piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 20

-Kochanie chciałbym Ci wszystko wyjaśnić i opowiedzieć tą historię z Natalia - mówił patrząc mi w oczy
-Nie musisz - powiedziałam z jednej strony chciałam wiedzieć jak to było, ale z drugiej sama nie wiedziałam co mam myśleć
-Ale chcę - powiedział spuszczając głowę - z Natalią byłem 3 lata, wszystko nam się układało, byliśmy dość zgodną para, zawsze była przy mnie i starała się mnie wspierać, chociaż nie rozumiała mojego bólu, na mecze chodziła żeby tylko być nie interesowało to jak gram, czy wygrywam, czy przegrywam. Chłopaki początkowo ją lubili, starali się poznać, ale po pewnym czasie nie chcieli się z nią widywać, ich dziewczyny nie dogadywały się z nią. Wszyscy mi powtarzali, że ona jest zapatrzona tylko i wyłącznie w siebie, a mnie ma gdzieś. Nie chciałem ich słuchać, to była moja kobieta, z którą chciałem spędzić swoje życie i to moje życie nie ich. Oni nie chcieli się już wtrącać, jak grałem w Bełchatowie cały czas jeździła gdzieś zawsze tłumacząc, że to spotkanie z koleżanką lub zakupy. Pewnego dnia chłopaki pokazali mi zdjęcia Natalii w objęciach jakiegoś gościa. Pokazałem jej to żądałem wyjaśnień powiedziała mi, że ja to mam siatkówkę, a ona czuje się samotna, wybaczyłem jej. Potem myślałem, że było jak dawniej, ale cały czas mnie zdradzała, kiedy wyjechałem do Rosji, ona co chwilę wracała do Polski tłumacząc się tęsknotą, kiedyś pojechałem za nią zobaczyłem ją z nim. Dostał po mordzie,  a ona go broniła, ja załamałem się, nie chciałem gadać z chłopakami, bo oni mieli rację, a ja byłem ślepy. Postanowiłem się z nią rozstać z każdym dniem było coraz lepiej, a kiedy zobaczyłem Cię w galerii, a potem na lotnisku za każdym razem serce zaczęło mi szybciej bić, nigdy tak nie miałem i wtedy widząc Ciebie doszedłem do wniosku, że z Natalią to nie było to, to nie była ta kobieta - zakończył swój monolog patrząc na mnie
-Widzisz to o Natalii myślełeś, że będzie kobietą Twojego życia i myliłeś się, co będzie jak mylisz się także ze mną ? - zapytałam, bojąc się odpowiedzi, siatkarz przysunął się bliżej, łapiąc mnie za ręce
-Kochanie ja to czuję, spędzając czas z Tobą nie myślę o niczym liczysz się tylko Ty, czuje się przy Tobie jak przy nikim innym, po prostu tak czuje i mówię to z głębi mojego serduszka. A Natalia sam nie wiem z perspektywy czasu zdaje mi się, że to było przyzwyczajenie. I proszę Cię zakończmy temat Natalii, ona naprawdę nic dla mnie nie znaczy teraz liczy się moja mała siatkareczka - przysunął się delikatnie zaczął mnie całować, brakowało mi jego takiej bliskości. Delikatnie położył mnie na łóżku i zaczął całować mnie coraz zachłanniej. Moje ręce jeździły po całym jego ciele, delikatnie zaczął rozpinać mi bluzkę, ja nie byłam mu dłużna, nasze ubrania leżały na podłodze, a nasze języki walczyły o władze, Bartek zaczął rozpinać mi stanik, ja się mocno do nie go przytuliłam on spojrzał na mnie - kochanie jeśli nie chcesz to powiedz, ja będę czekał tyle ile tylko będziesz chciała - po tych słowach poczułam sie pewniej. Bartek zaczął całować moja szyję i schodził coraz niżej, zanim pocałował moje piersi, spojrzał na mnie uśmiechałam sie tylko i oddałam się chwili namiętności. W pewnym momencie nasze ciała połączyły się i zaczęły poruszać się w jednym tempie. Mimo tego, że byłam niedoświadczona przy nim czułam sie po prostu pewna, wyjątkowa i niczego się nie bałam. Po skończonym stosunku opadł na mnie, oboje dyszeliśmy ze zmęczenia, oboje usnęliśmy w swoich obięciach. Budząc się rano nie zobaczyłam mordki mojego ukochanego, położyłam się jeszcze, chcąc na niego zaczekać
-Dzień dobry kochanie - powiedział wchodząc do pokoju z tacą ze śniadaniem
-O dzień dobry - pocałował go
-To dla Ciebie kochanie - podał mi piękną czerwoną różę
- Dziękuję jest cudowna - znowu chwyciłam jego twarz moimi małymi rączkami i pocałowałam go - aa to śniadanko to już dla Ciebie tak ? - zapytałam i zaczęłam się śmiać
-Dla nas - uśmiechał się
Cały dzień spędziłam w łóżku w jego obięciach nic innego nas nie obchodziło poza sobą. Niestety jutro cała sielanka miała się skończyć, Bartuś miał jechać jutro na zgrupowanie do Spały, a mi od jutra zaczynają się treningi.
Bartek zaczął się pakować, a ja przyglądałam się jak robi to nie fortunnie i nie starannie.
-Daj brzydalu ja to zrobię - i wyrwałam mu z ręki jego seksowne bokserki. Nasze pakowanie było dosyć śmieszne, przymierzałam jego ubrania w których po prostu tonęłam. On co chwile podchodził i mnie przytulał. po skończonym pakowaniu poszłam zrobić kolacje, smażąc naleśniki Bartek podszedł do mnie złapał mnie w taki pocałował w szyjkę
-Nawet nie wiesz jak taki widok chciałbym widzieć codziennie ukochana kobieta robiąca swojemu ukochanemu ulubione jedzienie - zaśmiał sie, a ja odwróciłam sie i pocałowałam go. Wieczór nam minął bardzo spokojnie, koło 23 usnęliśmy w swoich obięciach na tak zwana "łyżeczkę". Uwielbiałam czuć zapach jego perfum, uwielbiałam to, że jest tak blisko, całego go uwielbiałam. Otwierając oczy rano zobaczyłam nad sobą twarz siatkarza, ten od razu wbił się w moje usta nic nie mówiąc.
-Cóż za miły poranek - powiedziałam, niestety to co dobre szybko się kończy, po zjedzonym śniadaniu Bartek musiał jechać, było mi z tym źle i gdy tylko się do niego przytuliłam zaczęłam płakać
-Kochanie nie płacz - otarł moją łzę tylko gdy ją zobaczył- teraz się będziemy widywać spała nie jest daleko, poza tym masz bilety na mecz to wiesz - pocałował mnie
-Kocham Cię - powiedziałam całując go tak zachłannie
-Kocham Cię - powiedział, jeszcze raz mnie pocałował i wyszedł z mieszkania , widziałam, że jego oczy też się zaszkliły. upadłam na podłogę i zaczęłam płakać było mi po prostu źle.

sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 19

Nadal siedziałam słuchając ulubionych  piosenek, nie zwracając uwagi na nic, w pewnym momencie zauważyłam, że mój ukochany z blondynką całują się, byłam w szoku nie mogłam nic zrobić, nie mogłam wstać, nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku, czułam tylko ja po moich policzkach spływa łza za łzą. Nie chciałam na to patrzeć. Zacisnęłam mocno oczy jak bym chciała się obudzić. Z głośników usłyszałam, że podchodzimy do lądowania, zapięłam pasy, wszystko się udało wylądowaliśmy już na warszawskim lotnisku, kapitan dostał zasłużone owację, każdy się cieszył tylko nie ja. Wiedziałam, że ta bajka nie będzie trwała długo, że pojawią się niedługo pierwsze problemy, ale żeby aż takie, co on sobie myśli, że można tak się bawić ludzkimi uczuciami, że będzie miał dwie, czy już pogodził się z tamtą i ja już idę w odstawkę, a byłam mu tylko potrzebna po to aby nie czuł się samotny, te pytania krążyły po mojej głowie.Wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia i oni też, wyglądało na to, że wysiadają razem, nogi się nade mną ugięły chciałam stamtąd uciec. Bartek złapał blondynkę za rękę i ruszyli w stronę wyjścia, ona tylko na mnie spojrzała i posłała uśmiech triumfu, a on? Nawet nie spojrzał w moją stronę, co było mu głupio czy gryzły go wyrzuty sumienia, że najpierw mówił, ze kocha, uwiódł, a potem zostawił, nie chciałam nad tym myśleć, tylko wrócić do mojego mieszkania i  zadzwonić do Karola aby nie być sama. 
-Kochanie, obudź się - usłyszałam jego głos
-Usnęłam ? - spytałam dla pewności
-Tak byłem tutaj dwa razy, ale nie miałem serca Cię budzić - powiedział i uśmiechnął się do mnie. W głowie miałam tylko myśl, że to sen, cały czas powtarzałam to w kółko, miałam ochotę go przytulić, ale wcześniej było widać, że dobrze się bawi z Natalia więc niech sobie do niej idzie. 
-Kiedy będziemy lądować? - cały czas byłam na niego zła i chciałam żeby sobie poszedł
-No w sumie to niedługo za jakieś 10 minut - powiedział łapiąc mnie za rękę, po moim ciele przeszedł dreszcz, ale nie chciałam tego pokazać
-No to wracaj szybciutko na swoje miejsce - sztucznie się uśmiechnęłam. Później było szczęśliwe lądowanie jak w moim śnie, na szczęście dla mnie koniec też był szczęśliwy, Bartek biorąc swój bagaż podręczny ruszył w moją stronę, teraz to mnie złapał za rękę i  to ja puściłam tamtej zołzie triumfalny uśmiech. Wysiedliśmy z samolotu i ruszyliśmy na odbiór bagaży, gdzie nie spojrzałam znajdowała się blondynka, była wszędzie, widać było, że chce mi dogryź co chwilę uśmiechała się do mojego ukochanego, kiedy myślałam, że to już koniec i mam ją z głowy ona podeszła do nas gdy wychodziliśmy z lotniska.
-Bartuś, a może masz ochotę wybrać się ze mną na kawę i ciastko tak jak kiedyś, uważałam , że Twoja koleżanka się nie obrazi, jak Cię porwę -uśmiechnęła się i złapała go za rękę, Bartek od razu się odsunął
-Dzięki Natalia, ale chcę wrócić z moja ukochaną do domu i odpocząć jeszcze przed zgrupowaniem w jej ramionach - powiedział ściskając moją dłoń jeszcze mocniej, jak to powiedział moja złość na niego znikała
-Och jakie to słodkie - powiedziała z ironią - ale Bartek nic Ci się nie stanie jak wyjdziesz ze mną na trochę - kontynuowała  
-Czy Ty nie rozumiesz, że on nie chce nigdzie z Tobą iść ? Ma Cię już dosyć, wiadomo był z Tobą i pewnie łączyło was coś pięknego, ale gdyby to była prawdziwa miłość bylibyście jeszcze razem najwidoczniej nie była. Teraz jest ze mną i daj mu ułożyć sobie życie od nowa, nikt nie wie jak się potoczy, ale nie dowie się tego wracając do Ciebie. Ty też musisz iść dalej, ale zdala od mojego ukochanego.- zakończyłam swój monolog, czując się bardzo pewnie
-Wielka mi miłość po tygodniu. - zaśmiała się pod nosem, odwróciła się w moją stronę i zaczęła wygłaszać mi swoje racje - Taka małolata jak Ty nie da mu szczęscia, on potrzebuje kobiety cały czas przy sobie, a nie tyle kilometrów od siebie. Masz rację łączyło nas coś pięknego i to też przez Ciebie się rozpadło, poznając Ciebie był ze mną w separacji, a co teraz taka wielka miłość, otwórz oczy dziewczyno, on jest z Tobą zebym ja była zazdrosna, a on chce po prostu mieć kogoś żeby nie być sam. Niech Ci opowie jak miło było w samolocie gdy wspominaliśmy nasze chwile, a wy macie jakieś czy jeszcze za wcześnie ? - po tych słowach w moie oczy się zaszkliły, chciała mówić dalej, ale Bartek jej na to nie pozwolił
-Dobrze wiesz, że to nie prawda - Wykrzyczał jej w twarz - to Twoja wina to Ty mnie zdradziłaś i co myślałaś, że całe życie będę taki głupi, nie to minęło wraz z uczuciami do Ciebie, tak mieliśmy fajne chwile, ale to są już wspomnienia tak jak Ty - oburzyła się na te słowa - teraz jestem z Diana i ten czas z nią spędzony był lepszy niż wszystkie lata z Tobą, a teraz odejdź i już nie wracaj - siatkarz obiął mnie ramieniem i odeszliśmy zostawiając blondynkę samą.
-Ale Bartek ... - zaczęła, ale my nie zwróciliśmy na nią uwagi i ruszyliśmy w stronę samochodu.
W głowie miałam tylko słowa Natalii, było mi strasznie z tym źle, ale przecież Bartek wszystkiemu zaprzeczył, ale co jeśli wciąż ja kocha, nie chciałam się nad tym zastanawiać, założyłam słuchawki nie chciało mi się rozmawiać z przyjmującym na ten temat wolałam poczekać.
OCZAMI BARTKA:
Natalia jak zawsze musi coś wypalić, jak się musiała poczuć Dianka, pewnie jest teraz wściekła nawet nie chce ze mną rozmawiać. W sumie to moja wina, powinienem od razu jej powiedzieć jak to jest z tą Natalią, ale kto by pomyślał, że spotkamy ja w samolocie. Takie cudowne wakacje z takim złym zakończeniem.. Ale może to zakończenie nas do siebie zbliży, sam nie wiem. Miałem mętlik w głowie. Powoli dojeżdżaliśmy do Łodzi nie wiedziałem czy ona chce mnie oglądać, ale zaryzykowałem i podjechałem pod jej blok. Nie chciałem jej budzić, poszedłem do sklepu zrobiłem zakupy, walizki zaniosłem na górę. Otworzyłem drzwi do jej mieszkania, jeszcze tu nie byłem, po lidze światowej byliśmy w rożnych miejscach,a to w Rzeszowie u Ignaczaków, a to w Bełchatowie u Wlazłych co chwile coś. rozejrzałem się dookoła mieszkanie było piękne, z tego co mi mówiła sama je urządzała, najbardziej spodobały mi sie jej zdjęcia, były wszędzie, na ścianach na szafkach, ale to było takie fajne, patrzeć na nią taką uśmiechniętą. Trochę się zagapiłem i zapomniałem, że ona cały czas śpi w samochodzie. Była taka spokojna jak spała, szkoda było mi jej, ale w domu było by jej wygodnie.
-Kochanie chodź jesteśmy już na miejscu - pocałowałem ją w czółko
-Nie mam siły wstać - spojrzała na mnie i zaczęła śmiać się sama z siebie
-Chodź zaniosę Cię - na początku trochę protestowała, ale gdzie tam ona mi się oprze 
OCZAMI DIANY:
W jego ramionach było mi tak dobrze chciałam żeby było tak już zawsze, uśmiechałam się pod nosem. 
W mieszkaniu były już nasze rzeczy szybko wypakował je i zrobiłam pranie, Bartek natomiast zajął się obiadem, wcześniej o tym nie myślałam, ale teraz poczułam się strasznie głodna, po chwili moim oczom ukazało się spaggeti, które było pyszne, ale zjedzone w ciszy. Pozmywaliśmy i poszlismy do salonu, błogą cisze przerwał Bartek

piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 18

[...]
-pomimo mojej głupoty i tak mnie kochasz - uśmiechnął się zalotnie na mnie spoglądając
- ha ha ha nie ? - zaczęłam się z nim przekomarzać
-  przesadziłaś moja droga -  po czym wziął mnie na ręce stanął na krawędzi pomostu i spytał - I co mam Ci teraz zrobić babo jedna
-Masz mnie pocałować - tak jak powiedział on też zrobił - i co jaka jest Twoja ostateczna odpowiedź - popatrzył na mnie z zalotnym uśmiechem
-bardzo bardzo cie kocham ;* - i znowu wbiłam się w jego usta - aa teraz powiedz mi co Ty wymyśliłeś
-chodź wszystko Ci zaraz opowiem
Weszliśmy na piękny jacht, przywitał nas miły mężczyzna, Bartek wskazał mi miejsce, w którym mogę usiąść, a sam poszedł po szampana.
-Chciałem wznieść toast za nas, za ten cudowny wieczór za to, że jesteś tutaj teraz ze mną i za to, że z nikim nie czuję się tak dobrze jak z Tobą kochanie - stuknęliśmy się i wypiliśmy
- A ja chce Ci podziękować, że jesteś mój - odstawił kieliszki i namiętnie pocałował mnie.
Dobrze, że wzięłam strój kąpielowy, bo pogoda była taka cudowna, razem opalaliśmy się, robiliśmy sobie głupie zdjęcia, które na pewno znajdą się w moim mieszkaniu. Dzień minął nam cudownie, wracając do hotelu zaczepiły nas oczywiście fanki Bartka, ale wcale mi to nie przeszkadzało, za każdym razem patrzył na mnie i uśmiechał się. To była nasza ostatnia noc w pięknej Hiszpanii, postanowiliśmy jeszcze pospacerować, nacieszyć się swoimi ostatnimi chwilami razem.
Przebrałam się, włosy zostawiłam lekko pofalowane i wyszliśmy z hotelu, długo spacerowaliśmy w ciszy w końcu usiedliśmy, oparłam się o ciało mojego ukochanego patrzyliśmy na zachodzące słonce i słuchaliśmy szumu fal. Byliśmy otoczeni ciszą, nie liczyło się nic, to była nasza chwila.
-Nie wiem czy dam rade bez Ciebie - przerwał cisze siatkarz
-Kochanie wiesz, że jest mi ciężko, ale to Ty powtarzałeś mi, że nic nas nie rozdzieli bo oboje chcemy być ze soba na zawsze, to jest tylko rok, to głupie 12 miesięcy, w które będziemy się odwiedzać, będą przerwy, święta a potem znowu zacznie się sezon reprezentacyjny i może znowu będę z wami na zgrupowaniu, kochanie więc głowa do góry - zakończyłam i wtuliłam się w niego jeszcze bardziej
-W przyszłym roku to Ty będziesz na swoim zgrupowaniu - powiedział pewnie, ale z uśmiechem Bartek, ale nie dostał odpowiedzi, nie chciałam nastawiać się na to, że mi się uda dostać do reprezentacji. W tym roku było mi dobrze, poznałam chłopaków, podszkoliłam się technicznie i co najważniejsze spotkałam swoją miłość. - O czym tak myślisz kochanie ? - zapytał mnie Bartek
- O tym, ze nie chce się nastawiać, że się dostane, jest mi dobrze tak jak jest - powiedziałam lekko zmieszana swoimi uczuciami.
dalej rozmawialiśmy o tym, jak to dzięki Anatsasiemu się poznaliśmy
-Jak wtedy weszliśmy na hale i zobaczyliśmy Cię to nie wiedzieliśmy co myśleć, jedyna kobieta wśród tylu facetów
-Ale jakoś nie miałam problemu, żeby się z wami dogadać tylko nadal nie wiem o co chodzi Bartmanowi przecież nic mu nie zrobiłam
-On ma trudny charakter przyzwyczaisz się- uśmiechnął się do mnie ukochany
 Robiło się już późno, a my jeszcze nie byliśmy spakowani więc ruszyliśmy w stronę hotelu dalej rozmawiając. po powrocie do pokoju zaczęliśmy pakować swoje rzeczy zostawiając tylko te, które nam będą potrzebne na jutro. Oboje wykąpani, usneliśmy wtuleni w siebie.
Rano wstałam, byłam trochę zdziwiona, bo dość głośno, spojrzałam na zegarek była 10 zaspaliśmy
-Bartek leniu wstawaj jest 10 zaspaliśmy - Bartek zerwał się na równe nogi, mieliśmy tylko pół godz do zbiórki, nie miałam pojęcia czy z Bartkiem to będzie wykonalne, bo on zawsze potrzebuje na wszystko czasu, zaśmiałam się sama do siebie myśląc o tym. Na szczęście wszystko się udało o równej 10:30 staliśmy już przy recepcji wraz z naszymi bagażami po wymeldowaniu się ruszyliśmy na lotnisko.
-Dostałem właśnie sms, że zgrupowanie zaczyna się dzień później więc mamy jeszcze całe dwa dni dla siebie - powiedział entuzjastycznie Kurek
-Moje treningi też zaczynają się już za dwa dni - uśmiechnęłam się. Tego ranka byłam jakaś dziwna, wsiadając do samolotu miałam dziwne przeczucie, że coś się stanie.
Niestety w samolocie siedzieliśmy z Bartkiem osobno ja siedziałam koło jakiejś starszej pani, a Bartek ... oboje nie mogliśmy w to uwierzyć, skąd ona tam się wzięła, a Bartek siedział koło Natalii, tak tej Natalii swojej byłej, od razu na jego widok humor jej się poprawił, zrobiła się taka promienna.
-Ooo Bartuś hej - powiedziała - Nie sądziłam, że spotkam tu Ciebie, jaka miła niespodzianka - mówiła słodkim głosikiem
-Tak miła, cześć - powiedział zrezygnowany, w sumie jeszcze nie rozmawialiśmy o niej, ale z jego wyrazu twarzy można było wyczytać, że zraniła go.
-Co Ty robiłeś w Hiszpanii? na wakacjach byłeś ? Sam ? - blondynka od razu zasypała go masą pytań
-Tak byliśmy na wakacjach - odpowiedział jej na pytania
-Byliśmy? Nie widzę tutaj żadnego siatkarza - rozejrzała się po statku samolotu
-Ale zapewne widzisz mnie - odezwałam się ironicznie, a Bartek spojrzał tylko w moja stronę i się uśmiechnął
-Tak Natalia poznaj to moja dziewczyna Diana - przedstawił mnie, ta tylko spojrzała na mnie z góry na dół i odwróciła się, nie zwróciłam na nią uwagi, Bartek jest teraz ze mną i niech sobie nie wyobraża.
W tym momencie z głośników wydobył się głos o zajęciu swoich miejsc z powodu startowania.
-Idź kochanie tylko uważaj na siebie, później do Ciebie przyjdę - powiedział mój ukochany i pocałował mnie, w tym momencie jego ex powtórzyła słowa jego słowa pod nosem i spojrzała na mnie z ironicznym uśmiechem .
-Tak Ty też uważaj kochanie- pocałowałam go i popatrzyłam na nią odwzajemniając jej uśmiech.
Idąc na miejsce byłam strasznie wściekła, wręcz gotowało się we mnie, siedziałam za nimi kilka siedzeń po drugiej stronie, przez dłuższy czas, blondynka zagadywała do przyjmującego, tuliła się do niego, już nie wytrzymywałam miałam wstać i powiedzieć jej żeby zostawiła go w spokoju, ale stwierdziłam jednak, że nie będę im przeszkadzać i poczekam aż Bartek sam do mnie przyjdzie, ale zauważyłam, że z każdą chwilą ich rozmowa coraz bardziej się rozwija, nie wytrzymałam wstałam i poszłam do toalety dając upust swoim emocją. Po dłuższej chwili wróciłam na miejsce, założyłam słuchawki i postanowiłam poczytać książkę. Czułam się strasznie źle taka pusta i samotna, mówił, że kocha, a spotkał tylko tą wywłokę i o mnie zapomniał tak się nie robi ...