niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 13

Tydzień w spalskim ośrodku minął strasznie szybko. Z siatkarzami zachowywaliśmy się jakbyśmy się znali dobrych kilka lat. Z Krzyśkiem robiliśmy chłopakom różne akcje, z których ubaw miała cała reprezentacja. Z każdą minutą moja kolekcja zdjęć powiększała się. Na treningach szło mi całkiem dobrze, cały czas byłam chwalona, a to przez chłopaków czy trenerów. Z Bartkiem codziennie poznawaliśmy się coraz bardziej, dużo rozmawialiśmy, staraliśmy się każda wolną chwile spędzać razem.  Dzisiaj na treningu zabawiłam się w panią fotograf i przyznam, że podobało mi się to. Usiadłam na chwile aby popatrzeć na graczy, a dokładnie na tego jednego. Cały czas zastanawiałam się czy nam coś z tego wyjdzie, a nawet jeśli przecież Bartuś gra jeszcze jeden sezon w Rosji, a ja w Łodzi. Cały czas będą treningi, mecze, wyjazdy, nie wiedziałam co o tym myśleć, jedyne co wiedziałam to nie chciałam go stracić, dogadywaliśmy się bez słów wystarczyło jedno spojrzenie, uśmiech. 
-Zakochałaś się siostrzyczko - z moich rozmyśleń wyrwał mnie nie kto inny jak Karol
-Kto? Że niby ja? Żartujesz sobie chyba - odpowiedziałam na jego zarzuty mocno gestykulując, choć tak naprawdę nie wiedziałam co czuje
-Gdybym Cię nie znał, to może był uwierzył - zaśmiał się mój towarzysz
-Karol te Twoje stwierdzenia są wyssane z palca 
-Przecież widzę jak na siebie patrzycie, jak się czujecie swobodnie w swoim towarzystwie, jakbyście się znali całe życie
-Od kiedy z Ciebie taki poeta ? - zapytałam, śmiejąc się z przyjaciela
-Nie zmieniaj tematu młoda - zaśmiał się Kłos
-Ale to nie ma sensu, on będzie w Rosji, ja tutaj, będziemy się widzieć raz na miesiąc jak dobrze pójdzie - stwierdziłam smutno, opierając głowę na jego ramieniu. Wiedziałam, że on mi powie prawdę i wszystko zatrzyma dla siebie. 
-Ale czy nie warto zaryzykować dla miłości ? - Zapytał mnie 
-Wiesz, że już trochę wycierpiałam, nie chce też cierpieć przez miłość, zawsze starałam się być ostrożna co do uczuć, a z Bartkiem jest inaczej, najchętniej oddałabym mu całą siebie, jak jestem z nim ni innego się nie liczy chciałabym by to trwało wiecznie - powiedziałam po chwili namysłu
-Tak samo mam z Natalią - powiedział cicho
-Z Natalą? - powtórzyłam, całkowicie zapomniałam o swoim postanowieniu
-Tak, jest inna niż dziewczyny, które znam, no z wyjątkiem Ciebie, ale Ty to siostra z mojej krwi więc się nie liczysz 
-Dzięki naprawdę miły jesteś - przerwałam mu, oboje zaczęliśmy się śmiać, w jednej chwili chłopaki na nas spojrzeli, ale ja widziałam tyko uśmiechniętego Bartka - Przyjdź do mnie do pokoju po treningu to pogadamy na spokojnie - poprosiłam środkowego
-Kończymy - powiedział AA
-Będę za pół godziny - powiedział Kłos po czym przytulił mnie
-Idź, bo śmierdzisz - zaśmiałam się odpychając przyjaciela od siebie. Sama usiadłam jeszcze na płycie boiska i zaczęłam oglądać zrobione dzisiaj zdjęcia. 
-Jak Cię nie powołają do reprezentacji za rok będziesz naszym fotografem - podszedł i pocałował mnie w policzek
-Przestraszyłeś mnie głupku, myślałam, że nikogo nie ma - powiedziałam nie odrywając oczu od siatkarza 
-Zostaliśmy tylko my - powiedział zabierając mi aparat 
-Co Pan robi Panie Kurek? - zapytałam nie odrywając od niego wzroku
-Czekam aż się Pani mną zajmie - zaśmiał się - No już wstawaj, podbijamy - podał mi dłoń i wpadłam w jego ramiona. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, przy nim czas się zatrzymywał nie liczyło się nic tylko ON. Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w policzek, po czym uciekłam.
-Po co uciekasz skoro wiesz, że Cię złapię - krzyknął kiedy byłam po drugiej stronie boiska
-Próbuj - zaśmiałam się, uciekałam przed nim dłuższą chwile, ale wiadome było, że to bydle kiedyś mnie dorwie
-Teraz Cię już nie puszcze - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
-Chodź zobaczymy na co Cię stać - zaśmiałam się mu prosto w twarz
-Żebyś się nie zdziwiła moja droga - powiedział biorąc piłkę z kosza, zaśmiałam się słysząc słowa MOJA. Odbijaliśmy dłuższą chwile, śmiejąc i wygłupiając się. 
-Chodź pójdziemy na spacer przed następnym treningiem - powiedział Bartuś ciągnąc mnie w stronę wyjścia 
-Bardzo chętnie, ale obiecałam Karolowi, że z nim pogadam - odpowiedziałam zatrzymując go, jego mina zrzedła
-Wolisz Kłosa - powiedział, ucierając niewidzialne łezki
-A żebyś wiedział - zaśmiałam się i znowu zaczęłam uciekać
-Osz Ty małpiszonie - zaczął mnie gonić, po chwili wylądowałam pod nim, ten wielkolud zaczął mnie łaskotać, był jedną z nielicznych osób, która wiedziała  gdzie mam łaskotki w tak krótkim czasie.
-Bartuś proszę przestań - mówiłam przez śmiech
-Ja Cię puszczę i uciekniesz do innego - zaśmiał się 
-Ale wrócę - na te słowa przestał mnie łaskotać
-Obiecujesz? - spytał teatralnie
-Obiecujesz - zaśmiałam się - Ale chodź już - poprosiłam łapiąc go za rękę
-Uuu robi się gorąco - oboje zaczęliśmy się śmiać 
-Aparat - krzyknęłam przy wyjściu
-To o czym Ty myślisz? - zaśmiał się Kurek
-Tylko o Tobie - odpowiedziałam mu tym samym, Kurek objął mnie swoim ramieniem i ruszyliśmy w stronę ośrodka. Tak jak myślałam pod moimi drzwiami stał już Karol
-Ile można czekać - zaśmiał się
-To ja rezygnuje ze spaceru z przystojnym dwumetrowcem, a Ty narzekasz - powiedziałam z uśmiechem otwierając drzwi.
-I Ty nadal uważasz, że się nie zakochałaś? - spytał mnie siatkarz 
-A Ty nadal swoje, znam się z nim niecały tydzień, a Ty mi z takim tekstem wyjeżdżasz 
-Po prostu widzę jak was do siebie ciągnie, zresztą nie tylko ja - odpowiedział na moje słowa
-Lubimy ze sobą spędzać czas to wszystko - stwierdziłam 
-Oszukujesz samą siebie - na te słowa łzy napłynęły mi do oczu, wiedziałam, że mój przyjaciel ma rację, ale nie chciałam tego przyznać, wiedziałam, że niedługo moja bajka się skończy i będę musiała wrócić do szarej rzeczywistości. Karol widząc moje zakłopotanie od razu podszedł i mnie przytulił  
-Karol ja nie wiem co zrobić, chyba pierwszy raz naprawdę się zakochałam i  czuje, że chciałabym spędzić z Barkiem całe moje życie. Jest osobą, która swoim uśmiechem poprawia mi humor, przy nim czuje się szczęśliwa. Chciałabym aby tak było już zawsze, że to przy nim będę się budzić, zasypiać, że to z nim będę się cieszyć z wygranego meczu i z nim pocieszać się po przegranym. Z nim każdy dzień jest lepszy, przy nim czuję się wartościową osobą, kimś lepszym, on sprawia, że cały czas się uśmiecham, ale boje się, cholernie się boje tego roku, on będzie tak strasznie daleko ode mnie i ja nie będę mogła z tym nic zrobić.  - łzy spływały po moich policzkach jedna po drugiej, powiedziałam to pierwszy raz głośno. Karol nie powiedział nic tylko mocno mnie przytulił. Nagle do pokoju wszedł Krzysiek 
-Dianka o osiemnastej u - widząc mnie zapłakaną i Kłosa który mnie przytulał zaciął się - Co się stało młoda? 
-Co się stało? - nagle w drzwiach pojawił się Bartman 
-Nic - powiedziałam ocierając łzy
-Jak to nic przecież płakałaś - powiedział Igła podchodząc do mnie
-Nic się nie stało, przepraszam pójdę się ogarnąć przed treningiem - powiedziałam 
-Ale pł... - zaczął Ignaczak 
-O osiemnastej u Ciebie? - zapytałam, on tylko pokiwał głową - Będę - odpowiedziałam po czym zniknęłam na drzwiami łazienki, gdy usłyszałam jak drzwi się zamykają znowu wybuchłam płaczem.
Oczami Bartka:
Przez tydzień bardzo się zbliżyliśmy do siebie z Dianą. Wiedziałem, że to ta jedyna, ale bałem się jej tego powiedzieć w końcu ja za kilka miesięcy będę od niej tak daleko nie wiedziałem co zrobić. Po skończonym treningu chciałem ją zabrać na spacer, ale musiała pogadać z Karolem, to normalne w końcu są przyjaciółmi, a odkąd tu jest nie ma dla niego w ogóle czasu. Poszedłem do pokoju i od razu rzuciłem się na łóżko.
-Ty nie z Dajaną? - spytał Piter widząc mnie w pokoju
-Nie, musiała pogadać z Kłosem - powiedziałem bez emocji 
-Czyżbyś był zazdrosny? - spytał po raz kolejny
-Dlaczego miałbym być? To jej przyjaciel, skoro nic ich nie łączyło przez dwa lata to dlaczego teraz by miało ?
-Ani trochę nie jesteś zazdrosny? Ja o Olkę bym był - stwierdził Nowakowski
-Może trochę - przyznałem się 
-Wiedziałem, w końcu jak się kogoś kocha to tak jest - wypalił ni stąd, ni zowąd, nic nie odpowiedziałem - Milczysz, czyli kochasz - dodał po chwili mój przyjaciel
-Nie wiem co czuje - odpowiedziałem na jego stwierdzenie 
-Nie wiesz czy nie chcesz się przyznać, że zakochałeś się w naszej Diance - Pit mnie rozgryzł, ale co się dziwić znamy się od kilku lat, przez kilka miesięcy w roku mieszkamy w jednym pokoju, a w sezonie klubowym mamy stały kontakt telefoniczny. - Stary czemu jej tego nie powiesz ? Przecież widać, że ona czuje to samo - dokończył Cichy
-Bo nie wiem czy to ma sens, jest dla mnie bardzo ważna, pomimo tego, że znam ja tak krótko to już w tej galerii jak ją pierwszy raz zobaczyłem wiedziałem, że jest jedyna. Chciałbym żeby było jak z Tobą i Olką, ale to nie możliwe, Ola zawsze jest przy Tobie, tam gdzie będziesz Ty, będzie i ona, a Dianka jest siatkarką, która kocha to co robi i nie przepuści sezonu żeby nie grać nawet jeśli by chciała nie pozwolił bym jej. Chciałbym, żeby ten rok minął szybko, żebym mógł z nią być, budzić się przy niej i zasypiać, pocieszać ją i cieszyć się po wygranym meczu, ale to na razie nie jest możliwe. - wygłosiłem swój monolog
-Dlaczego nie? - spytał 
-Piter nie rozumiesz? Ona będzie ode mnie ponad tysiąc kilometrów będą jeszcze mecze, wyjazdy, będziemy widywać się naprawdę rzadko
-Ale jeśli się kochacie czy nie warto zaryzykować niż potem żałować, że się nie spróbowało? - to pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo do pokoju wszedł Igła
-O osiemnastej u nas robimy małe party przychodzicie? - zapytał
-Przecież jutro trening - odpowiedział Piter
-A właśnie, że nie - pokazał mu język - Andrea powiedział, że jak sparing zagramy tak jak dziś ćwiczyliśmy mamy dwa dni wolnego. - powiedział zadowolony z siebie Ignaczak 
-To jasne, że wpadamy - odpowiedziałem 
-Diana pojedzie po jakieś procenty, bo Andrea ją wielbi więc się nie skroi, że pijemy - na te słowa cała trójka wybuchła śmiechem 
-Dobra panowie za dziesięć minut trening zbieramy się - wparował do pokoju Jarski, wszyscy razem ruszyliśmy w stronę hali, szybka rozgrzewka i zaczęliśmy grać. Już tradycją było to, że grałem w drużynie z Dianką, tym razem dołączyli do nas Ziomek, Piter, Kłos, Zati i Zibi. Pokonaliśmy chłopaków szybkim 3:1.
-No jak tak zagracie na lidze to złoto mamy w kieszeni - zaśmiał się trener - A teraz macie wolny weekend, ale proszę bez szaleństw.
W szatni zrobiliśmy listę co Dianka ma kupić, śmialiśmy się, bo wyszło tego całkiem sporo, a ona biedna ma jechać sama.
-Dianka poczekaj - krzyknąłem widząc ją jak wchodzi do pokoju - Mogę Cię gdzieś zabrać na ten wolny weekend ?
-To zależy gdzie - uśmiechnęła się
-To już moja słodka tajemnica - odpowiedziałem
-No niech będzie, to o której mam być gotowa? - spytała
-Tak koło dwunastej? 
-Dobrze śpiochu - przytuliła mnie
-Tylko weź sobie ubrania na następny dzień i piżamkę
-Uuu robi się ciekawie - zaśmiała się i weszła do pokoju 
Oczami Diany:
 Wróciłam do pokoju, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i ruszyłam w drogę. Weszłam do najbliższego spożywczaka i wybierałam to co było na liście. Podchodząc do kasy każdy się na mnie dziwnie patrzył, fakt to musiało być dziwne 3/4 wózka zajmowały przeróżne trunki alkoholowe, reszta to soki, wody i przekąski. Zapłaciłam i ruszyłam w stronę mojego samochodu. Siatkarze czekali już na mnie przy wejściu, każdy wziął po jednej reklamówce i ruszył w kierunku pokoju Igły. 
-To jak gramy w butelkę ? - spytał Winiar 
-Najpierw trzeba jakaś opróżnić - zaśmiałam się 
-Pff żaden problem - odpowiedział mi Dziku, faktycznie żaden, każdy siatkarz napił się po kieliszku i po trunku nie było śladu.
-Kręć Dianka - podał mi butelkę Marcin, zakręciłam i wypadło na Igłę
-Prawda czy wyzwanie - spytałam
-Wyzwanie - odpowiedział pewny siebie
-Udawaj małpę - wszyscy wybuchli śmiechem 
-Do naszego Krzysia to żaden problem - odezwał się Bartman . Krzysiek zaczął skakać i wydawać z siebie dziwne odgłosy, wszyscy mieli z niego niezły ubaw.
-Kochanieńka zemszczę się zobaczysz -odgrażał się Igła
-Oj dobra, dobra, kręć - powiedziałam podając mu butelkę, wypadło na Bartmana
-Wybij całe piwo na raz - powiedział bez namysłu Krzysiek 
-Jeszcze się porzyga - zaśmiał się Ziomek 
-Spokojnie, damy rade - powiedział Zibi po czym wypił piwo. Graliśmy już godzinę chłopaki byli nieźle wcięci tylko ja z Bartkiem mało piliśmy, z powodu jutrzejszego wyjazdu.
-Wiesz co Diana jesteś wredna - wydukał pijany Bartman - Myślisz sobie, że możesz mieć każdego ? To się grubo mylisz! - krzyknął
-Zibi uspokój się - powstrzymywał go Kubiak
-Nie!  Niech się każdy dowie jaka jest! Na meczu o mistrzostwo Polski przytulała się z każdym siatkarzem, z Kłosem to w ogólne co chwile, potem co pewnie myślałaś, że na tekst "Gratuluje" sobie kolegów znajdziesz lub poderwiesz któregoś? Teraz jesteś tutaj nie wiadomo po co, przyznaj się jak poderwałaś Anastasiego ?
-Zbyszek zamknij się albo zaraz dostaniesz w mordę - powiedział zdenerwowany Kurek
-A i jeszcze nasz Bartuś, jemu też już dałaś - nie wytrzymałam wybiegam z pokoju, biegłam nie patrząc pod nogi, po policzkach spływały mi łzy, wybiegłam na zewnątrz, usiadłam na ławce i zaczęłam jeszcze głośniej płakać, nagle ktoś mnie przytulił, wiedziałam, że to Bartek, wtuliłam się w jego klatkę piersiową nadal płacząc.
-Ciii - mówił głaszcząc mnie po głowie - Już dobrze,  jestem przy Tobie - podniósł mój podbródek, patrzył w moje zapłakane oczy i wycierał łzy płynące po moim policzku. - Nie płacz maleńka proszę - Złapał moją twarz w dłonie i pocałował mnie, ale nie całował jak jak inni, całował delikatnie jak by się bał mojej reakcji. Przerwał, a ja mocno się do niego przytuliłam.
-Kocham Cie - szepnął mi do ucha 
-Kocham Cię - odpowiedziałam i pocałowałam go. Oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęłam.