poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 28

Rano obudził mnie dźwięk budzika, spojrzałam na śpiącą mnie przyjaciółkę, myślałam, że to jest jakiś okropny sen, ale nie, wczoraj stało się coś czego tak strasznie się bałam, rozstałam się z miłością mojego życia, ale nie mogłam już dalej nad tym myśleć, musiałam jakoś odreagować, stałam zrobiłam sobie śniadanie, ubrałam się i wyszłam na trening. Trener był w dość dużym szoku widząc mnie na treningu, nic mu nie tłumaczyłam, po prostu chciałam przyjść i jestem. Od razu wzięłam piłkę i zaczęłam odbijać, nie zwracając uwagi na nic
-Co Ci jest - spytała zmartwiona Sylwia
-Nic, po prostu mam jakoś teraz doła, ale nie chce o tym gadać, ale dziękuje za troskę - odpowiedziałam miło, nie chciałam się od nikogo odcinać jak ostatnio. Jak się okazało jutro miałam też pierwszy mecz, dziwne, że nic o nim nie wiedziałam, po skończonej rozgrzewce, ćwiczeniach, zagrałyśmy mały meczyk, tego właśnie było mi teraz trzeba, odstresowania się, a siatkówka to był sport dzięki, któremu uspokajałam się, kochałam go od dziecka, dzięki niej ukształtowałam swoją osobowość, wiedziałam, ze muszę być silna równie na boisku, jak i w życiu. Po wygraniu mojej drużyny 3:1 trener poprosił nas o chwile rozmowy.
-Dziewczyny chodźcie na chwile - zawołał nas do siebie- Jak wiecie jutro gramy pierwsze spotkanie i chciałbym żebyśmy dzisiaj wybrały kapitana. - spojrzał na mnie
-Diana zostaje tak jak w tamtym roku - powiedziała Śliwa
-Zgadzacie się wszystkie - spojrzał trener, żadna nie miała nic przeciwko, podziękowała im oczywiście, cieszyłam się, że darzą mnie takim zaufaniem, każda podeszła do mnie i zaczęła mnie przytulać, gratulując przy tym
-Co do jutrzejszego meczu jeśli zagracie tak jak dzisiaj, to wszystko będzie dobrze, wiem że to wasz pierwszy mecz, ale nie ma co się stresować, dacie radę, dawać ręce - zrobiliśmy jeszcze nasz okrzyk po czym poszłyśmy do szatni. Wróciłam do domu lekko zmęczona, weszłam do domu, a z pokoju wyskoczyła moja zdziwiona przyjaciółka
-Co Ty tutaj robisz? Gdzie byłaś? Kiedy wróciłaś ? - już od wejścia zasypała mnie masą pytań, usiadłyśmy w salonie i wszystko jej opowiedziałam, znowu płakałam jak dziecko mówiąc jej o tym, ona przytulała mnie bardzo mocno, cieszyłam się ze jest teraz przy mnie, nie chciałam rozmawiać o tym z nikim innym, a ona była osobą, która zawsze była przy mnie od tych już 17 lat, znała mnie jak nikt, obie teraz byłyśmy w ciężkim okresie życia, ale miałyśmy siebie i to było najważniejsze. Rozmawiałyśmy jeszcze około dwóch godzin, po czym poszłyśmy na zakupy. Chodziłyśmy po łódzkiej galerii około trzech godzin, na początku wcale nie miałam na to ochoty, ale potem szalałyśmy miedzy alejkami, kupiłyśmy sobie masę nowych ciuchów, potrzebowałam tego, czas spędzony z nią był najlepszy, przed nią nie musiałam niczego ukrywać, mogłam być po prostu sobą, tak jak przy nim, ale jego już przy mnie nie ma i muszę się z tym pogodzić.
-Przestań o tym myśleć - usłyszałam głos Martyny wyrywający mnie z moich rozmyśleń
-Martyna ja nie wiem jak on mógł w ogóle tak sobie pomyśleć, te miesiące były takie cudowne, okazywaliśmy sobie tyle miłości i ciepła, przepasałam się z nim, oddałam mu siebie, a on zaufał tamtej - czułam że w moich oczach pojawiają się łzy - A najgorsze to jest to , że tak bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie siebie z kimś innym, przy nim czułam się taka wyjątkowa, kochana i w ogóle o niczym nie myślałam, mogłam na niego patrzeć godzinami, przy nim nawet cisza była urocza, ja nie wiem jak to się mogło tak po prostu zepsuć. Myślałam, że on mnie kochał, ale chyba nie skoro mi nawet nie ufał, może to wszystko było jednak prawdą, że był ze mną, bo chciał się pocieszyć po tamtej, sama już nie wiem, ale chce zostawić to już za sobą - po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą zaraz otarłam
-Nie możesz myśleć, że Cie nie kochał sama wiesz, że to nie prawda ile razy do mnie dzwoniłaś i byłaś taka szczęśliwa, pomyśl po co miałby uszczęśliwiać dziewczynę na której mu nie zależy, od razu po między wami zaiskrzyło, kochał i pewnie dalej kocha Cię jak wariat, nawet ten wczorajszy  sms o tym świadczy - podeszła i przytuliła mnie - Ostatnio jak wychodziłam z klubu zobaczyłam ogłoszenie do wolontariatu, w którym pomaga się dzieciom chorym, będącym w szpitalu i myślałam czy by nie iść i nie zapisać się,  Ty też byś mogła oderwałabyś myśli od tego wszystkiego co Ty na to - spojrzała na mnie
-Super pomysł zawsze chciałam być w takim wolontariacie - uśmiechnęłam się na myśl o tych maluchach. Pogadałyśmy tak jeszcze około godziny, zmęczone wróciłyśmy do domu i prawie od razu zasnęłyśmy.
Rano wstałam, wzięłam prysznic, zrobiłam mojej przyjaciółce śniadanie dołączając karteczkę, że idę się przejść i żeby na mnie nie czekała ze śniadaniem, ubrałam się po czym wyszłam z mieszkania, chodziłam po osiedlowych uliczkach zastanawiając się jak to teraz będzie, co ja mam teraz zrobić, tak strasznie go kochałam, potrzebowałam go, był wyjątkowym facetem tylko przy nim czułam się taka silna, nie wiedziałam czemu tak było, może po prostu była to prawdziwa miłość, nie wiem, ale czy jest możliwość, że kiedyś tak się jeszcze poczuje, sama nie wiedziałam, siadłam na ławce i zaczęłam po prostu płakać. Nagle poczułam na sobie ciepły dotyk, dotyk po którym przeszedł mnie dreszcz
-Kochanie nie płacz - usłyszałam jego ciepły głos, głos którego brakowało mi strasznie, bałam się na niego spojrzeć, nie wiedziałam jak mam się zachować 
-Co Ty tu robisz ? - poparzyłam na niego zapłakanymi oczami 
-Nie mogłem tam wysiedzieć, musiałem Cię zobaczyć, bo bym zwariował - usiadł obok mnie 
-Nie potrzebnie przyjechałeś - powiedziałam odsuwając się od niego 
-Proszę Cie daj mi to wszystko wyjaśnić - złapał mnie za rękę, a po moim cieple przeszedł przyjemny dreszcz, nic się nie odzywałam, pozwoliłam mu mówić - Odkąd tylko wyjechałem, nie mogłem znaleźć sobie bez Ciebie miejsca, byłaś w każdej mojej myśli, nie miałem ochoty chodzić na treningi, na nic nie miałem ochoty, chciałem tylko żebyś była przy mnie, ratunkiem był choćby Twój głos, rozmawiając z Tobą od razu czułem się lepiej, chciałem być tutaj z Tobą, spędzać z Tobą czas, chodzić na Twoje mecze, widzieć Cię na moich, ale wiedziałem, że tak nie może być. Po tych dwóch miesiącach tam zacząłem się zastanawiać jak Ci tam beze mnie jest, niby mówiłaś mi, że tęsknisz, że jesteś smutna, ale na imprezy to chodziłaś, wkurzało mnie to, ale nie chciałem Ci nic mówić, sam nie wiem czemu tak myślałem, ale na prawdę bałem się, ze Cię stracę, że zostanę sam, że zostanę bez Ciebie i któregoś dnia przyszła do mnie ta koperta nie chciałem jej otwierać, bo wiedziałem, że jest od Natalii, ale z ciekawości zajrzałem do niej czytając ten liścik byłem w szoku, ale widząc te zdjęcia poczułem się strasznie, jak by pękało mi serce, popłakałem się, nie chciałem z Tobą rozmawiać, a gdy stanęłaś w moich drzwiach nie wiedziałem jak mam się zachować, tak strasznie cieszyłem się, ze Cię widzę, tak bardzo mi Ciebie brakowało, ale w głowie miałem tylko widok  Ciebie obściskująca się z jakimś gościem, nie wiedziałem jak mam się do Ciebie odzywać po prostu nic nie wiedziałem, ale gdy wszystko mi wyjaśniłaś wiedziałem, że jestem skończonym idiotą, wiedziałem jak po Twoich policzkach spływają łzy, czułem się tak strasznie okropnie, a potem gdy wróciłem i Ciebie nie było, poczułem się jeszcze gorzej, nie mogłem Cie stracić - spojrzał na mnie, jeszcze mocniej ścisnął moją dłoń-  Nie mogę Cię stracić kochanie - zaczął się do mnie zbliżać - nie umiem żyć bez Twojego oddechu - dzieliły nas centymetry czułam jak szybko bije mi serce, nie wiedziałam co zrobić, biłam się sama ze sobą - Nie umiem żyć bez Twoich pocałunków, bez smaku Twoich ust - był coraz bliżej czułam na sobie jego oddech - Powiedz nie to przestane - nic nie powiedziałam, nie chciałam żeby przestawał brakowało mi go, był dla mnie wszystkim, tak strasznie go kochałam, nie wiedziałam czy potrafiłam bez niego żyć - delikatnie chwycił moją twarz w dłonie, nasze usta się spotkały, całował delikatnie jak by chciał tą chwilę zapamiętać na zawsze, po chwili ten delikatny i czuły pocałunek przemienił się w namiętny, nasze języki walczyły o władzę, żadne z nas nie chciało przerywać, chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie, ale w jednej chwili pomyślałam rozstanie, odsunęłam się od niego i odwróciłam głowwę
-Przestań - powiedziałam zdyszana - Nie jesteśmy już razem, zrozum, nie potrzebnie tutaj przyjechałeś, twoje słodkie słówka niczego miedzy nami nie zmieniają 
-Ale kochanie - przerwał mi, odwracając moją głowę, znowu tonęłam w jego niebieskich oczach, tak jak dawniej mogłam patrzeć w nie godzinami, ale wiedziałam, że muszę  być twarda.
-Nie ma żadnego ale, gdybyś mi ufał nie było by żadnej takiej sytuacji, osobę którą kocha się tak bardzo jak mówisz darzy się jeszcze większym zaufaniem, nie ważne co by się działo, po prostu jej ufasz, rozmawiasz z nią, Ty tego nie zrobiłeś od razu mnie skreśliłeś, zaufałeś Natalii, oboje wiedzieliśmy, że będzie chciała rozbić nasz związek i jej się udało, możesz jej ode mnie pogratulować.  Ja muszę już iść mam mecz za kilka godzin - wstałam i ruszyłam w stronę drzwi, on złapał mnie za rękę i jednym pociągnięciem znalazłam się znowu w jego objęciach popatrzył po raz ostatni w moje oczy po czym kolejny raz mnie pocałował ...