niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział 32

Odwiozłam Kurka na lotnisko, na którym nawet na moment nie mogliśmy zostać sami, co chwile ktoś do nas podchodził, miałam już dość chciałam jeszcze chociaż trochę czasu z nim spędzić, pożegnać się. Czasami nie rozumiałam ludzi, którzy do nas podchodzili, nie rozumieli, ze to jest nas czas wolny, czas prywatny. Nim się obejrzeliśmy usłyszeliśmy z głośników, że osoby lecące do Włoch powinny kierować się w stronę odprawy, pomimo juz tylu rozstań momentalnie się popłakałam, Bartek nie powiedział nic tylko mocno mnie przytulił.Staliśmy tam krótką chwile, wcale nie chciałam go puszczać, nie chciałam się z nim rozstawać. Wiedziałam, że dla niego jest to również bardzo ciężkie, wspięłam sie na palcach
-Kocham Cię - szepnęłam mu do ucha, pocałowałam i odeszłam
-Kocham Cię - usłyszałam na sobą jego głos, odwróciłam się i przesłałam mu buziaka, on tylko promiennie się uśmiechał i poszedł w stronę odprawy. Patrzyłam jak odchodzi, po raz kolejny popłakałam się, już mi go brakowało, nie umiałam się przyzwyczaić do tych pożegnań, a jeszcze nie jedno nas czeka. Po godzinie wróciłam do pustego mieszkania, cały czas miałam zaczerwienione oczy od łez. Pomimo tego, że znamy się krótko, brakowało mi go bardziej niż innych. Nigdy nie sądziłam, że można tak bardzo się do kogoś przywiązać, był po prostu dla mnie wszystkim, moją drugą połówka. Z mojego nostalgicznego nastroju wyrwał mnie dźwięk telefonu, był od koleżanki z uczelni, która wysłała mi kolejną partię materiału do sesji po świętach, nie miałam ochoty teraz na naukę, ale nie miałam innego wyjścia, siadłam nad nowym materiałem i zaczęłam się przygotowywać. Po skończonej nauczę poszłam wziąść długą gorącą kąpiel po chwili od wejścia do łazienki usłyszałam przekręcający się zamek w drzwiach, dopiero po chwili przypomniałam sobie, że to moja przyjaciółka wróciła do domu.
-Diana jesteś?  - krzyknęła chyba od drzwi
-W łazience - po krótkiej chwili drzwi do łazienki otworzyły się - co chcesz głupia?
-Chyba się zakochałam - powiedziała cała w skowronkach
-W kim ? - spytałam zdziwiona od rozstania z Pawłem minęło już trochę czasu, ale nie sądziłam, że tak szybko usłyszę te słowa z ust mojej przyjaciółki
-Jest taki sympatyczny, miły, troskliwy no i przystojny, bardzo przystojny - zrobiła maślane oczy
- Ale kto?  - byłam strasznie ciekawa kto tak jej zawrócił w głowie
-Taki Michał - powiedziała z uśmiechem
-A nazwisko ?
-Tego własnie nie wiem, ale podejrzewam, ze już gdzieś go spotkałam, albo kogoś bardzo przypomina
-Ale to co rozmawiałaś z nim i nie spytałaś się jak się nazywa ?
-Nie było na to czasu - powiedziała
-To co Ty kurwa robiłaś? Spałaś z nim czy co ?
-Nie no co Ty zwariowałaś, tylko rozmawialiśmy - na samą myśl o nim na jej twarzy pojawiał się uśmiech i tak dzień minął nam na gadaniu o tajemniczym nieznajomym.
Kolejnego dnia po treningu wybrałam się na świąteczne zakupy, jak  zawsze i teraz wszędzie było pełno ludzi, którzy dostawali białej gorączki na Boże Narodzenie. Ja strasznie uwielbiałam te święta, zawsze w Wigilię wszyscy przyjeżdżamy z różnych stron Polski aby tego dnia usiąść  przy jednym stole. Był to zawsze magiczny czas, w którym wszyscy gromadzimy się razem, nie ma udawanej miłości, po prostu zawsze jest miło, ciepło, ale przede wszystkim normalnie. Zaszczyt gromadzenia licznej rodzinki przypada na mój rodzinny dom, który przyjmuje wszystkich chętnych odwiedzin. Moja mama zawsze cieszy się jak przyjeżdżają wszyscy, jest wtedy zawsze bardzo szczęśliwa widząc wszystkich w jednym domu, szczególnie widząc swoja najmłodsza córkę, która niestety rzadko bywa w rodzinnych stronach. Wychodząc z galerii z drobnymi upominkami dla wszystkich członków rodzinki usłyszałam dźwięk mojego telefonu, widząc zdjęcie osoby dzwoniącej na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech
-Część kochanie - usłyszałam głos w słuchawce
-Cześć mamusia, co tam ? - przywitałam moją rodzicielkę
-Chciałam zapytać ile osób z Tobą przyjeżdża na święta
-Aha, dzięki mamo, że interesujesz się co słychać u Twojej ukochanej córki - usłyszałam jej kochany ciepły śmiech
-Kochanie przecież wszystko już wiem - zdziwiły mnie jej słowa
-Skąd ?
-Z gazet - znowu się zaśmiała - Mam nadzieje, że przyjedziesz z chłopakiem na święta- porozmawiałyśmy jeszcze około pół godziny po czym od razu zadzwoniłam do Bartka
-Witam moja piękna - odebrał po pierwszym sygnale, na sam dźwięk jego głosu nogi mi się robiły jak z waty
-Cześć kochanie - powiedziałam ciepłym promiennym głosem - chciałam Ci powiedzieć, że dzwoniła własnie moja mama i zaprasza Cię na święta, bardzo chce Cię poznać
-O kurcze to mamy problem - usłyszałam jego zaniepokojony głos  - Bo moja mama też do mnie dzisiaj dzwoniła i też chce Cię poznać w święta - i w tym momencie zaczęłam się po prostu śmiać
-No i co my teraz zrobimy - mówiłam przez śmiech
-Damy jakoś radę - odpowiedział mi tym swoim czułym głosem
-Do mnie musimy jechać w wigilie, bo by mnie cała rodzina chyba zabiła gdyby mnie zabrakło
-To do Ciebie pojedziemy na Wigilie a na Pierwszy Dzień Świąt do mnie - ustaliliśmy jakiś sensowny kompromis
-Kochanie a Ty kiedy wracasz ?
-23 wieczorem już będę w Łodzi
-Strasznie późno, ale damy rade - porozmawialiśmy jeszcze chwile po czym zakonczyliśmy nasza interesującą konwersacje.