wtorek, 27 listopada 2018

34

W drzwiach zamiast drobnej kobietki z 170 około zobaczyłam dobrze zbudowanego ponad dwumetrowego mężczyzne. Byłam taka zaskoczona, że prawie puściłam ręcznik. Na co mój mężczyzna szeroko się uśmiechnął
-Skąd wiedziałaś,że będę ? - jego oczy rozbłysły na mój widok w tak skąpym wydaniu
-Co Ty tutaj robisz? - naprawdę nie spodziewałam się, że sie dzisiaj zobaczymy. Wiedziałam, że dzisiaj ma mecz, jeszcze sprawdzałam na internecie wyniki.
-Nie mogłem już wytrzymać bez Ciebie - wszedł i mnie przytulił, stopy oderwały mi się od ziemi, znowu czułam się szczęśliwa będąc przy nim. Postawił mnie na ziemię i delikatnie zaczął mnie całować, był to delikatny, pełen miłości i namiętności pocałunek
-Tak tęskniłam - powiedział po skończonym pocałunku, on spojrzał na mnie i uśmiechał się ciepło
-Ja też kochanie, dlatego jestem nie mogłem nie skorzystać z możliwości spędzenia z tobą tego jednego wieczoru więcej - uśmiechał się i jeszcze raz nie przytulił
-Super, że jesteś kochanie nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania z Tobą - przytulił mnie do siebie bardzo mocno
-Szykujesz się gdzieś- spojrzał na mnie
-Przecież Ci mówiłam, że dzisiaj jest parapetówka u Kłosów
-A nie możemy zostać w domu, nawet sobie nie wyobrażasz jak tęskniłem
-Kochanie ja też tęskniłam bardzo, ale obiecałam, że przyjdę. Pójdziemy razem, ale się wszyscy zadziwia jak się pojawi we własnej osobie Pan Bartosz Kurek - zaczęłam się śmiać
-Wejdę tylko i impreza od razu będzie zaliczona do udanych- oboje zaczęliśmy się śmiać,
-Do imprezki została godzinka więc musimy się pospieszyć, a potem spędzimy wspaniały wieczór wszyscy razem- pocałowałam go namiętnie i wróciłam do szykowania się, a Bartek tylko mnie obserwował
-Jeśli tak wyglądasz zawsze kiedy wychodzisz, to od jutra masz zakaz wychodzenia z domu - zaczęłam się śmiać i on razem ze mną
-Rozumiem, że Ci się podoba
-Wyglądasz cudownie - skwitował, po czym podszedł do mnie i dodał - Jestem szczęściarzem,  mam najpiękniejsza kobietę na świecie- pocałował mnie w tyl głowy, po czym znowu dodał - Może jednak zostajemy w domu? -przy czym zaczął tak śmiesznie poruszać brwiami w górę i w dół, że nie mogłam opanować się od śmiechu
-Nie, już wychdzimy
-Gotowa? - kiwnęłam twierdząco głową i nim się obejrzałam byliśmy pod blokiem u Karola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz