niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 21

Oczami Bartka:

Usłyszałem jej płacz, chciałem tam wrócić przytulić ją, nie chciałem sprawiać jej przykrości, chciałbym ją zawsze widzieć szczęśliwą i uśmiechnięta. Na samą myśl o rozłące z nią poczułem jak po moich policzkach też spływają pojedyncze łzy. Zjechałem windą na dół, torbę zapakowałem już do samochodu, spojrzałem w górę, stała w oknie zacząłem jej machać i przesyłać buziaki, uśmiechnęła się, ale wiedziałem, że wciąż jest smutna, wsiadając do samochodu moje oczy zaszkliły się, ale wiedziałem, że niedługo się zobaczymy. Jadąc po Karola w radiu leciała jej ulubiona piosenka, przypomniało mi się jaka jest radosna jak ją słyszy i mi od razu zrobiło się trochę lepiej. Podjechałem pod blok Karola i już na mnie czekał
-Siema Kuraś już myślałem, że nie przyjedziesz - powiedział wsiadając do samochodu Kłos
-Cześć stary, przepraszam za spóźnienie, ale nie mogłem jakoś się rozstać z Diana  - na samą myśl znowu zrobiło mi się smutno
-Nie no rozumiem, jesteście strasznie do siebie przywiązani to normalne- próbował pocieszać mnie Karol
-A Ty jak tam z Natalką ? - zapytałem
-Ale co ? - odpowiedział pytaniem udając głupka chociaż u niego to żadna trudność
-No Dianka mówiła, że Natalka chce zamieszkać w Łodzi
-Mamy taki zamiar, gdy ona jest ode mnie 200 kilometrów to rzadko się widzimy.. - urwał nagle - Przepraszam Bartek nie chciałem Cię urazić
-Nic się nie dzieje, wiesz takie jest życie sportowca i jak masz możliwość bycia z Natalka tak blisko to musicie z tego korzystać, ja teraz nie mogę rozwiązać kontraktu z Lube, ale w następnym sezonie, będę chciał grać w kraju tylko nie wiem czy Polska siatkówka jest gotowa na powrót takiej gwizdy - obaj zaczęliśmy się śmiać i tak już było do samej Spały.

Oczami Diany :

Gdy zobaczyłam jak odjeżdża poryczałam się jak dziecko, ale wiedziałam, że musze wziąć sie w garść i zrobić to dla nas, poszłam się wykapać, ubrałam sie na trening i wyszłam. Do Hali dojechałam na spokojnie, słuchając ulubionej stacji. Z dziewczynami miałyśmy bardzo dobry humor, gratulowały mi związku z Bartkiem i dopytywały jak to się stało, jak się poznaliśmy i tak cały czas, w końcu trener przerwał nasze gadanie
-Do roboty baby, gaduły jedne
Po skończonej rozgrzewce podzieliłyśmy sie same i zagrałyśmy spokojny mecz. Około 17 wróciłam do domu, poszłam się wykąpac  przebrałam się w luźne ciuszki, zjadłam kolacje i położyłam się przed telewizorem. Bardzo zastanawiało mnie to dlaczego Bartek do mnie jeszcze nie zadzwonił, ale usprawiedliwiałam go tym, że jest w ośrodku pewnie na treningu lub z chłopakami. Koło 19 rozbrzmiał się dźwięk mojego telefonu
//
-Cześć kochanie - przywitałam go radośnie
-Czy Ty jesteś nienormalna cały dzień próbuje się do Ciebie dodzwonić - powiedział bardzo poważnie -Dlaczego nie obierałaś telefonu? Wiesz jak się martwiłem, myślałem, że coś Ci się stało, już miałem jechać do Ciebie
-Bartek uspokój się, byłam na treningu i zapomniałam telefonu, a potem wróciłam a to zjadłam wykąpałam się i właśnie miałam do Ciebie dzwonić - wytłumaczyłam
-Nie rób tak więcej, dzwoniłem do Ciebie chyba z tysiąc razy
-Trzydzieści dokładnie - zaczęłam się śmiać
-Po prostu już strasznie za Tobą tęsknie- mówił słodkim głosikiem
-Masz chłopaków
-Oni nie są tacy ładni jak Ty - powiedział tym samym głosem co wcześniej, a ja zaczęłam się śmiać, w tle usłyszałam tylko "Siurak ranisz nas" .
//
I tak gadaliśmy sobie jeszcze z pół godziny, pewnie porozmawialibyśmy sobie dłużej, ale jutro rano oboje  mamy treningi. Przed snem myślałam to sobie, jakie życie jest pokręcone, siatkarz który kiedyś był moim idolem, wzorem jest teraz moim facetem. Zwariowane jest to życie, ale taki jest plan mi się podoba. Nie wiem kiedy po prostu zasnęłam..
Rano wstałam jak co dzień dosyć wcześnie rano poszłam pobiegać, zrobiłam małe zakupy i poszłam na trening, dzisiaj minął mi on jakoś strasznie szybko, po drodze do domu przejeżdżałam koło mieszkania Bartka byłam ciekawa czy ma tam jeszcze jakieś rzeczy Natalii, może wspólne zdjęcia, ale nie chciałam tego widzieć. Myśl o Natalii cały czas nie dawała mi spokoju. Po mojej głowie krążyły najgorsze myśli, że dalej ją kocha, że się mną tylko bawi. Musiałam z kimś pogadać, z kimś kto go zna, ale też powie mi prawdę i doradzi mi. Dojechałam do domu i pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do Pauli.
//
-Pani Kurek jak miło panią słyszeć - usłyszałam od razu głos mojej przyjaciółki, śmiejącej się do słuchawki
-Paulina masz dzisiaj czas, chciałabym pogadać - wypaliłam od razu
-Jasne, że mam Arka zawiozę do babci i będziemy mogły pogadać, a coś się stało - zapytała zmartwiona
-To nie jest rozmowa na telefon
-Dobrze, to gdzie się spotkamy ? - zapytała
-No nie wiem, wolisz na mieście czy w domu
-Może na mieście dawno nigdzie nie wychodziłam
-To tam gdzie zawsze? - mamy z Paulina jedną ulubiona kawiarenkę podają tam pyszną szarlotkę
-Tak, to może o 16;30? Pasuje Ci ? - zapytała
-Jasne, dziękuje Ci bardzo, paa
-Paa Dianka, do zobaczenia - usłyszałam i zakończyłam połączenie.
Nim się zorientowałam musiała już zbierać sie na spotkanie z przyjaciółką,przebrałam się i wyszłam.