Przy recepcji stali już prawie wszyscy siatkarze.
-O jest Diana to idziemy ? - spytał wszystkich Marcin
-Idziemy - powiedzieli chórem dwumetrowy. Oczywiście jak to ja musiałam zapomnieć telefonu.
-Chłopaki zapomniałam telefonu, nie czekajcie dogodnie was - krzyknęłam tak żeby każdy usłyszał.
-W ośrodku został jeszcze Siurak więc przyjdziesz z nim - odpowiedział mi Piter. Uśmiechnąłem się na samom myśl o chwili z Bartkiem, miałam tylko nadzieje, że się nie miniemy. Idąc po korytarzy spoglądałam w różne strony wypatrując siatkarza, jednak nigdzie go nie było. Weszłam do pokoju, z torebki wyjęłam telefon, miałam kilka połączeń nieodebranych od Martyny i Figla, ale postanowiłam, że oddzwonię do nich wieczorem. Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi, kiedy usłyszałam kogoś głos za sobą.
-Ładnie wyglądasz - zobaczyłam za sobą uśmiechniętego siatkarza
-Już chcesz się mnie pozbyć? - zapytałam patrząc na niego
-Ja? Skądże - parsknął śmiechem
-Więc proszę mnie tak nie straszyć Panie Kurek - odpowiedziałam z uśmiechem
-Jak sobie Pani życzy - odwzajemnił uśmiech
- Wiesz gdzie mamy iść?
-Wiem, więc zamykaj i idziemy - powiedział po czym zgiął rękę w łokciu, obielam ja i wyszliśmy z ośrodka
-A co do tego lotniska, to ja Cię przepraszam, ale musiałyśmy jechać do Rzeszowa - powiedziałam po dłuższej chwili
-Nic się nie stało, rozumiem, że to Twoi przyjaciele i nie chciałaś ich zawieź - odpowiedział patrząc w moje oczy
-Ale niestety zawiodłam Ciebie - powiedziałam spuszczając głowę w dół. Bartek zatrzymał się, swoją dłonią podniósł mój podbródek i popatrzył głęboko w moje oczy
-Jakoś mi to wynagrodzisz - zaśmiał się, a ja się do niego mocno przytuliłam - A ta dziewczyna to kto to był ?
-To moja najlepsza przyjaciółka, Martyna. Znamy się jak łyse konie - Bartek zaczął się śmiać - co się śmiejesz?
-Jakie określenie '' łyse konie''- znowu zaczął hihotać za co dostał kuksańca w bok
-Taki jesteś? Nic się nie dowiesz - skwitowałam i wyrwałam do przodu, Kurek bez problemu mnie dogonił.
-No weź, mi nie powiesz ?
-Nie - powiedziałam od razu
-Ale poczekaj spójrz na tą mordkę, dasz radę jej się oprzeć - nie wytrzymałam wybuchałam głośnym śmiechem, siatkarz po chwili do mnę dołączył.
-No więc poznałyśmy się w zerówce, a tak dokładnie to nawet wcześniej, bo pojechałam kiedyś do niej po truskawki, ale to nie było takie piękne i kolorowe. Ja na początku wolałam Klaudię, a ona Miśkę, potem zaczęłyśmy się do siebie zbliżać, potem znowu się kłóciłyśmy i godziłyśmy. Kiedy poszłyśmy do gimnazjum rok ze sobą nie gadałyśmy, ale potem trudno było nas rozdzielić. Nawet teraz kiedy mieszkam w Łodzi, a ona w Kielcach.
-Wiedziałem, że mieszkasz w Łodzi - wtrącił Bartek
-Skąd? - spytałam robiąc minę typu ;>
- Po pierwsze grasz w Budowlanych, po drugie przyjaźnisz się ze Skrzatami, a po trzecie widziałem Cię kiedyś w Łódzkiej Galerii- opowiedział mi szczegółowo Bałtek
-Gdzie mnie widziałeś? Kiedy? - od razu przypomniało mi się wyjście z Empiku jak wpadłam na jakiegoś mężczyznę bardzo przypominającego Kurka.
-W kwietniu, przyleciałem z Rosji na urodziny mojego brata. A, że w Łodzi mam mieszkanie to wylądowałem tam. W piątek rano poszedłem pobiegać, tak się złożyło, że przebiegałem koło galerii, a że jeszcze nie miałem prezentu to postanowiłem wejść.
Było tam strasznie dużo ludzi. Na wstępie otoczyli mnie kibice, ale kiedy się rozeszli zobaczyłem Ciebie. Byłaś taka uśmiechnięta tętniąca życiem, gdy rozdawałaś autografy oczy Ci błyszczały, byłaś cała oddana tym ludziom. Byłaś wtedy inna niż wszystkie dziewczyny jakie znałem - pocałowałam go w policzek na te słowa - Potem musiałem iść do jakiegoś sklepu po ten prezent i straciłem Cię z oczu, ale przy wejściu do Empiku wpadliśmy na siebie, Ty się tylko uśmiechałaś i poszłaś dalej. A ja myślałem o Tobie przez następne dni.
-Pamiętam to jak wpadłam na Ciebie, ale spieszyło mi się w tedy, bo kupiłam Martynie prezent na urodziny i chciałam go schować. Ja też długo myślałam czy to Ty, ale stwierdziłam że nie w końcu sezon w Rosji się wtedy jeszcze nie skończył. Ale nie przypominam sobie, żeby ktoś mnie obserwował, jeszcze to taki wielkolud jak Ty - zaśmiałam się
-Możliwe, że nie zauważyłaś jak nagrywałaś filmik, pozowałaś do zdjęć i je podpisałaś - odpowiedział z śmiechem Bartek
-Za to dobrze pamiętam jak na mnie wpadłeś na lotnisku - powiedziałam robiąc chytry uśmiech
-Ja ? To Ty wpadłaś na mnie - odpowiedział Bartek
-Ja? Ty jesteś ślepy - powiedziałam stanowczo
-No chyba Ty - odpowiedział mi siatkarz
-Nie dość, że ślepy to jeszcze głupi - zaśmiałam się Kurkowi w twarz, ten złapał mnie w pasie. Szybko wyswobodziłam się z tego uścisku i pobiegałam w stronę pięknego jeziora, nad którym siedzieli już siatkarze. Schowałam się za Możdżonkiem.
-Nareszcie jesteście - powiedział uśmiechnięty Ignaczak
-Hmmm gdzie jest Dianka? Widzieliście ją? O tu jesteś cwaniaro - powiedział Siurak po czym przerzucił mnie sobie przez ramie i ruszył w stronę wody. Wierzgałam się we wszystkie strony, ale nic to nie dało. Banda siatkarzy zamiast mi pomóc to śmiała się wniebogłosy.
-Bartuś proszę zostaw mnie - mówiłam błagalnym tonem, jednak przyjmujący nie zwracał na mnie uwagi. Podnosząc głowę zobaczyłam, że Krzysiek robi zdjęcia, nagle poczułam jak moje nogi moczą się - Bartuś proszę, nie wchodź dalej, przepraszam Cię jesteś głupi, ale mądry - Bartek na słowa prysnął śmiechem i wchodził coraz głębiej - Bartek do cholery jasnej będziesz chory - krzyknęłam w końcu
- Ty mnie ogrzejesz - zaśmiał się przyjmujący. Pomału się zanurzał postanowiłam, że zrobię mu nauczkę i udam, że się topie. Pokazałam Kłosowi, że ma powiedzieć chłopakom żeby się nie martwili, a udawali. Nabrałam bardzo dużo powietrza, woda była dość czysta, zobaczyłam jak Kurek wypływa żeby nabrać powietrza. Popływałam trochę dalej, słyszałam krzyk Bartka i reszty, poczułam jak siatkarz podpływa do mnie, uniosłam się i prysnęłam mu wodą w twarz.
-A masz - zaśmiałam się po czym zaczęłam płynąc ile sił, Bartek przez problemu dogonił mnie i zaczęliśmy się chlapać wodą jak małe dzieci, siatkarze cały czas się śmiali, a Krzysiek nadal robił zdjęcia. Powinny wyjść ładne, ładna pogodna i woda, mój album na pewno się powiększy.
-Ej wyjdźcie z tej wody, bo będziecie chorzy - odezwał się Ziomek, niechętnie wyszliśmy. Pomimo iż chłopaki szybko rozpalili ognisko, nadal było mi zimno. Poczułam jak ktoś od tyłu mnie obejmuję, odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętą mordkę Kłosa. Odwzajemniłam uśmiech po czym spojrzałam na Bartka, nie miał radosnej miny jak jeszcze kilka minut temu. Siedzieliśmy tak długo śmiejąc się i rozmawiając, chłopaki opowiadali mi swoje przygody
-Aa pamiętacie Bartka '' Odejdź, odejdź bo będę rzygał" - wszyscy wybuchli niepohamowanym śmiechem, z Bartkiem na czele
-A Ty młoda wiesz o co chodzi? - spytał Ignaczak
-Tak Krzysiu wiem, bo oglądam Igłą szyte - uśmiechnęłam się do niego szeroko
-To taka zapracowana kobitka jak Ty ma czas?
-Na oglądanie Twoich filmików zawsze - Igła wstał podszedł mi mnie przytulił
-Ale kochana - zaśmiał się
-Masz - odezwał się Zibi podając mi bluzę
-Nie dziękuje, nie jest mi zimno - spojrzał na mnie z politowaniem
-Bierz mi nie jest zimno, a Ty się cała trzęsiesz - powiedział
-Co Ci szkodzi? Weź - powiedział uśmiechnięty Kubiak
-Dzięki - założyłam ją
-No to teraz mogę zjeść kiełbaskę - zaśmiał się Kłos
-Wcześniej nie mogłeś? - zapytałam
-Wcześniej miałem ręce zajęte - wszyscy zaczęli się śmiać
-Krzysiu mogę? - zapytałam wskazując aparat
-A umiesz? - zaśmiał się Jarski
-Ja to nie Ty - pokazałam mu język, a siatkarze znowu zaczęli się śmiać
-Oczywiście, że możesz tylko uważaj na golasów w krzakach -uśmiechnął się, wzięłam aparat i robiłam zdjęcia zachodowi słońca
-Nie boisz się tak chodzić sama? - usłyszałam za sobą głos Bartka
-Nie jestem sama, Ty jesteś przy mnie - zaśmiałam się
-Ja Cię zawszę obronie, ale proszę nie rób tak więcej
-Dobrze - lekko się uśmiechnęłam
-Wiesz jak się przestraszyłem? - spytał Bartek
-Przepraszam - podeszłam do niego i go mocno przytuliłam - Stań tu proszę - wskazałam miejsce siatkarzowi
-Tu? - spytał
-Tak tu i patrz w obiektyw jak na kogoś kogo kochasz - powiedziałam, zdjęcia były magiczne. Bartek był świetnym modelem , ale też fotografem. Wykorzystując to iż nikt nam nie przeszkadza zaczęliśmy sobie robić głupie zdjęcia we dwoje. Uśmialiśmy się przy tym niesamowicie.
-Chodźcie wracamy - zawołał nas Nowakowski
-Piter czekaj! - krzyknął Bartek
-Zrób nam zdjęcie - dokończyłam, Kurek spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Robiliśmy sobie różne zdjęcia w różnych pozycjach.
-Ładnie ze sobą wyglądacie - wypalił nagle Piotrek, my tylko spojrzeliśmy na siebie i się uśmiechnęliśmy.
-Co tak długo? - spytał Winiar
-Golasów w krzakach szukałam - zaśmiałam się
-A Siuraka nie widziałaś - zaśmiał się Ignaczak
-Haha, ale śmieszne - powiedziałam ironicznie
-Dobra, wracajmy już, kolacja niedługo - powiedział Paweł
Po drodze żartowaliśmy razem z Igłą ze wszystkich siatkarzy robiąc im zdjęcia, do ośrodka doszliśmy po dziesięciu minutach. Ja wraz z Bartkiem poszłam się przebrać, bo nadal byliśmy mokrzy. Siatkarz jako gentlemen odprowadził mnie pod same drzwi.
-Dziękuje za cudowny dzień - powiedział Kurek całując mnie w policzek
-Ale ja nic nie zrobiłam - powiedziałam trochę zdziwiona słowami siatkarza
-Wystarczy Twoja obecność - powiedział Bartek, po czym to ja go pocałowałam i mocno przytuliłam
-Jesteś cały mokry - zaczęłam się śmiać
-A Ty jesteś sucha wiesz? - zaśmiał się
-To ja się idę przebrać, za dziesięć minut przy schodach - uśmiechnęłam się i weszłam do pokoju. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wyszłam. Bartuś już na mnie czekał.
-Proszę, proszę jaki Pan punktualny, Panie Kurek - powiedziałam z uśmiechem
-Pani też niczego sobie - zaśmiał się
-Chodźmy - powiedział siatkarz po czym ruszyliśmy w drogę na dół
- Ładni wyglądasz - szepnął mi do ucha
-Nie podlizuj się tak - zaśmiałam się. Na stołówce byli już wszyscy, dwa miejsca już na nas czekały. Usiadłam od strony Kłosa, obok Bartka. Przy jedzeniu rozmawialiśmy o wszystkim. Po godzinie wyszłam ze stołówki i ruszyłam w stronę swojego pokoju. Chłopaki zapraszali mnie do siebie, ale musiałam oddzwonić do Martyny i Karola więc im podziękowałam. Z przyjaciółką rozmawiałam tak długo, że już nie oddzwoniłam do Figla, od razu usnęłam.