Odwiozłam Kurka na lotnisko, na którym nawet na moment nie mogliśmy zostać sami, co chwile ktoś do nas podchodził, miałam już dość chciałam jeszcze chociaż trochę czasu z nim spędzić, pożegnać się. Czasami nie rozumiałam ludzi, którzy do nas podchodzili, nie rozumieli, ze to jest nas czas wolny, czas prywatny. Nim się obejrzeliśmy usłyszeliśmy z głośników, że osoby lecące do Włoch powinny kierować się w stronę odprawy, pomimo juz tylu rozstań momentalnie się popłakałam, Bartek nie powiedział nic tylko mocno mnie przytulił.Staliśmy tam krótką chwile, wcale nie chciałam go puszczać, nie chciałam się z nim rozstawać. Wiedziałam, że dla niego jest to również bardzo ciężkie, wspięłam sie na palcach
-Kocham Cię - szepnęłam mu do ucha, pocałowałam i odeszłam
-Kocham Cię - usłyszałam na sobą jego głos, odwróciłam się i przesłałam mu buziaka, on tylko promiennie się uśmiechał i poszedł w stronę odprawy. Patrzyłam jak odchodzi, po raz kolejny popłakałam się, już mi go brakowało, nie umiałam się przyzwyczaić do tych pożegnań, a jeszcze nie jedno nas czeka. Po godzinie wróciłam do pustego mieszkania, cały czas miałam zaczerwienione oczy od łez. Pomimo tego, że znamy się krótko, brakowało mi go bardziej niż innych. Nigdy nie sądziłam, że można tak bardzo się do kogoś przywiązać, był po prostu dla mnie wszystkim, moją drugą połówka. Z mojego nostalgicznego nastroju wyrwał mnie dźwięk telefonu, był od koleżanki z uczelni, która wysłała mi kolejną partię materiału do sesji po świętach, nie miałam ochoty teraz na naukę, ale nie miałam innego wyjścia, siadłam nad nowym materiałem i zaczęłam się przygotowywać. Po skończonej nauczę poszłam wziąść długą gorącą kąpiel po chwili od wejścia do łazienki usłyszałam przekręcający się zamek w drzwiach, dopiero po chwili przypomniałam sobie, że to moja przyjaciółka wróciła do domu.
-Diana jesteś? - krzyknęła chyba od drzwi
-W łazience - po krótkiej chwili drzwi do łazienki otworzyły się - co chcesz głupia?
-Chyba się zakochałam - powiedziała cała w skowronkach
-W kim ? - spytałam zdziwiona od rozstania z Pawłem minęło już trochę czasu, ale nie sądziłam, że tak szybko usłyszę te słowa z ust mojej przyjaciółki
-Jest taki sympatyczny, miły, troskliwy no i przystojny, bardzo przystojny - zrobiła maślane oczy
- Ale kto? - byłam strasznie ciekawa kto tak jej zawrócił w głowie
-Taki Michał - powiedziała z uśmiechem
-A nazwisko ?
-Tego własnie nie wiem, ale podejrzewam, ze już gdzieś go spotkałam, albo kogoś bardzo przypomina
-Ale to co rozmawiałaś z nim i nie spytałaś się jak się nazywa ?
-Nie było na to czasu - powiedziała
-To co Ty kurwa robiłaś? Spałaś z nim czy co ?
-Nie no co Ty zwariowałaś, tylko rozmawialiśmy - na samą myśl o nim na jej twarzy pojawiał się uśmiech i tak dzień minął nam na gadaniu o tajemniczym nieznajomym.
Kolejnego dnia po treningu wybrałam się na świąteczne zakupy, jak zawsze i teraz wszędzie było pełno ludzi, którzy dostawali białej gorączki na Boże Narodzenie. Ja strasznie uwielbiałam te święta, zawsze w Wigilię wszyscy przyjeżdżamy z różnych stron Polski aby tego dnia usiąść przy jednym stole. Był to zawsze magiczny czas, w którym wszyscy gromadzimy się razem, nie ma udawanej miłości, po prostu zawsze jest miło, ciepło, ale przede wszystkim normalnie. Zaszczyt gromadzenia licznej rodzinki przypada na mój rodzinny dom, który przyjmuje wszystkich chętnych odwiedzin. Moja mama zawsze cieszy się jak przyjeżdżają wszyscy, jest wtedy zawsze bardzo szczęśliwa widząc wszystkich w jednym domu, szczególnie widząc swoja najmłodsza córkę, która niestety rzadko bywa w rodzinnych stronach. Wychodząc z galerii z drobnymi upominkami dla wszystkich członków rodzinki usłyszałam dźwięk mojego telefonu, widząc zdjęcie osoby dzwoniącej na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech
-Część kochanie - usłyszałam głos w słuchawce
-Cześć mamusia, co tam ? - przywitałam moją rodzicielkę
-Chciałam zapytać ile osób z Tobą przyjeżdża na święta
-Aha, dzięki mamo, że interesujesz się co słychać u Twojej ukochanej córki - usłyszałam jej kochany ciepły śmiech
-Kochanie przecież wszystko już wiem - zdziwiły mnie jej słowa
-Skąd ?
-Z gazet - znowu się zaśmiała - Mam nadzieje, że przyjedziesz z chłopakiem na święta- porozmawiałyśmy jeszcze około pół godziny po czym od razu zadzwoniłam do Bartka
-Witam moja piękna - odebrał po pierwszym sygnale, na sam dźwięk jego głosu nogi mi się robiły jak z waty
-Cześć kochanie - powiedziałam ciepłym promiennym głosem - chciałam Ci powiedzieć, że dzwoniła własnie moja mama i zaprasza Cię na święta, bardzo chce Cię poznać
-O kurcze to mamy problem - usłyszałam jego zaniepokojony głos - Bo moja mama też do mnie dzisiaj dzwoniła i też chce Cię poznać w święta - i w tym momencie zaczęłam się po prostu śmiać
-No i co my teraz zrobimy - mówiłam przez śmiech
-Damy jakoś radę - odpowiedział mi tym swoim czułym głosem
-Do mnie musimy jechać w wigilie, bo by mnie cała rodzina chyba zabiła gdyby mnie zabrakło
-To do Ciebie pojedziemy na Wigilie a na Pierwszy Dzień Świąt do mnie - ustaliliśmy jakiś sensowny kompromis
-Kochanie a Ty kiedy wracasz ?
-23 wieczorem już będę w Łodzi
-Strasznie późno, ale damy rade - porozmawialiśmy jeszcze chwile po czym zakonczyliśmy nasza interesującą konwersacje.
niedziela, 24 kwietnia 2016
środa, 3 lutego 2016
Rozdział 31
-Zrobię wszystko by Cię nie zranić i sprawić byś była szczęśliwa, Natalia nie zburzy naszego szczęścia, musimy sobie ufać, niezależnie od tego co by się działo, musimy ze sobą rozmawiać i wspierać się na wzajem - powiedział cały czas przy mnie klęcząć
-Ty mówisz o zaufaniu o rozmowie, a sam oskarżasz mnie o zdradę. Bartek już raz mnie zawiodłes i nie chciałabym by to się powtórzyło, a dobrze wiesz, że Natalia teraz nie odpuści, będzie dążyła do tego aby nas ze sobą skłócić. Może jej nie znam, ale da się zauważyć, że jest uparta i będzie dążyła do wyznaczonego celu - powiedziałam ze łzami w oczach, Barek spuścił głowę w dół wiedział, że mam racje, ja też zdawałam sobie sprawę z tego, że te słowa go zabolą, ale taka jest prawda i trzeba się z nią zmierzyć.
-Dianeczko kochanie obiecuje Ci, że niezależnie od tego co Natalia zrobi nie zmieni tego co do Ciebie czuje i nie wpłynie to na nasz związek - mocno mnie przytulił
Cieszyłam się, że Bartek wreszcie zrozumiał to co da dziewczyna planowała, miałam też nadzieje, że zrozumiał swój ostatni występek i że taka sytuacja już nie będzie miała miejsca, bo oznaczała by koniec naszego związku.
Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu telewizji, wieczorem Bartek zaczął się pakować, bo jutro miał wrócić do Włoch, gdzie wciąż toczyły się rozgrywki klubowe. Rozejrzałam się po mieszkaniu Bartka i zauważyłam w salonie kilka naszych wspólnych zdjęć, których tu wcześniej nie było.
Zauważyłam jedno z naszych ostatnich wakacji, siedziałam na brzegu morza , fale obijały się o moje ciało, patrzyłam wtedy na Bartka, który był gdzieś w oddali i do mnie machał, zdjęcie zrobił nam jakiś przypadkowy fotograf, który potem sprzedał nam je za kilka euro.
-Uwielbiam to zdjęcie- wyrwał mnie z rozmyśleń Kurek
-Było cudownie - odwróciłam się do niego, staliśmy twarzą w twarz
-Cudowna to jesteś Ty - odłożył zdjęcie na szafkę i przyciągnął mnie do siebie, zaczął całować najpierw delikatnie potem coraz bardziej łapczywie, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, tam zaczął pozbywać się mojej bluzki, potem delikatnie całował mnie po szyi co pobudzało tylko moja wyobraźnie, zdjęłam jego bluzkę i zataczałam koła na jego plecach, on wcale nie był mi dłużny zdjął mój stanik po czym zaczął masować moje piersi, co wywołało we mnie ogromną fale rozkoszy, uwielbiałam jego dotyk, sprawiał, że miałam dreszcze na całym ciele, po chwili reszta naszych ubrań leżała już na podłodze, całowałam jego brzuch, a moja ręka schodziła coraz niżej, on cały czas bawił mi się włosami, ale gdy dotknęłam jego męskości nie wytrzymał jednym ruchem przekręcił mnie na plecy, popatrzył jeszcze na mnie po czym wypełnił mnie całą, wygięłam się w łuk chcąc by wszedł jeszcze głębiej, oddałam się rozkoszy, on zresztą też, najpierw pracował po woli chcąc jeszcze bardziej mnie podpalić po czym jego biodra pracowały szybciej i szybciej jęknęliśmy w tym samym momencie, dając znać o osiągnięciu pełnej rozkoszy, opadł na mnie swoim ciałem, oboje byliśmy cali mokrzy leżeliśmy tak przez dłuższa chwile, gdy nasze oddechy się wyrównały poszliśmy pod prysznic a tam od nowa zaczęła się nasza jedność. Tej nocy kochaliśmy się jeszcze dwa razy, usnęliśmy nad ranem oboje wtuleni w siebie. Obudziłam się o 7, Bartek jeszcze smacznie spadł nie chciałam go budzić, wstałam i podeszłam do okna, było jeszcze dosyć ciemno,zaczynał się grudzień było coraz bliżej do świąt i do krótkiego odpoczynku, na samą myśl o spędzeniu z moim ukochanym kilku dni znów na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Patrzyłam tak jeszcze chwilę na budzące się miasto po czym wróciłam do łóżka, Kurek akurat przekręcal się na drugi bok, nie mając co robić włączyłam komputer na który ostatnio w ogóle nie miałam czasu, na facebooku miałam sporą ilość powiadomień i wiadomości na wszystkie od razu odpisałam po czym przejrzalam jeszcze aktualności, gdy zamykalam laptopa poczułam ciepły dotyk mojego ukochanego
-Dlaczego nie spisz? Aż tak chrapałem? - Zaczął się śmiać po czym mnie pocałował
-Po prostu nie byłam zmęczona - odpowiedziałam mu promiennym uśmiechem
-Coo? - Spał zaskoczony - ale ty mnie Wróblewska prowokujesz - obijal mnie w tali i przysunal bliżej siebie. Leżeliśmy tak wtuleni w siebie około godziny po czym oboje zaczęliśmy się szykować Bartek na swój lot a ja na trening, na którym miał być Bartek też miał być, po zjedzeniu śniadania pojechaliśmy na hala, ja poszłam do szatni a Bartek na hale. Jak wchodzilysmy zauważyłam że Bartek rozmawia z moim trenerem, ale jak tylko zobaczył że już jestem zignorowal trenera spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechal, trening był krótki, ale intensywny, byłam lekko zmęczona, jednak szybko wyszłam z hali, zauważyłam Bartka stojącego do mnie tyłem, przeszłam do niego i przytulilam się do jego pleców ten od razu się odwrócił i wręczył mi piękny bukiecik czerwonych róż
-jakie piękne, a z jakiej to okazji - spytałam uśmiechając się od ucha do ucha
-jestem z Ciebie dumny i kocham Cie coraz bardziej - jedna ręka złapał mnie za głowę przyciągając do siebie, po chwili tonelismy w namiętny pocałunku
-Ty mówisz o zaufaniu o rozmowie, a sam oskarżasz mnie o zdradę. Bartek już raz mnie zawiodłes i nie chciałabym by to się powtórzyło, a dobrze wiesz, że Natalia teraz nie odpuści, będzie dążyła do tego aby nas ze sobą skłócić. Może jej nie znam, ale da się zauważyć, że jest uparta i będzie dążyła do wyznaczonego celu - powiedziałam ze łzami w oczach, Barek spuścił głowę w dół wiedział, że mam racje, ja też zdawałam sobie sprawę z tego, że te słowa go zabolą, ale taka jest prawda i trzeba się z nią zmierzyć.
-Dianeczko kochanie obiecuje Ci, że niezależnie od tego co Natalia zrobi nie zmieni tego co do Ciebie czuje i nie wpłynie to na nasz związek - mocno mnie przytulił
Cieszyłam się, że Bartek wreszcie zrozumiał to co da dziewczyna planowała, miałam też nadzieje, że zrozumiał swój ostatni występek i że taka sytuacja już nie będzie miała miejsca, bo oznaczała by koniec naszego związku.
Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu telewizji, wieczorem Bartek zaczął się pakować, bo jutro miał wrócić do Włoch, gdzie wciąż toczyły się rozgrywki klubowe. Rozejrzałam się po mieszkaniu Bartka i zauważyłam w salonie kilka naszych wspólnych zdjęć, których tu wcześniej nie było.
Zauważyłam jedno z naszych ostatnich wakacji, siedziałam na brzegu morza , fale obijały się o moje ciało, patrzyłam wtedy na Bartka, który był gdzieś w oddali i do mnie machał, zdjęcie zrobił nam jakiś przypadkowy fotograf, który potem sprzedał nam je za kilka euro.
-Uwielbiam to zdjęcie- wyrwał mnie z rozmyśleń Kurek
-Było cudownie - odwróciłam się do niego, staliśmy twarzą w twarz
-Cudowna to jesteś Ty - odłożył zdjęcie na szafkę i przyciągnął mnie do siebie, zaczął całować najpierw delikatnie potem coraz bardziej łapczywie, wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, tam zaczął pozbywać się mojej bluzki, potem delikatnie całował mnie po szyi co pobudzało tylko moja wyobraźnie, zdjęłam jego bluzkę i zataczałam koła na jego plecach, on wcale nie był mi dłużny zdjął mój stanik po czym zaczął masować moje piersi, co wywołało we mnie ogromną fale rozkoszy, uwielbiałam jego dotyk, sprawiał, że miałam dreszcze na całym ciele, po chwili reszta naszych ubrań leżała już na podłodze, całowałam jego brzuch, a moja ręka schodziła coraz niżej, on cały czas bawił mi się włosami, ale gdy dotknęłam jego męskości nie wytrzymał jednym ruchem przekręcił mnie na plecy, popatrzył jeszcze na mnie po czym wypełnił mnie całą, wygięłam się w łuk chcąc by wszedł jeszcze głębiej, oddałam się rozkoszy, on zresztą też, najpierw pracował po woli chcąc jeszcze bardziej mnie podpalić po czym jego biodra pracowały szybciej i szybciej jęknęliśmy w tym samym momencie, dając znać o osiągnięciu pełnej rozkoszy, opadł na mnie swoim ciałem, oboje byliśmy cali mokrzy leżeliśmy tak przez dłuższa chwile, gdy nasze oddechy się wyrównały poszliśmy pod prysznic a tam od nowa zaczęła się nasza jedność. Tej nocy kochaliśmy się jeszcze dwa razy, usnęliśmy nad ranem oboje wtuleni w siebie. Obudziłam się o 7, Bartek jeszcze smacznie spadł nie chciałam go budzić, wstałam i podeszłam do okna, było jeszcze dosyć ciemno,zaczynał się grudzień było coraz bliżej do świąt i do krótkiego odpoczynku, na samą myśl o spędzeniu z moim ukochanym kilku dni znów na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Patrzyłam tak jeszcze chwilę na budzące się miasto po czym wróciłam do łóżka, Kurek akurat przekręcal się na drugi bok, nie mając co robić włączyłam komputer na który ostatnio w ogóle nie miałam czasu, na facebooku miałam sporą ilość powiadomień i wiadomości na wszystkie od razu odpisałam po czym przejrzalam jeszcze aktualności, gdy zamykalam laptopa poczułam ciepły dotyk mojego ukochanego
-Dlaczego nie spisz? Aż tak chrapałem? - Zaczął się śmiać po czym mnie pocałował
-Po prostu nie byłam zmęczona - odpowiedziałam mu promiennym uśmiechem
-Coo? - Spał zaskoczony - ale ty mnie Wróblewska prowokujesz - obijal mnie w tali i przysunal bliżej siebie. Leżeliśmy tak wtuleni w siebie około godziny po czym oboje zaczęliśmy się szykować Bartek na swój lot a ja na trening, na którym miał być Bartek też miał być, po zjedzeniu śniadania pojechaliśmy na hala, ja poszłam do szatni a Bartek na hale. Jak wchodzilysmy zauważyłam że Bartek rozmawia z moim trenerem, ale jak tylko zobaczył że już jestem zignorowal trenera spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechal, trening był krótki, ale intensywny, byłam lekko zmęczona, jednak szybko wyszłam z hali, zauważyłam Bartka stojącego do mnie tyłem, przeszłam do niego i przytulilam się do jego pleców ten od razu się odwrócił i wręczył mi piękny bukiecik czerwonych róż
-jakie piękne, a z jakiej to okazji - spytałam uśmiechając się od ucha do ucha
-jestem z Ciebie dumny i kocham Cie coraz bardziej - jedna ręka złapał mnie za głowę przyciągając do siebie, po chwili tonelismy w namiętny pocałunku
niedziela, 10 stycznia 2016
Rozdział 30
-Dzień dobry kochanie - powiedział całując mnie w czoło
-Dzień dobry - powiedziałam przecierając oczy ręką - Dlaczego już nie śpisz ?
-Pilnuje mojego szczęścia - powiedział po czym wtuliłam się w niego
-Oooo :* Brakowało mi tego - po tych słowach obijał mnie jeszcze mocniej
-Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham - powiedział
-Jak bardzo ? - zaśmiałam się
-Bardzo, bardzo, bardzo mocno - powiedział
-Chyba trochę słabo - zaczęłam się z nim drażnić
-Mam Ci pokazać jak ? - spojrzał na mnie i zaczął poruszać brwiami w górę i w dół
-Nie wiem czy umiesz - po tych słowach nie wahając się przekręcił mnie na plecy i opadł na mnie. Zaczął całować mnie po szyi schodząc coraz niżej, rozbudzał moją wyobraźnie do czerwoności, całował delikatnie, muskając swoimi ustami moje ciało, przy nim byłam w raju, w końcu nasze ciała połączyły się w jedno, moje paznokcie wbijały się w jego plecy, pracował szybko, chcąc sprawić nam obojgu przyjemność, moje hormony szalały, jego z resztą też, po chwili opadł zmęczony, oboje przez dłuższy czas nie mogliśmy uspokoić oddechu, po moich policzkach zaczęły spływać łzy, zaśmiałam się, szybko zareagował.
-Kochanie dlaczego płaczesz ? - zapytał zmartwiony
-To są zły szczęścia głuptasie - przytulił się do mnie - Kocham Cię tak samo mocno - powiedziałam po chwili po czym podniósł głowę i znów zaczął mnie całować - Wariacie uspokój się musimy już wstawać - nie przestawał, znowu całował mnie w ten jego delikatny sposób, byłam szczęśliwa, że znowu jesteśmy razem, że znowu mogę się przy nim budzić, że znów mam tego wariata przy sobie i z tego, że ten wariat jest tylko mój.
-Zwariowałbym bez Ciebie wiesz ? - powiedział po chwili odrywając się od mojej szyi
-Właśnie o tym pomyślałam, ale proszę Cię nie rób tak nigdy więcej, bo to mnie złamało, zabolało jak jeszcze nigdy, bałam się, że mogę Cię stracić, a nie chciałabym tego, jesteś miłością mojego życia, nie umiałam wyobrazić sobie życia bez Ciebie nawet przez te kilka godzin i postanowiłam, że po skończeniu tego sezonu nie podpisze już kolejnego tylko wyjadę z Tobą do Włoch - powiedziałam, a on przytulił mnie
-Nie musisz nigdzie wyjeżdżać kochanie - powiedział, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi, czy mnie tam po prostu nie chce, czy o coś mi sugeruje, czekałam na wyjaśnienie - Nie rób takiej zdziwionej miny, po prostu mój manager już rozpatruje propozycję z Polski - zrobiłam oczy ja "pięć złotych" po czym zacząłem piszczeć, przytulać i całować go na zmianę.
-Naprawdę ? Ale nie żartujesz ? Chcesz znowu grać w Plus Lidze ? - spytałam po chwili euforii, obejmując jego twarz w moje małe rączki
-Nie żartuje, chciałam już zostać jak się poznaliśmy, było mi ciężko Cię tutaj zostawić sama i po ostatnich przeżyciach wiem, że nie powinienem był wyjeżdżać, nie możemy być daleko od siebie - powiedział po czym znów go pocałowałam, przerwało nam burczenie w moim brzuchu, który domagał się jedzenia, oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem, założyłam Bartkową koszulkę i poszliśmy do kuchni. Ten okropny dwumetrowiec nie pozwolił mi nic zrobić, kazał mi usiąść i czekać. Po chwili doczekałam się na pyszną jajecznicę i gorącą kawę, której bardzo potrzebowałam. Zaczęliśmy jeść, cały czas nie mogliśmy oderwać od siebie wzroku, Bartek w jednej chwili przyciągnął mnie do siebie i posadził sobie na kolanach, znów nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku, przeszkodził nam przekręcający się zamek w drzwiach.
-Spodziewasz się kogoś ? - spytałam ukochanego
-Nie, dziwne, bo nikt nie ma kluczy do mojego mieszkania - w drzwiach stanęła Natalia, tak znowu ona...
-Co ona tutaj robi ? - spytała zdenerwowana
-Nie co Ty tutaj robisz i skąd masz klucze do mojego mieszkania? - spytał równie zdenerwowany Bartek
-Dorobiłam sobie, ale to nie jest ważne, przecież pokazałam Ci te zdjęcia i miałeś z nią zerwać, mieliśmy być znowu razem, Bartek kocham Cię, zmienię się dla Ciebie, zrobię wszystko co tylko chcesz - powiedziała ze łzami w oczach podchodząc do Kurka
-Zrobisz wszystko ? - zdziwiłam się jego pytaniem, nie wiedziałam co jej sugeruje - To wyjdź ! - warknął na dziewczynę
-Bartek, ale ja Cię kocham - powiedział rozhisteryzowana
-Ale Natalia zrozum, że ja Ciebie nie, to co było miedzy nami jest skończone, teraz jestem z Dianą i to ona jest miłością mojego życia i chcę spędzić z nią jego resztę... - Zaczął jej tłumaczyć, ale Natalia nie pozwoliła mu skończyć
-Kochasz tą dziwkę? Ona Cię zdradza na prawo i lewo, nie kocha Cię bawi się Tobą to jest dziwka, chodzi jej tylko o Twoje pieniądze i sex, nie o miłość, przyjrzyj na oczy Ty kochasz tylko mnie, już wystarczy tej nauczki, zrozumiałam swój błąd wróć do mnie proszę, ona nie da ci tyle szczęścia, Przypomnij sobie nasze wspólne chwile, w łóżku było nam cudownie - Nie wytrzymałam wyszłam, zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać, usłyszałam tylko jak Bartek krzyczy na Natalię żeby oddała kluczę i wyszła z jego mieszkania, był bardzo zdenerwowany.
-Kochanie - powiedział przez drzwi - Dianka otwórz drzwi porozmawiajmy- dodał po chwili - Przecież wiesz, że ona już dla mnie nic nie znaczy, kocham tylko Ciebie - stał po tymi drzwiami już około 15 minut - Kochanie odezwij się do mnie, bo zwariuje - przerwał po czym dodał po chwili - Otwórz bo wyważę zaraz te drzwi - usłyszałam już desperację w jego głosie, otworzyłam od razu przytulił się do mnie - Przepraszam Cię kochanie, jest mi strasznie przykro, wybacz mi - powiedział ściskając mnie jeszcze mocniej.
-Musisz to zakończyć, ja nie chcę żyć w jakimś toksycznym związku, w którym ona cały czas sie pojawia, cały czas próbując nas skłócić i rozdzielić, mam tego dosyć. Przemyśl to i dopiero wtedy się do mnie odezwij - powiedziałam stanowczym głosem po czym chciałam wyjść, ale siatkarz zdecydowanie mi to utrudniał, kleknął i przytulił się do mojego ciała
-Nie odchodź kochanie, jesteś najważniejsza dla mnie na świecie, obiecuje Ci, że jakoś rozwiąże tą chorą sytuacje, tylko mnie znowu nie zostawiaj, nie pozwól jej triumfować, zostań proszę - spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem ...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)