gdyż jutro przyjeżdża Figiel i trzeba się jakoś przygotować. Od Wlazłych wyjechałam wieczorem, po drodze zrobiłam spore zakupy, nie zajęło mi to zbyt dużo czasu po dwudziestej byłam w mieszkaniu, wzięłam się za sprzątanie, kiedy zadzwonił Kłos.
-Hej - przywitałam go ciepło
-Czemu się nie odzywasz? - zapytał trochę zły
-A bo byłam u Pauliny i Mariusza i nie było za bardzo jak
-Usprawiedliwiona - zaczął się śmiać - słuchaj siostro gramy w sobotę mecz z Serbią może przyjedziesz ?
-Nie mogę - skłamałam, chciałam mu zrobić niespodziankę.
-Dlaczego? - spytał zdziwiony,a może zmartwiony, sama nie wiem
-Po prostu, wiesz co muszę kończyć, bo jestem zmęczona - rozłączyłam się, dokończyłam sprzątanie i poszam spać.
W piątek wieczorem przyjechał Karol, od razu zasiedliśmy przed telewizor alby kibicować naszym siatkarza, potem długo rozmawialiśmy śmiejąc się i wspominając. Następnego poranka wstałam po dziesiątej wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zrobiłam śniadanie. Wczoraj uzgodniliśmy, że o trzynastej wyjeżdżamy więc poszłam budzić Figla, bo była już jedenasta, a za nim on się ogarnie to trochę minie. Zjedliśmy śniadanie Karol poszedł się kąpać. Czekałam na niego ponad pół godziny, ale murze przyznać ze było warto.
-Uuuu jaka dupencja - zaśmiałam się
-Mówisz o sobie ? - odpowiedział mi cwaniackim uśmiechem, zjechaliśmy na dół, stwierdziliśmy, że pojedziemy moim samochodem, bo jest większy i wygodniejszy.Mój towarzysz uparł się, że to on będzie prowadził, więc poszliśmy na kompromis on w jedną ja w druga. Po czterech godzinach śpiewania dojechaliśmy na miejsce. Od razu ruszyliśmy w stronę hali, na której już było mnóstwo osób. Chłopaki już się rozgrzewali, w jednym momencie spojrzał na mnie i Maciek, i Michał, podeszli do mnie.
-Co Ty tutaj robisz ? - spytał zdziwiony Muzaj
-Teraz tak się ze mną witacie ? - zapytał i zaczęłam się śmiać siatkarze od razu zaczęli mnie ściskać i całować na co wybucham ponownie śmiechem
-Ej Dajana, ale co tutaj robisz? - zapytał ponownie Maciek
-Siedzę nie widać - zaśmiałam się
-Ale Karol powiedział, że Cię nie będzie - stwierdził Winiar
-Ktoś mnie wołał ? - odezwał się siedzący za mną Figiel
-Poznajcie się Karol mój przyjaciel i jakaś rodzina, Michał inaczej Winiar, gwiazda siatkówki i Maciek początkująca gwiazda - zaśmiałam się, chłopaki podali sobie ręce.
-Chciałam zrobić wam wszystkim niespodziankę - uśmiechnęłam się do nich szeroko
-I się udało, wczoraj byliśmy na Ciebie trochę źli - powiedział Winiar robiąc jakoś dziwną minę cała czwórka wybuchła śmiechem, trochę jeszcze rozmawialiśmy. Chłopaki byli zawołani przez resztę zawodników, więc musieli iść. Ni stąd, ni zowąd obok nas pojawił się Kłos, zadając takie same pytania jak wcześniej jego koledzy. Opowiedziałam mu o urodzinach Martyny, na których niestety nie mógł być ze względu na zgrupowanie, przez całą nasza rozmowę więcej się śmialiśmy niż rozmawialiśmy, ale tęskniłam na tym. Niestety trener go zawołam, za 10 min zaczyna się mecz.
OCZAMI BARTKA:
-Kuraś nie wiesz z kim gada Winiar i Muzaj ? - spytał mnie Piter
-Gdzie ? - spytałem dość zdziwiony
-No tam przy bandach reklamowych - pokazał, a mi aż serce mocniej zabiło. To była Diana
-Piter pamiętasz jak Ci wspominałem, o ładnej, wysokiej brunetce, którą zobaczyłem w galerii, a potem wpadłem na nią na lotnisku ? - spytałem bez chwili namysłu
-Mówisz o tej z która miałeś iść na kawę, ale jakaś inna ja zawalała ?
-Tak, to ona! - powiedziałem nie odrywając od NIEJ wzroku
-Skąd znają ją chłopaki ?
-A skąd ja mam to wiedzieć - powiedziałem spoglądając na Cichego
-Ej nie patrz na mnie jak na idiotę - po tych słowach zacząłem się śmiać
-Chyba dobrze się znają - stwierdziłem
-Dowiedzmy się skąd - Piter zawołam Michała i Maćka
- Co tam ? - zapytał Winiar
-Co to za dziewczyna, z którą tak zawzięcie gadaliście - zapytał Piter
-Tamta ? - pokazał palcem młody, pokiwaliśmy głowami - To Diana
-To już wiemy, coś więcej? - spytałem
-Znamy ją od dwóch lat, gra w Budowlanych, jest dobrą przyjmującą - powiedział Winiar z uśmiechem na ustach
-A skąd ją znacie? - dopytywał Piter
-Przychodziła do nas na mecze - urwał Michał i zaczął się śmiać - i kiedyś więcej osób chciało autograf od niej niż od nas i wtedy postanowiliśmy się z nią zapoznać i dowiedzieć czegoś więcej, od samego początku wydawała się fajna, szybko złapaliśmy z nią dobry kontakt.
-Ale to z Kłosem spędza najwięcej czasu, bo mieszkają niedaleko siebie - dodał Muzaj, nawet teraz widać było, że są z Karolem blisko, co chwile się śmiali i przytulali.
-Często gramy razem sparingi, robimy zdjęcia, wychodzimy i bawimy się - powiedział po raz kolejny Michał
-Kiedyś ze mną chodziła - pochwalił się Maciek, takie dziwne czucie, chciałem mu walnąć, chyba byłem zazdrosny - ale nam nie wyszło - posmutniał, a ja aż skakałem z radości w środku.
-Ale ona nic z Kłosem? - spytał Nowakowski
-Nic, a nic, tylko przyjaźń - powiedział stanowczo Winiarski
-A tamten co koło niej siedzi, to jej chłopak ? - spytałem z nadzieją, że nie
-Nie - kamień spadł mi z serca - to jej jakaś rodzina - powiedział Muzaj, trener przywalał nas do porządku, cały czas na nią patrzyłem była tak piękna, chciałem się postarać dla niej.
OCZAMI DIANY:
Razem z Karolem oczekiwaliśmy na rozpoczęcie. Spiker przywitał gości, nawet mnie, choć nie wiem jak on mnie zobaczył, Bartman chyba mnie szukał wzrokiem, bo zatrzymał się na mnie i dziwnie się spojrzał. Postanowiłam się tym nie przejmować. Hala była pełna Polskich kibiców, którzy na odśpiewaniu Mazurka trzymali barwy wysoko w górze. Wczoraj nasi gracze znakomicie rozpoczęliśmy sezon reprezentacyjny wygrywając z reprezentacją Serbii 3:0 w setach do 21, 23 i do 16. Grając świetnie w każdym elemencie. Wyjściowa szósta: Piotrek Nowakowski, Michał Winiarski, Łukasz Żygadło, Zbyszek Bartman, Marcin Możdżonek , Krzysiek Ignaczak i Bartuś Kurek. Cały czas myślałam o jego pięknych niebieskich oczach, uśmiechu i o tym co by było gdybym jednak poszła na tą kawę z nim, ale co my mogło być, jejku to jest światowej lasy siatkarz a ja? A ja jestem nikim. Mecz się rozpoczął od bardzo mocnej zagrywki środkowego Serbii, ale my dzięki dobremu przyjęciu wychodzimy na prowadzenie po ataku Zbyszka. Za dziewiąty metr boiska udaje się nasz El'Capitano, przeciwnicy bez problemów, remis. Po zagrywce Petkovic'a wychodzimy na prowadzenie, ale Serbcy gracze nie są nam dłużni i odpowiadają nam mocnym atakiem Stankovic'a. Remis 2:2, kolejne mocne ataki Stankovic'a, czas na jego zagrywki, ale po dobrym przyjęciu Winiara wychodzimy na prowadzenie. Pierwsza przerwa techniczna prowadzimy 8 do 5, jednak Serbowie szybko odbudowują przewagę, wala punt za punkt druga przerwa techniczna, na której prowadzimy jednym punktem. Polscy kibicie szaleją, śpiewają różne przyśpiewki a my razem z nimi. Chłopaki wiedzą, że to będzie trudny mecz, ale chcą to wygrać, dać radość swoim kibicom. Po zagrywkach Podrascanin'a przeciwnicy wychodzą na prowadzenie, Polacy nie są w stanie odrobić przewagi i przegrywają do 21. Andrea Anastasi pomiędzy setami chce zmotywować zawodników, oni po jego słowach od razu się obudzili i na drugą partie weszli z determinacją w oczach. Bartek razem z Winiarem szaleli w przyjęciu, Krzysiek w obrobię, Zbyszek w ataku, a Piter, Możdżon i Łukasz w bloku. Zaczęliśmy od punktowej zagrywki Bartka, kolejne sprawiły Serbii mniejsze problemy, ale nasz blok i kontra dały rezultaty. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy aż pięcioma punktami. Przeciwnicy straty obronili i sprawiali nam trochę problemów zagrywką. Nasi gracze w tym secie sami się motywowali, przyjmowali każda zagrywkę, stawiali szczelny blok. Serbowie wielokrotnie chcieli nam przeszkodzić w odniesieniu zwycięstwa posyłając w naszą stronę potężnie mocne ataki, ale chłopaki walczyli i wygraliśmy seta bardzo zdecydowanie do 19. Następnego seta rozpoczynamy mocnym atakiem Bartka, Serbowie nie potrafią przebić się przez nasz blok. Prowadzimy 5 do 2, niestety szybko tracimy zbudowaną przewagę po atakach Stankovic'a. Remis, Kovacevic w aut, wychodzimy na prowadzenie. Na zagrywkę idzie Bartman i AS ! przerwa techniczna, na której prowadzimy do dwoma punktami. Chłopaki walczą, po raz kolejny walka punkt za punkt, Serbowie nie potrafią odczytać naszej gry, natomiast my popełniamy głupie błędy. Dziewiętnaście do dziewiętnastu, czas dla AA chłopaki się motywują i wspierają. Po wróceniu na boisko widać większość naszego zespołu. 23:22 na nas, zagrywka Alka, AS. Kolejna mocna zaagrywka, chłopaki z problemami, Bartan zablokowany. Po raz kolejny za dziewiąty metr wędruje Atanasijevic, znowu mocno, przyjmuje Igła do Ziomka ten do Pitera, zerwany atak, bronią Serbowie, blokowany Miljkovic, remis po 24. Na zagrywkę idzie Bartuś, z problemami Rosic, nieporozumienie oddają nam piłkę na darmo, Krzysiek idealne dogranie do Żygadły ten na drugą linie i kończy Winiar. Kibice wstali ze swoich miejsc głośno krzyczą OSTATNI, OSTATNI. Znowu Kurek wysoko podrzuca, mocno uderza i AS! Kibice szaleją, prowadzimy z Reprezentacją Serbii 2:1. Na kolejną partie Serbowie chodzą z determinacją w oczach. Rozpoczynamy od zagrywki naszego El'Capitano, pocelowany Kovacevic posyła piłkę w trybuny, wychodzimy na prowadzenie. Obie drużyny walczą o każdą piłkę, straszą mocną zagrywką, szczelnym blokiem i mocnym atakiem. Alek atakuje z całych sił, pierwszy raz w tym meczu przegrywamy na przerwie technicznej, chłopaki motywują się i ustalają kolejne akcje. Po wejściu na płytę boiska szybko odrabiamy straty i wychodzimy na prowadzenie. Nasi zawodnicy grają z głową, stawiają blok kiedy trzeba, wstrzymują rękę, grają perfekcyjnie. Niestety moce zagrywki Stankovic'a doprowadzają do remisu i robi się niebezpiecznie. Na drugiej przerwie technicznej jesteśmy tylko o punkt lepsi. Niestety błąd na zagrywce Bartka doprowadza do remisu. Kibice mocno wspierają swoich reprezentantów. Walka środkowych, najpierw Nowakowski blokował Podrascanina, a potem Podrascanin Nowakowskiego. Zagrywka Terzica sprawia nam kłopoty, oddajemy piłkę za darmo. Kolejne ataki wcale nie są lepsze, Serbowie wygrywają na kontrach 20 do 17. Czas dla naszego trenera, który motywuje chłopaków, szybko odrabiają straty. Walka punkt za punkt. Popsuta zagrywka Piotrka przegrywamy,u przeciwników serwuje Alek, bardzo mocna zagrywka, przyjmuje Ignaczak, Żygadło do Winiara, a ten blokowany pojedynczym blokiem przez Podrascanina, Znowu Serb, tym razem serwis w aut. Na zagrywkę idzie Bartek i popisuje się AS'em. Następną zagrywkę przyjmują w punkt Serbowie i Alek z prawego skrzydła zdobywa punkt. Na nasze szczęście środkowy przeciwników się myli, remis. Bartman po nieudanym serwisie, znowu blokowany. Polacy w niewygodnej sytuacji. Mitic w aut, Piotrek Nowakowski męczy przeciwników swoim flotem, blokowany Atanasijevic, 24:24. Znowu Piter i AS! Wszyscy kibice wstali ze swoich miejsc, Piotrek tym razem w aut, walka na przewagi, Stankovic w siatkę. Na zagrywkę idzie nasz rozgrywający, dostaje jakieś wskazówki od trenera, Serbowie z problemami przebiją plasem, Krzysiek do Łukasza ten do Bartka i ten kończy mecz atakiem z drugiej linii. Cała hala krzyczy DZIĘKUJEMY, chłopcy się cieszą. Czekam przy bandach na siatkarzy, Ci podchodzą i cieszą się razem ze mną. Zapoznałam się z większością siatkarzy, ale najbardziej czekałam na Bartka, który właśnie udzielał wywiadu. Patrzył się i uśmiechał w moją stronę już miał podejść, ale Figiel szybko mnie wyprowadził z hali
-Chodź jedziemy - powiedział, byłam na niego taka wściekła, że myślałam, że go zaraz zabije.
-Głupi jesteś? Wyciągnąłem mnie z sali w takim monecie? Właśnie w moją stronę szedł Bartek, a Ty mnie zabrałeś, bo chcesz do domu? - powiedziałam zdenerwowana
-Przepraszam nie wiedziałam - powiedział głaskając mnie po głowie, nagle zaczął się śmiać
-Dobra spadaj - powiedziałam obrażona po czym usiadłam na miejscu pasażera
-Przecież Ty miałaś prowadzić- stwierdził Karol
-Ale mnie zdenerwowałeś i nie będę - pokazałam mu język, Figiel tylko prychnął śmiechem i zasiadł za kierownicą. Usypiałam kiedy dostałam SMS:
Gdzie Ty jesteś? ;> Karol :)
Jadę do domu, Karol ...
Co zrobił tamten jełop?
Pogadamy jak się spotkamy
Heloł ja mam zgrupowanie :)
No co Ty nie powiesz? Dobra idę spać. Pozdrów chłopaków, branoc ;*
Jak ich znajdę to pozdrowię ;) Dobranoc, uważajcie na siebie;)
Po tych słowach szybko usnęłam
-Wstawaj -poczułam dotyk na moich włosach
-Gdzie jesteśmy? - odpowiedziałam jeszcze zaspana
-Pod Twoim blokiem, chodź zaprowadzę Cię na górę i jadę do domu
-Weź nie żartuj jest jedenasta, zanim dojedziesz będzie pierwsza, nie pozwolę żebyś siedział sześć godzin na kierownica -od razu się obudziłam, Karol niechętnie się zgodził. Weszliśmy na górę, wzięłam prysznic i po raz kolejny udałam się w krainę Morfeusza.
Następnego ranka obudził mnie dźwięk bijającego się szkła, poszłam do kuchni, a tam Figiel zbierający szkło
-Tak mi dziękujesz za gościnę, budząc mnie w środku nocy ? - powiedziałam ziewając
-Nocy? - przerwał zdziwiony, ja tylko pokiwałam głową - Kochana jest dwunasta, ja pije kawę i jadę do domu
-Dosypałeś mi czegoś, że tak długo spałam czy jak - zapytałam po czym usłyszałam tylko śmiech Po śniadaniu Karol pojechał, ja wzięłam prysznic, przebrałam się w wygodne ciuchy i zaczęłam pakowanie. Po wszystkim zaczęłam obrabiać zdjęcia z pobytu w domu, urodzin/zaręczyn Martyny ( jak kto woli) i meczu chłopaków. Nawet się nie zorientowałam na na zegarze wybiłam jedenasta. Wzięłam szybki prysznic, nałożyłam piżamę i udałam się spać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)