wtorek, 27 listopada 2018

34

W drzwiach zamiast drobnej kobietki z 170 około zobaczyłam dobrze zbudowanego ponad dwumetrowego mężczyzne. Byłam taka zaskoczona, że prawie puściłam ręcznik. Na co mój mężczyzna szeroko się uśmiechnął
-Skąd wiedziałaś,że będę ? - jego oczy rozbłysły na mój widok w tak skąpym wydaniu
-Co Ty tutaj robisz? - naprawdę nie spodziewałam się, że sie dzisiaj zobaczymy. Wiedziałam, że dzisiaj ma mecz, jeszcze sprawdzałam na internecie wyniki.
-Nie mogłem już wytrzymać bez Ciebie - wszedł i mnie przytulił, stopy oderwały mi się od ziemi, znowu czułam się szczęśliwa będąc przy nim. Postawił mnie na ziemię i delikatnie zaczął mnie całować, był to delikatny, pełen miłości i namiętności pocałunek
-Tak tęskniłam - powiedział po skończonym pocałunku, on spojrzał na mnie i uśmiechał się ciepło
-Ja też kochanie, dlatego jestem nie mogłem nie skorzystać z możliwości spędzenia z tobą tego jednego wieczoru więcej - uśmiechał się i jeszcze raz nie przytulił
-Super, że jesteś kochanie nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania z Tobą - przytulił mnie do siebie bardzo mocno
-Szykujesz się gdzieś- spojrzał na mnie
-Przecież Ci mówiłam, że dzisiaj jest parapetówka u Kłosów
-A nie możemy zostać w domu, nawet sobie nie wyobrażasz jak tęskniłem
-Kochanie ja też tęskniłam bardzo, ale obiecałam, że przyjdę. Pójdziemy razem, ale się wszyscy zadziwia jak się pojawi we własnej osobie Pan Bartosz Kurek - zaczęłam się śmiać
-Wejdę tylko i impreza od razu będzie zaliczona do udanych- oboje zaczęliśmy się śmiać,
-Do imprezki została godzinka więc musimy się pospieszyć, a potem spędzimy wspaniały wieczór wszyscy razem- pocałowałam go namiętnie i wróciłam do szykowania się, a Bartek tylko mnie obserwował
-Jeśli tak wyglądasz zawsze kiedy wychodzisz, to od jutra masz zakaz wychodzenia z domu - zaczęłam się śmiać i on razem ze mną
-Rozumiem, że Ci się podoba
-Wyglądasz cudownie - skwitował, po czym podszedł do mnie i dodał - Jestem szczęściarzem,  mam najpiękniejsza kobietę na świecie- pocałował mnie w tyl głowy, po czym znowu dodał - Może jednak zostajemy w domu? -przy czym zaczął tak śmiesznie poruszać brwiami w górę i w dół, że nie mogłam opanować się od śmiechu
-Nie, już wychdzimy
-Gotowa? - kiwnęłam twierdząco głową i nim się obejrzałam byliśmy pod blokiem u Karola

piątek, 8 grudnia 2017

Rozdział 33

Był 22 grudnia, siedziałam właśnie na trybunach w Łódzkiej Atlas Arenie, gdzie odbywał się mecz Skry Bełchatów z Jastrzębskim Węglem. Obok mnie siedziała Natalka, która w tamtym tygodniu przeprowadziła się do Łodzi do mieszkania Karola, w którym dzisiaj po skończonym meczu miała odbyć się parapetówka. Mieli być na niej chłopaki z Skry i kilku z reprezentacji, którzy grali w Jastrzębskim.
-Denerwuje się, przed tą imprezą, nie wiem czy wszystko jest tak dobrze przygotowane, po drugie nie wszyscy mnie znają, a jeśli mnie nie polubią i będą odradzać Karolowi wspólnego mieszkania? - spytała mnie Natalka w przerwie technicznej w 3 secie. Widać było, że było to dla niej ważne, chciał po prostu zostać zaakceptowana przez kolegów, z którymi Kłos spędza tyle czasu.
-Nie masz się czym przejmować, znam ich wszystkich i oni naprawdę są bardzo otwarci i tolerancyjni, od razu Cię polubią, jedyne co musisz zrobić to po prostu być sobą, wszyscy Cię taka uwielbiamy więc myślę, że wszystko będzie super - posłałam jej ciepły uśmiech i obserwowałyśmy dalsze poczynania graczy. Mecz się skoczył wygraną Skry, poczekałam z Natlka chwilkę na chłopaków przy wyjściu i umówiliśmy się wszyscy na dwudziesta. Do imprezy zostało jeszcze cztery godziny więc, pojechałam do domu, gdzie czekała na mnie Marti.
-Część - przywitała się ciepło po czym zniknęła za drzwiami łazienki
-Cześć - odpowiedziałam -  wybierasz się gdzieś ?
-Tak idę spotkać się z Michałem
-Dzisiaj? To on jest w Łodzi? - spytałam , bo z tego co mi o nim opowiadałam, to nie mieszkał tu na stałe, tylko czasem po prostu tu bywał.
-Tak, dzisiaj przyjechał i jedzie dopiero w 24 do domu na święta, a dzisiaj idziemy coś zjeść.
-Czyli jednak nie będzie Cię u Kłosów, bo wolisz siedzieć sobie z nim? - zdenerwowałam się, znała go miesiąc i już przedkładała go nad swoich znajomych. Wiedziałam, że robi też to dlatego żeby po postu nie stracić z nim kontaktu, bo nie chce znowu się sparzyć jak to było z Pawłem, ale było mi po prostu głupio, od razu pomyślałam jak ja ją usprawiedliwię w oczach Natalki, nie dość, że stresuję sie, bo będą chłopaki z reprezentacji, których nie zna, to nie będzie z nią jeszcze jej przyjaciół.
-Obiecałam Natalce, że będę, Michałowi też już mówiłam i się zgodził. Zresztą widzę się z nim o 18 więc na imprezkę przyjdę na spokojnie.
- Może Cię podwiozę ? - nie da się ukryć, że chciałam go poznać 
-Chętnie
Nawet się nie rozbierałam, poczekałam tylko chwile aż Martyna się ubierze i już po chwili byłyśmy w drodze do samochodu.  Martyna była tak zdenerwowana, że aż się cała trzęsła, widać było, że zaczyna jej zależeć na tym gościu i trochę mnie to martwiło tym bardziej, że on nie mieszkał tu na stałe i to byłby związek na odległość. Zaparkowałam samochód pod naszą ulubiona knajpka.
-To on już na mnie czeka, ale jest kochany -wskazała mi go palcem, a ja oczom nie mogłam uwierzyć kogo widzę. Wysiadłysmy z samochodu i ruszyliśmy w jego stronę
- To jest ten Michał?
-Przystojny co? - Odpowiedziała mi pytaniem na pytanie.
-Przecież to.. - nie skończyłam powiedzieć, bo przerwał mi nie kto inny jak
-Dianka?  Co Ty tutaj robisz?
-Ja?! Co Ty tutaj robisz?
-To wy się znacie?  -spytała zdziwiona Martyna, na co oboje zaczęliśmy się po prostu śmiać
-Oczywiście, że się znamy - powiedzieliśmy prawie równo, Martyna patrzyła na nas dosyć zdezorientowana
-Chyba Twój przystojniak zapomniał Ci powiedzieć, że jest kapitanem reprezentacji siatkarzy
-Aaa to dlatego wydawałeś mi się taki znajomy - widać było, że Martynie po prostu było wstyd, że nie zna Kubiaka
-Widziałam Cię dzisiaj, ale nie chciało mi się czekać aż rozdasz wszystkie autografy - zaczęłam się śmiać
-Tak ja też widziałem siedziałaś z dziewczyna Kłosa o ile mnie wzrok nie myli- powiedział patrząc w moją stronę, po czym zwrócił się do Martyny - A właśnie, bo Kłosu zaprosił mnie dzisiaj na imprezkę u siebie w domu, nie damy rady iść? - spytał po czym my z Martyna zaczęłyśmy się śmiać, patrzył na nas zdezorientowany
-No właśnie my tam idziemy, to jest ta impreza, o której Ci mówiłam już wcześniej - Martyna wyjaśniła mu też, że Natalka to nasza dobra koleżanka i wprowadziła się własnie do Karola. Rozmawialiśmy tak około jeszcze dwudziestu minut, oczywiście oboje namawiali mnie żebym z nimi poszła, ale się nie zgodziłam, to miała być randka, a jak to mówiła troje to już tłum. Zresztą za dwie godziny mieliśmy się znowu spotkać więc teraz wolałam ich zostawić samych. Wróciłam do mieszkania i sama zaczęłam sie szykować na przyjęcie,  wzięłam długą reklamacyjną kąpiel w wanie, nie wiem ile czasu tam spędziłam, ale w pewnym momencie już musiałam z niej wyjść, bo ktoś strasznie mi się dobijał do drzwi. Niechętnie wyszłam z wanny, włosy obwinęłam jednym ręcznikiem, a drugim obwinęłam swoje ciało, mogłam sobie na to pozwolić, bo oczywiście byłam pewna, że to Martyna...

niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział 32

Odwiozłam Kurka na lotnisko, na którym nawet na moment nie mogliśmy zostać sami, co chwile ktoś do nas podchodził, miałam już dość chciałam jeszcze chociaż trochę czasu z nim spędzić, pożegnać się. Czasami nie rozumiałam ludzi, którzy do nas podchodzili, nie rozumieli, ze to jest nas czas wolny, czas prywatny. Nim się obejrzeliśmy usłyszeliśmy z głośników, że osoby lecące do Włoch powinny kierować się w stronę odprawy, pomimo juz tylu rozstań momentalnie się popłakałam, Bartek nie powiedział nic tylko mocno mnie przytulił.Staliśmy tam krótką chwile, wcale nie chciałam go puszczać, nie chciałam się z nim rozstawać. Wiedziałam, że dla niego jest to również bardzo ciężkie, wspięłam sie na palcach
-Kocham Cię - szepnęłam mu do ucha, pocałowałam i odeszłam
-Kocham Cię - usłyszałam na sobą jego głos, odwróciłam się i przesłałam mu buziaka, on tylko promiennie się uśmiechał i poszedł w stronę odprawy. Patrzyłam jak odchodzi, po raz kolejny popłakałam się, już mi go brakowało, nie umiałam się przyzwyczaić do tych pożegnań, a jeszcze nie jedno nas czeka. Po godzinie wróciłam do pustego mieszkania, cały czas miałam zaczerwienione oczy od łez. Pomimo tego, że znamy się krótko, brakowało mi go bardziej niż innych. Nigdy nie sądziłam, że można tak bardzo się do kogoś przywiązać, był po prostu dla mnie wszystkim, moją drugą połówka. Z mojego nostalgicznego nastroju wyrwał mnie dźwięk telefonu, był od koleżanki z uczelni, która wysłała mi kolejną partię materiału do sesji po świętach, nie miałam ochoty teraz na naukę, ale nie miałam innego wyjścia, siadłam nad nowym materiałem i zaczęłam się przygotowywać. Po skończonej nauczę poszłam wziąść długą gorącą kąpiel po chwili od wejścia do łazienki usłyszałam przekręcający się zamek w drzwiach, dopiero po chwili przypomniałam sobie, że to moja przyjaciółka wróciła do domu.
-Diana jesteś?  - krzyknęła chyba od drzwi
-W łazience - po krótkiej chwili drzwi do łazienki otworzyły się - co chcesz głupia?
-Chyba się zakochałam - powiedziała cała w skowronkach
-W kim ? - spytałam zdziwiona od rozstania z Pawłem minęło już trochę czasu, ale nie sądziłam, że tak szybko usłyszę te słowa z ust mojej przyjaciółki
-Jest taki sympatyczny, miły, troskliwy no i przystojny, bardzo przystojny - zrobiła maślane oczy
- Ale kto?  - byłam strasznie ciekawa kto tak jej zawrócił w głowie
-Taki Michał - powiedziała z uśmiechem
-A nazwisko ?
-Tego własnie nie wiem, ale podejrzewam, ze już gdzieś go spotkałam, albo kogoś bardzo przypomina
-Ale to co rozmawiałaś z nim i nie spytałaś się jak się nazywa ?
-Nie było na to czasu - powiedziała
-To co Ty kurwa robiłaś? Spałaś z nim czy co ?
-Nie no co Ty zwariowałaś, tylko rozmawialiśmy - na samą myśl o nim na jej twarzy pojawiał się uśmiech i tak dzień minął nam na gadaniu o tajemniczym nieznajomym.
Kolejnego dnia po treningu wybrałam się na świąteczne zakupy, jak  zawsze i teraz wszędzie było pełno ludzi, którzy dostawali białej gorączki na Boże Narodzenie. Ja strasznie uwielbiałam te święta, zawsze w Wigilię wszyscy przyjeżdżamy z różnych stron Polski aby tego dnia usiąść  przy jednym stole. Był to zawsze magiczny czas, w którym wszyscy gromadzimy się razem, nie ma udawanej miłości, po prostu zawsze jest miło, ciepło, ale przede wszystkim normalnie. Zaszczyt gromadzenia licznej rodzinki przypada na mój rodzinny dom, który przyjmuje wszystkich chętnych odwiedzin. Moja mama zawsze cieszy się jak przyjeżdżają wszyscy, jest wtedy zawsze bardzo szczęśliwa widząc wszystkich w jednym domu, szczególnie widząc swoja najmłodsza córkę, która niestety rzadko bywa w rodzinnych stronach. Wychodząc z galerii z drobnymi upominkami dla wszystkich członków rodzinki usłyszałam dźwięk mojego telefonu, widząc zdjęcie osoby dzwoniącej na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech
-Część kochanie - usłyszałam głos w słuchawce
-Cześć mamusia, co tam ? - przywitałam moją rodzicielkę
-Chciałam zapytać ile osób z Tobą przyjeżdża na święta
-Aha, dzięki mamo, że interesujesz się co słychać u Twojej ukochanej córki - usłyszałam jej kochany ciepły śmiech
-Kochanie przecież wszystko już wiem - zdziwiły mnie jej słowa
-Skąd ?
-Z gazet - znowu się zaśmiała - Mam nadzieje, że przyjedziesz z chłopakiem na święta- porozmawiałyśmy jeszcze około pół godziny po czym od razu zadzwoniłam do Bartka
-Witam moja piękna - odebrał po pierwszym sygnale, na sam dźwięk jego głosu nogi mi się robiły jak z waty
-Cześć kochanie - powiedziałam ciepłym promiennym głosem - chciałam Ci powiedzieć, że dzwoniła własnie moja mama i zaprasza Cię na święta, bardzo chce Cię poznać
-O kurcze to mamy problem - usłyszałam jego zaniepokojony głos  - Bo moja mama też do mnie dzisiaj dzwoniła i też chce Cię poznać w święta - i w tym momencie zaczęłam się po prostu śmiać
-No i co my teraz zrobimy - mówiłam przez śmiech
-Damy jakoś radę - odpowiedział mi tym swoim czułym głosem
-Do mnie musimy jechać w wigilie, bo by mnie cała rodzina chyba zabiła gdyby mnie zabrakło
-To do Ciebie pojedziemy na Wigilie a na Pierwszy Dzień Świąt do mnie - ustaliliśmy jakiś sensowny kompromis
-Kochanie a Ty kiedy wracasz ?
-23 wieczorem już będę w Łodzi
-Strasznie późno, ale damy rade - porozmawialiśmy jeszcze chwile po czym zakonczyliśmy nasza interesującą konwersacje.

środa, 3 lutego 2016

Rozdział 31

-Zrobię wszystko by Cię nie zranić i sprawić byś była szczęśliwa, Natalia nie zburzy naszego szczęścia, musimy sobie ufać, niezależnie od tego co by się działo, musimy ze sobą rozmawiać i wspierać się na wzajem - powiedział cały czas przy mnie klęcząć
-Ty mówisz o zaufaniu o rozmowie, a sam oskarżasz mnie o zdradę. Bartek już raz mnie zawiodłes i nie chciałabym by to się powtórzyło, a dobrze wiesz, że Natalia teraz nie odpuści, będzie dążyła do tego aby nas ze sobą skłócić. Może jej nie znam, ale da się zauważyć, że jest uparta i będzie dążyła do wyznaczonego celu - powiedziałam ze łzami w oczach, Barek spuścił głowę w dół wiedział, że mam racje, ja też zdawałam sobie sprawę z tego, że te słowa go zabolą, ale taka jest prawda i trzeba się z nią zmierzyć.
-Dianeczko kochanie obiecuje Ci, że niezależnie od tego co Natalia zrobi nie zmieni tego co do Ciebie czuje i nie wpłynie to na nasz związek - mocno mnie przytulił
Cieszyłam się, że Bartek wreszcie zrozumiał to co da dziewczyna planowała, miałam też nadzieje, że zrozumiał swój ostatni występek i że taka sytuacja już nie będzie miała miejsca, bo oznaczała by koniec naszego związku.
Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu telewizji, wieczorem Bartek zaczął się pakować, bo jutro miał wrócić do Włoch, gdzie wciąż toczyły się rozgrywki klubowe. Rozejrzałam się po mieszkaniu Bartka i zauważyłam w salonie kilka naszych wspólnych zdjęć, których tu wcześniej nie było.
Zauważyłam jedno z naszych ostatnich wakacji, siedziałam na brzegu morza , fale obijały się o moje ciało, patrzyłam wtedy na Bartka, który był gdzieś w oddali i do mnie machał, zdjęcie zrobił nam jakiś przypadkowy fotograf, który potem sprzedał nam je za kilka euro.
-Uwielbiam to zdjęcie- wyrwał mnie z rozmyśleń Kurek
-Było cudownie - odwróciłam się do niego, staliśmy twarzą w twarz
-Cudowna to jesteś Ty - odłożył zdjęcie na szafkę i przyciągnął mnie do siebie, zaczął całować najpierw delikatnie potem coraz bardziej łapczywie, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, tam zaczął pozbywać się mojej bluzki, potem delikatnie całował mnie po szyi co pobudzało tylko moja wyobraźnie, zdjęłam jego bluzkę i zataczałam koła na jego plecach, on wcale nie był mi dłużny zdjął mój stanik po czym zaczął masować moje piersi, co wywołało we mnie ogromną fale rozkoszy, uwielbiałam jego dotyk, sprawiał, że miałam dreszcze na całym ciele, po chwili reszta naszych ubrań leżała już na podłodze, całowałam jego brzuch, a moja ręka schodziła coraz niżej, on cały czas bawił mi się włosami, ale gdy dotknęłam jego męskości nie wytrzymał jednym ruchem przekręcił mnie na plecy, popatrzył jeszcze na mnie po czym wypełnił mnie całą, wygięłam się w łuk chcąc by wszedł jeszcze głębiej, oddałam się rozkoszy, on zresztą też, najpierw pracował po woli chcąc jeszcze bardziej mnie podpalić po czym jego biodra pracowały szybciej i szybciej jęknęliśmy w tym samym momencie, dając znać o osiągnięciu pełnej rozkoszy, opadł na mnie swoim ciałem, oboje byliśmy cali mokrzy leżeliśmy tak przez dłuższa chwile, gdy nasze oddechy się wyrównały poszliśmy pod prysznic a tam od nowa zaczęła się nasza jedność. Tej nocy kochaliśmy się jeszcze dwa razy, usnęliśmy nad ranem oboje wtuleni w siebie. Obudziłam się o 7, Bartek jeszcze smacznie spadł nie chciałam go budzić, wstałam i podeszłam do okna, było jeszcze dosyć ciemno,zaczynał się grudzień było coraz bliżej do świąt i do krótkiego odpoczynku, na samą myśl o spędzeniu z moim ukochanym kilku dni znów na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Patrzyłam tak jeszcze chwilę na budzące się miasto po czym wróciłam do łóżka, Kurek akurat przekręcal się na drugi bok, nie mając co robić włączyłam komputer na który ostatnio w ogóle nie miałam czasu, na facebooku miałam sporą ilość powiadomień i wiadomości na wszystkie od razu odpisałam po czym przejrzalam jeszcze aktualności, gdy zamykalam laptopa poczułam ciepły dotyk mojego ukochanego
-Dlaczego nie spisz?  Aż tak chrapałem?  - Zaczął się śmiać po czym mnie pocałował
-Po prostu nie byłam zmęczona - odpowiedziałam mu promiennym uśmiechem
-Coo?  - Spał zaskoczony - ale ty mnie Wróblewska prowokujesz - obijal mnie w tali i przysunal bliżej siebie. Leżeliśmy tak wtuleni w siebie około godziny po czym oboje zaczęliśmy się szykować Bartek na swój lot a ja na trening, na którym miał być Bartek też miał być, po zjedzeniu śniadania pojechaliśmy na hala, ja poszłam do szatni a Bartek na hale. Jak wchodzilysmy zauważyłam że Bartek rozmawia z moim trenerem, ale jak tylko zobaczył że już jestem zignorowal trenera spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechal, trening był krótki, ale intensywny, byłam lekko zmęczona, jednak szybko wyszłam z hali, zauważyłam Bartka stojącego do mnie tyłem, przeszłam do niego i przytulilam się do jego pleców ten od razu się odwrócił i wręczył mi piękny bukiecik czerwonych róż
-jakie piękne, a z jakiej to okazji - spytałam uśmiechając się od ucha do ucha
-jestem z Ciebie dumny i kocham Cie coraz bardziej - jedna ręka złapał mnie za głowę przyciągając do siebie, po chwili tonelismy w namiętny pocałunku

niedziela, 10 stycznia 2016

Rozdział 30

-Dzień dobry kochanie - powiedział całując mnie w czoło
-Dzień dobry - powiedziałam przecierając oczy ręką - Dlaczego już nie śpisz ? 
-Pilnuje mojego szczęścia - powiedział po czym wtuliłam się w niego
-Oooo :* Brakowało mi tego - po tych słowach obijał mnie jeszcze mocniej
-Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham - powiedział
-Jak bardzo ? - zaśmiałam się
-Bardzo, bardzo, bardzo mocno - powiedział
-Chyba trochę słabo - zaczęłam się z nim drażnić 
-Mam Ci pokazać jak ? - spojrzał na mnie i zaczął poruszać brwiami w górę i w dół
-Nie wiem czy umiesz - po tych słowach nie wahając się przekręcił mnie na plecy i opadł na mnie. Zaczął całować mnie po szyi schodząc coraz niżej, rozbudzał moją wyobraźnie do czerwoności, całował delikatnie, muskając swoimi ustami moje ciało, przy nim byłam w raju, w końcu nasze ciała połączyły się w jedno, moje paznokcie wbijały się w jego plecy, pracował szybko, chcąc sprawić nam obojgu przyjemność, moje hormony szalały, jego z resztą też, po chwili opadł zmęczony, oboje przez dłuższy czas nie mogliśmy uspokoić oddechu, po moich policzkach zaczęły spływać łzy, zaśmiałam się, szybko zareagował.
-Kochanie dlaczego płaczesz ? - zapytał zmartwiony
-To są zły szczęścia głuptasie - przytulił się do mnie - Kocham Cię tak samo mocno - powiedziałam po chwili po czym podniósł głowę i znów zaczął mnie całować - Wariacie uspokój się musimy już wstawać - nie przestawał, znowu całował mnie w ten jego delikatny sposób, byłam szczęśliwa, że znowu jesteśmy razem, że znowu mogę się przy nim budzić, że znów mam tego wariata przy sobie i z tego, że ten wariat jest tylko mój. 
-Zwariowałbym bez Ciebie wiesz ? - powiedział po chwili odrywając się od mojej szyi
-Właśnie o tym pomyślałam, ale proszę Cię nie rób tak nigdy więcej, bo to mnie złamało, zabolało jak jeszcze nigdy, bałam się, że mogę Cię stracić, a nie chciałabym tego, jesteś miłością mojego życia, nie umiałam wyobrazić sobie życia bez Ciebie nawet przez te kilka godzin i postanowiłam, że po skończeniu tego sezonu nie podpisze już kolejnego tylko wyjadę z Tobą do Włoch - powiedziałam, a on przytulił mnie
-Nie musisz nigdzie wyjeżdżać kochanie - powiedział, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi, czy mnie tam po prostu nie chce, czy o coś mi sugeruje, czekałam na wyjaśnienie - Nie rób takiej zdziwionej miny, po prostu mój manager już rozpatruje propozycję z Polski - zrobiłam oczy ja "pięć złotych" po czym zacząłem piszczeć, przytulać i całować go na zmianę.
-Naprawdę ? Ale nie żartujesz ? Chcesz znowu grać w Plus Lidze ? - spytałam po chwili euforii, obejmując jego twarz w moje małe rączki
-Nie żartuje, chciałam już zostać jak się poznaliśmy, było mi ciężko Cię tutaj zostawić sama i po ostatnich przeżyciach wiem, że nie powinienem był wyjeżdżać, nie możemy być daleko od siebie - powiedział po czym znów go pocałowałam, przerwało nam burczenie w moim brzuchu, który domagał się jedzenia, oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem, założyłam Bartkową koszulkę i poszliśmy do kuchni. Ten okropny dwumetrowiec nie pozwolił mi nic zrobić, kazał mi usiąść i czekać. Po chwili doczekałam się na pyszną jajecznicę i gorącą kawę, której bardzo potrzebowałam. Zaczęliśmy jeść, cały czas nie mogliśmy oderwać od siebie wzroku, Bartek w jednej chwili przyciągnął mnie do siebie i posadził sobie na kolanach, znów nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku, przeszkodził nam przekręcający się zamek w drzwiach.
-Spodziewasz się kogoś ? - spytałam ukochanego
-Nie, dziwne, bo nikt nie ma kluczy do mojego mieszkania - w drzwiach stanęła Natalia, tak znowu ona...
-Co ona tutaj robi ? - spytała zdenerwowana 
-Nie co Ty tutaj robisz i skąd masz klucze do mojego mieszkania? - spytał równie zdenerwowany Bartek
-Dorobiłam sobie, ale to nie jest ważne, przecież pokazałam Ci te zdjęcia i miałeś z nią zerwać, mieliśmy być znowu razem, Bartek kocham Cię, zmienię się dla Ciebie, zrobię wszystko co tylko chcesz - powiedziała ze łzami w oczach podchodząc do Kurka
-Zrobisz wszystko ? -  zdziwiłam się jego pytaniem, nie wiedziałam co jej sugeruje - To wyjdź ! - warknął na dziewczynę
-Bartek, ale ja Cię kocham - powiedział rozhisteryzowana
-Ale Natalia zrozum, że ja Ciebie nie, to co było miedzy nami jest skończone, teraz jestem z Dianą i to ona jest miłością mojego życia i chcę spędzić z nią jego resztę... - Zaczął jej tłumaczyć, ale Natalia nie pozwoliła mu skończyć
-Kochasz tą dziwkę? Ona Cię zdradza na prawo i lewo, nie kocha Cię bawi się Tobą to jest dziwka, chodzi jej tylko o Twoje pieniądze i sex, nie o miłość, przyjrzyj na oczy Ty kochasz tylko mnie, już wystarczy tej nauczki, zrozumiałam swój błąd wróć do mnie proszę, ona nie da ci tyle szczęścia, Przypomnij sobie nasze wspólne chwile, w łóżku było nam cudownie - Nie wytrzymałam wyszłam, zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać, usłyszałam tylko jak Bartek krzyczy na Natalię żeby oddała kluczę i wyszła z jego mieszkania, był bardzo zdenerwowany.
-Kochanie - powiedział przez drzwi - Dianka otwórz drzwi porozmawiajmy- dodał po chwili - Przecież wiesz, że ona już dla mnie nic nie znaczy, kocham tylko Ciebie - stał po tymi drzwiami już około 15 minut - Kochanie odezwij się do mnie, bo zwariuje - przerwał po czym dodał po chwili - Otwórz bo wyważę zaraz te drzwi - usłyszałam już desperację w jego głosie, otworzyłam od razu przytulił się do mnie - Przepraszam Cię kochanie, jest mi strasznie przykro, wybacz mi - powiedział ściskając mnie jeszcze mocniej.
-Musisz to zakończyć, ja nie chcę żyć w jakimś toksycznym związku, w którym ona cały czas sie pojawia, cały czas próbując nas skłócić i rozdzielić, mam tego dosyć. Przemyśl to i dopiero wtedy się do mnie odezwij -  powiedziałam stanowczym głosem po czym chciałam wyjść, ale siatkarz zdecydowanie mi to utrudniał, kleknął i przytulił się do mojego ciała
-Nie odchodź kochanie, jesteś najważniejsza dla mnie na świecie, obiecuje Ci, że jakoś rozwiąże tą chorą sytuacje, tylko mnie znowu nie zostawiaj, nie pozwól jej triumfować, zostań proszę - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem ...

piątek, 29 maja 2015

Rozdział 29

Po raz kolejny poczułam smak jego ust, całował tak jak jeszcze nigdy, poddałam się mu, nie wiedziałam czy dobrze robię, ale chciałam być znów blisko niego. Nie wiem ile trwał nasz pocałunek, w tym momencie nic się nie liczyło, tylko bliskość jego osoby, ale co ja głupia sobie myślałam raz z nim zrywam, a raz daje mu nadzieję, musiałam dać sobie trochę czasu, po raz kolejny to ja odsunęłam się od niego, czułam, że już nie wytrzymam tego wszystkiego, nie wytrzymam bez niego, ale za szybko to się działo, dopiero co przez niego płakałam a teraz ... Bartek spojrzał na mnie, jego oczy nie były już smutne, były piękne, pełne blasku i ciepła po chwili
 powiedział
-Ty wciąż mnie kochasz - powiedział triumfalnie - Ty nadal mnie kochasz - powtórzył po czym złapał mnie za rękę i znowu ten przyjemny dreszcz, nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć miałam pustkę w głowie, z jeden strony zranił mnie swoimi oskarżeniami, ale tylko przy nim byłam taka szczęśliwa, tylko on mi daje szczęście, swoim spojrzeniem, uśmiechem, dotykiem, całym sobą, ale pomimo wszystko nie chciałam podejmować pochopnej decyzji.
-Bartek daj mi trochę czasu ja sobie muszę to jeszcze przemyśleć - powiedziałam po czym zabrałam swoją rękę i ruszyłam w stronę drzwi
-Mam nadzieję, że dostanę dobrą odpowiedź - szeroko się uśmiechnął, odwzajemniłam jego uśmiech, na moment odwróciłam się jeszcze, stał tam i uśmiechał się sam do siebie, był taki szczęśliwy, z uśmiechem na ustach  cała otworzyłam drzwi swojego mieszkania.
-I jak? Opowiadaj - zapytała Dąbkowa
-Skąd wiesz ? - spojrzałam na nią zdziwiona
-Był tutaj i Cię szukał - odpowiedziała z uśmiechem, opowiedziałam jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, po czym spojrzała na mnie z wyrzutem 
-Czemu się z nim nie pogodziłaś, przecież go kochasz, szalejesz za nim, nie wiem na co Ty czekasz, wsiadaj w samochód i jedź do niego
-Martyna uspokój się wszystko na spokojnie, poza tym mam mecz za dwie godziny - posłałam jej zadziorny uśmiech i ruszyłam w stronę łazienki żeby odświeżyć się trochę, ubrałam się i wyszłyśmy z Martyną z mieszkania. W szatni było już kilka dziewczyn wszystkie miały dobre humory i pozytywne nastawienie
-Czyżby coś się zmieniło ? Taka jesteś zadowolona - spytała mnie Sylwia poruszając brwiami w górę i w dół
-Po prostu ciesze się, bo mamy mecz - odpowiedziałam dając jej buziaka na powitanie.  Godzinę przed meczem ruszyłyśmy na halę, która była już wypełniona po brzegi kibicami obu drużyn.
-Mecz tak ? - znowu podeszła do mnie Sylwia, uśmiechnęła się i puściła mi oczko, nie wiedziałam o co jej chodzi, spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, Pycia tylko   westchnęła -  Kurek to przypadkiem tutaj jest - powiedziała po czym wskazała palcem, a ja od razu zaczęłam go szukać wzrokiem. Faktycznie był tam, siedział z Martyna, o czymś zawzięcie dyskutowali, ale gdy zauważył, że się na niego patrze szeroko się uśmiechnął. Ucieszyłam się na jego widok, fajnie, że znowu mogłam go zobaczyć, po chwili wróciłyśmy do rozgrzewki, mecz był szybki, bez większych problemów wygrałyśmy 3:1. 
-MVP dzisiejszego spotkania zostaje Diana Wróblewska - słyszałam słowa po czym dziewczyny wypchnęły mnie na środek, odebrałam statuetkę uśmiechnęłam się do zdjęcia po czym poszłam w stronę band. 
-Mogę autograf ? - spytał
-Ale śmieszne - uśmiechnęłam się, jeszcze chwile rozdawałam autografy po czym uszyłam w stronę szatni, zostawiając siatkarza z fanami, którzy od razu wykorzystali sytuacje
-Czekam przed hala - usłyszałam jeszcze za sobą, odwróciłam się i posłałam mu promienny uśmiech. Czułam się jakbyśmy dopiero zaczynali się spotykać, a jednak już się dobrze znamy, mamy za sobą lekki bagaż doświadczeń, cieszyłam się z takiego obrotu spraw, czułam, że powoli wszystko się układa. 
Wyszłam z hali, faktycznie był tam, po raz kolejny na mojej twarzy pojawił się uśmiech, on mnie nie widział stał tyłem, podeszłam cichutko i rękoma zasłoniłam mu oczy 
-Zgadnij kto to ? - powiedziałam śmiejąc się 
-Najlepsza i najpiękniejsza siatkarka na świecie - odwrócił się i zwinnym ruchem przyciągnął mnie do siebie po czym pocałował mnie w policzek. -Jakieś plany na wieczór ? - spytał uśmiechając się 
-W sumie to nie - odpowiedziałam 
-To zabieram Cię na spacer, co Ty na to ? - spytał po czym spojrzał na mnie 
-Chętnie - odpowiedziałam po czym ruszyliśmy. Szliśmy miedzy blokami, nic do siebie nie mówiąc, nie przeszkadzało mi to, jemu chyba też nie, ale zauważyłam, że coś go trapi. -Bartek wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć - po tych słowach zatrzymał się,
-Przepraszam - powiedział patrząc mi głęboko w oczy - Jesteś dla mnie całym światem, moim życiem, nie potrafię żyć bez Ciebie, bez Twojego uśmiechu, spojrzenia i nie mogę się pogodzić z tym, że przez własną głupotę mogę to stracić -  jego oczy zaszkliły się, spojrzał w dół, te słowa trochę mnie złamały, podeszłam i przytuliłam się do niego, ten jeszcze mocniej mnie objął, staliśmy wtuleni w siebie dosyć długo
-Chodź kupie Ci watę cukrowa - zaśmiałam się, odwzajemnił mój uśmiech, ruszyliśmy, nasze ręce się dotknęły, w końcu poczułam jego mocny uścisk, spojrzeliśmy na siebie, zobaczyłam jego cudowny uśmiech i sama zaczęłam się uśmiechać. Spędziliśmy cudowny wieczór, siedzieliśmy na ławce śmialiśmy się ze wszystkiego co się działo w parku, a szczególnie z nas samych, wygłupialiśmy się jak kiedyś,  po powoli zaczęło robić się już naprawdę zimno, spojrzałam na zegarek wskazywał dwudziestą drugą
-Bartek powinniśmy już wracać - powiedziałam patrząc na niego
-A pamiętasz jak pojechaliśmy do Gdańska ? - spojrzał na mnie - nigdy nie zapomnę Twojej miny jak się dowiedziałaś - zaczął się śmiać - to był taki cudowny dzień, pierwszy raz rozumiałem, że siatkówka nie jest jednak dla mnie najważniejsza, jak usłyszałem Twoje tak czułem się jak bym wygrał złoty medal na igrzyskach albo nawet lepiej, właśnie wtedy zrozumiałem, że to Ty jesteś dla mnie najważniejsza, ale teraz siedząc tutaj z Tobą przypomniałem sobie słowa mojej mamy, jeśli kochasz ją tak jak mówisz to daj jej odejść, bo pozwolić na to ukochanej osobie świadczy o tym jak bardzo ją kochasz - w jego oczach pojawiły się łzy w moich zresztą też
-Bartek posłuchaj .. - przerwał mi 
-Nie chcę żebyś była ze mną na siłę i nie oczekuję, że od razu rzucisz mi się w ramiona, bo przyjechałem wiem, że wszystko spieprzyłem, to moja wina, ale ja po prostu nie chciałem znowu przez to  przechodzić i jeśli potrzebujesz czasu to dam Ci go tyle ile chcesz, ale jeśli już teraz wiesz, że nie możesz być z takim idiotą jak ja to zrozumiem i obiecuje, że nie będę się wtrącał w Twoje życie, i  więcej mnie już nie zobaczysz - po moich policzkach spłynęły łzy, Bartek złapał moją twarz w dłonie - Dlaczego płaczesz ? - spytał 
-Nigdy więcej tak nie mów, nie możesz mnie zostawić, nie chce i nie umiem żyć bez Ciebie, od pierwszego spotkania utonęłam w moich oczach i chce patrzeć w nie przez całe życie, kocham Cie, tak bardzo Cię kocham - nie powiedział nic tylko mnie mocno przytulił 
-Czy to znaczy, że mi wybaczysz ? - szepnął mi do ucha
-Nie mam czego Ci wybaczać wiem, że mogłeś to źle odebrać, ale zapomnijmy już o tym. Tylko obiecaj mi, że jeśli coś się będzie działo od razu mi o tym powiesz
-Obiecuje kochanie - odsunął się ode mnie i spojrzał mi głęboko w oczy, nie wytrzymałam wbiłam się w jego usta, tak mi brakowało smaku jego ust nareszcie znowu poczułam, że jest tylko mój, czułam się taka szczęśliwa i silna, wiedziałam, że teraz już nic nam nie może przeszkodzić.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 28

Rano obudził mnie dźwięk budzika, spojrzałam na śpiącą mnie przyjaciółkę, myślałam, że to jest jakiś okropny sen, ale nie, wczoraj stało się coś czego tak strasznie się bałam, rozstałam się z miłością mojego życia, ale nie mogłam już dalej nad tym myśleć, musiałam jakoś odreagować, stałam zrobiłam sobie śniadanie, ubrałam się i wyszłam na trening. Trener był w dość dużym szoku widząc mnie na treningu, nic mu nie tłumaczyłam, po prostu chciałam przyjść i jestem. Od razu wzięłam piłkę i zaczęłam odbijać, nie zwracając uwagi na nic
-Co Ci jest - spytała zmartwiona Sylwia
-Nic, po prostu mam jakoś teraz doła, ale nie chce o tym gadać, ale dziękuje za troskę - odpowiedziałam miło, nie chciałam się od nikogo odcinać jak ostatnio. Jak się okazało jutro miałam też pierwszy mecz, dziwne, że nic o nim nie wiedziałam, po skończonej rozgrzewce, ćwiczeniach, zagrałyśmy mały meczyk, tego właśnie było mi teraz trzeba, odstresowania się, a siatkówka to był sport dzięki, któremu uspokajałam się, kochałam go od dziecka, dzięki niej ukształtowałam swoją osobowość, wiedziałam, ze muszę być silna równie na boisku, jak i w życiu. Po wygraniu mojej drużyny 3:1 trener poprosił nas o chwile rozmowy.
-Dziewczyny chodźcie na chwile - zawołał nas do siebie- Jak wiecie jutro gramy pierwsze spotkanie i chciałbym żebyśmy dzisiaj wybrały kapitana. - spojrzał na mnie
-Diana zostaje tak jak w tamtym roku - powiedziała Śliwa
-Zgadzacie się wszystkie - spojrzał trener, żadna nie miała nic przeciwko, podziękowała im oczywiście, cieszyłam się, że darzą mnie takim zaufaniem, każda podeszła do mnie i zaczęła mnie przytulać, gratulując przy tym
-Co do jutrzejszego meczu jeśli zagracie tak jak dzisiaj, to wszystko będzie dobrze, wiem że to wasz pierwszy mecz, ale nie ma co się stresować, dacie radę, dawać ręce - zrobiliśmy jeszcze nasz okrzyk po czym poszłyśmy do szatni. Wróciłam do domu lekko zmęczona, weszłam do domu, a z pokoju wyskoczyła moja zdziwiona przyjaciółka
-Co Ty tutaj robisz? Gdzie byłaś? Kiedy wróciłaś ? - już od wejścia zasypała mnie masą pytań, usiadłyśmy w salonie i wszystko jej opowiedziałam, znowu płakałam jak dziecko mówiąc jej o tym, ona przytulała mnie bardzo mocno, cieszyłam się ze jest teraz przy mnie, nie chciałam rozmawiać o tym z nikim innym, a ona była osobą, która zawsze była przy mnie od tych już 17 lat, znała mnie jak nikt, obie teraz byłyśmy w ciężkim okresie życia, ale miałyśmy siebie i to było najważniejsze. Rozmawiałyśmy jeszcze około dwóch godzin, po czym poszłyśmy na zakupy. Chodziłyśmy po łódzkiej galerii około trzech godzin, na początku wcale nie miałam na to ochoty, ale potem szalałyśmy miedzy alejkami, kupiłyśmy sobie masę nowych ciuchów, potrzebowałam tego, czas spędzony z nią był najlepszy, przed nią nie musiałam niczego ukrywać, mogłam być po prostu sobą, tak jak przy nim, ale jego już przy mnie nie ma i muszę się z tym pogodzić.
-Przestań o tym myśleć - usłyszałam głos Martyny wyrywający mnie z moich rozmyśleń
-Martyna ja nie wiem jak on mógł w ogóle tak sobie pomyśleć, te miesiące były takie cudowne, okazywaliśmy sobie tyle miłości i ciepła, przepasałam się z nim, oddałam mu siebie, a on zaufał tamtej - czułam że w moich oczach pojawiają się łzy - A najgorsze to jest to , że tak bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie siebie z kimś innym, przy nim czułam się taka wyjątkowa, kochana i w ogóle o niczym nie myślałam, mogłam na niego patrzeć godzinami, przy nim nawet cisza była urocza, ja nie wiem jak to się mogło tak po prostu zepsuć. Myślałam, że on mnie kochał, ale chyba nie skoro mi nawet nie ufał, może to wszystko było jednak prawdą, że był ze mną, bo chciał się pocieszyć po tamtej, sama już nie wiem, ale chce zostawić to już za sobą - po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą zaraz otarłam
-Nie możesz myśleć, że Cie nie kochał sama wiesz, że to nie prawda ile razy do mnie dzwoniłaś i byłaś taka szczęśliwa, pomyśl po co miałby uszczęśliwiać dziewczynę na której mu nie zależy, od razu po między wami zaiskrzyło, kochał i pewnie dalej kocha Cię jak wariat, nawet ten wczorajszy  sms o tym świadczy - podeszła i przytuliła mnie - Ostatnio jak wychodziłam z klubu zobaczyłam ogłoszenie do wolontariatu, w którym pomaga się dzieciom chorym, będącym w szpitalu i myślałam czy by nie iść i nie zapisać się,  Ty też byś mogła oderwałabyś myśli od tego wszystkiego co Ty na to - spojrzała na mnie
-Super pomysł zawsze chciałam być w takim wolontariacie - uśmiechnęłam się na myśl o tych maluchach. Pogadałyśmy tak jeszcze około godziny, zmęczone wróciłyśmy do domu i prawie od razu zasnęłyśmy.
Rano wstałam, wzięłam prysznic, zrobiłam mojej przyjaciółce śniadanie dołączając karteczkę, że idę się przejść i żeby na mnie nie czekała ze śniadaniem, ubrałam się po czym wyszłam z mieszkania, chodziłam po osiedlowych uliczkach zastanawiając się jak to teraz będzie, co ja mam teraz zrobić, tak strasznie go kochałam, potrzebowałam go, był wyjątkowym facetem tylko przy nim czułam się taka silna, nie wiedziałam czemu tak było, może po prostu była to prawdziwa miłość, nie wiem, ale czy jest możliwość, że kiedyś tak się jeszcze poczuje, sama nie wiedziałam, siadłam na ławce i zaczęłam po prostu płakać. Nagle poczułam na sobie ciepły dotyk, dotyk po którym przeszedł mnie dreszcz
-Kochanie nie płacz - usłyszałam jego ciepły głos, głos którego brakowało mi strasznie, bałam się na niego spojrzeć, nie wiedziałam jak mam się zachować 
-Co Ty tu robisz ? - poparzyłam na niego zapłakanymi oczami 
-Nie mogłem tam wysiedzieć, musiałem Cię zobaczyć, bo bym zwariował - usiadł obok mnie 
-Nie potrzebnie przyjechałeś - powiedziałam odsuwając się od niego 
-Proszę Cie daj mi to wszystko wyjaśnić - złapał mnie za rękę, a po moim cieple przeszedł przyjemny dreszcz, nic się nie odzywałam, pozwoliłam mu mówić - Odkąd tylko wyjechałem, nie mogłem znaleźć sobie bez Ciebie miejsca, byłaś w każdej mojej myśli, nie miałem ochoty chodzić na treningi, na nic nie miałem ochoty, chciałem tylko żebyś była przy mnie, ratunkiem był choćby Twój głos, rozmawiając z Tobą od razu czułem się lepiej, chciałem być tutaj z Tobą, spędzać z Tobą czas, chodzić na Twoje mecze, widzieć Cię na moich, ale wiedziałem, że tak nie może być. Po tych dwóch miesiącach tam zacząłem się zastanawiać jak Ci tam beze mnie jest, niby mówiłaś mi, że tęsknisz, że jesteś smutna, ale na imprezy to chodziłaś, wkurzało mnie to, ale nie chciałem Ci nic mówić, sam nie wiem czemu tak myślałem, ale na prawdę bałem się, ze Cię stracę, że zostanę sam, że zostanę bez Ciebie i któregoś dnia przyszła do mnie ta koperta nie chciałem jej otwierać, bo wiedziałem, że jest od Natalii, ale z ciekawości zajrzałem do niej czytając ten liścik byłem w szoku, ale widząc te zdjęcia poczułem się strasznie, jak by pękało mi serce, popłakałem się, nie chciałem z Tobą rozmawiać, a gdy stanęłaś w moich drzwiach nie wiedziałem jak mam się zachować, tak strasznie cieszyłem się, ze Cię widzę, tak bardzo mi Ciebie brakowało, ale w głowie miałem tylko widok  Ciebie obściskująca się z jakimś gościem, nie wiedziałem jak mam się do Ciebie odzywać po prostu nic nie wiedziałem, ale gdy wszystko mi wyjaśniłaś wiedziałem, że jestem skończonym idiotą, wiedziałem jak po Twoich policzkach spływają łzy, czułem się tak strasznie okropnie, a potem gdy wróciłem i Ciebie nie było, poczułem się jeszcze gorzej, nie mogłem Cie stracić - spojrzał na mnie, jeszcze mocniej ścisnął moją dłoń-  Nie mogę Cię stracić kochanie - zaczął się do mnie zbliżać - nie umiem żyć bez Twojego oddechu - dzieliły nas centymetry czułam jak szybko bije mi serce, nie wiedziałam co zrobić, biłam się sama ze sobą - Nie umiem żyć bez Twoich pocałunków, bez smaku Twoich ust - był coraz bliżej czułam na sobie jego oddech - Powiedz nie to przestane - nic nie powiedziałam, nie chciałam żeby przestawał brakowało mi go, był dla mnie wszystkim, tak strasznie go kochałam, nie wiedziałam czy potrafiłam bez niego żyć - delikatnie chwycił moją twarz w dłonie, nasze usta się spotkały, całował delikatnie jak by chciał tą chwilę zapamiętać na zawsze, po chwili ten delikatny i czuły pocałunek przemienił się w namiętny, nasze języki walczyły o władzę, żadne z nas nie chciało przerywać, chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie, ale w jednej chwili pomyślałam rozstanie, odsunęłam się od niego i odwróciłam głowwę
-Przestań - powiedziałam zdyszana - Nie jesteśmy już razem, zrozum, nie potrzebnie tutaj przyjechałeś, twoje słodkie słówka niczego miedzy nami nie zmieniają 
-Ale kochanie - przerwał mi, odwracając moją głowę, znowu tonęłam w jego niebieskich oczach, tak jak dawniej mogłam patrzeć w nie godzinami, ale wiedziałam, że muszę  być twarda.
-Nie ma żadnego ale, gdybyś mi ufał nie było by żadnej takiej sytuacji, osobę którą kocha się tak bardzo jak mówisz darzy się jeszcze większym zaufaniem, nie ważne co by się działo, po prostu jej ufasz, rozmawiasz z nią, Ty tego nie zrobiłeś od razu mnie skreśliłeś, zaufałeś Natalii, oboje wiedzieliśmy, że będzie chciała rozbić nasz związek i jej się udało, możesz jej ode mnie pogratulować.  Ja muszę już iść mam mecz za kilka godzin - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi, on złapał mnie za rękę i jednym pociągnięciem znalazłam się znowu w jego objęciach popatrzył po raz ostatni w moje oczy po czym kolejny raz mnie pocałował ...