Po raz kolejny poczułam smak jego ust, całował tak jak jeszcze nigdy, poddałam się mu, nie wiedziałam czy dobrze robię, ale chciałam być znów blisko niego. Nie wiem ile trwał nasz pocałunek, w tym momencie nic się nie liczyło, tylko bliskość jego osoby, ale co ja głupia sobie myślałam raz z nim zrywam, a raz daje mu nadzieję, musiałam dać sobie trochę czasu, po raz kolejny to ja odsunęłam się od niego, czułam, że już nie wytrzymam tego wszystkiego, nie wytrzymam bez niego, ale za szybko to się działo, dopiero co przez niego płakałam a teraz ... Bartek spojrzał na mnie, jego oczy nie były już smutne, były piękne, pełne blasku i ciepła po chwili
powiedział
-Ty wciąż mnie kochasz - powiedział triumfalnie - Ty nadal mnie kochasz - powtórzył po czym złapał mnie za rękę i znowu ten przyjemny dreszcz, nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć miałam pustkę w głowie, z jeden strony zranił mnie swoimi oskarżeniami, ale tylko przy nim byłam taka szczęśliwa, tylko on mi daje szczęście, swoim spojrzeniem, uśmiechem, dotykiem, całym sobą, ale pomimo wszystko nie chciałam podejmować pochopnej decyzji.
-Bartek daj mi trochę czasu ja sobie muszę to jeszcze przemyśleć - powiedziałam po czym zabrałam swoją rękę i ruszyłam w stronę drzwi
-Mam nadzieję, że dostanę dobrą odpowiedź - szeroko się uśmiechnął, odwzajemniłam jego uśmiech, na moment odwróciłam się jeszcze, stał tam i uśmiechał się sam do siebie, był taki szczęśliwy, z uśmiechem na ustach cała otworzyłam drzwi swojego mieszkania.
-I jak? Opowiadaj - zapytała Dąbkowa
-Skąd wiesz ? - spojrzałam na nią zdziwiona
-Był tutaj i Cię szukał - odpowiedziała z uśmiechem, opowiedziałam jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, po czym spojrzała na mnie z wyrzutem
-Czemu się z nim nie pogodziłaś, przecież go kochasz, szalejesz za nim, nie wiem na co Ty czekasz, wsiadaj w samochód i jedź do niego
-Martyna uspokój się wszystko na spokojnie, poza tym mam mecz za dwie godziny - posłałam jej zadziorny uśmiech i ruszyłam w stronę łazienki żeby odświeżyć się trochę, ubrałam się i wyszłyśmy z Martyną z mieszkania. W szatni było już kilka dziewczyn wszystkie miały dobre humory i pozytywne nastawienie
-Czyżby coś się zmieniło ? Taka jesteś zadowolona - spytała mnie Sylwia poruszając brwiami w górę i w dół
-Po prostu ciesze się, bo mamy mecz - odpowiedziałam dając jej buziaka na powitanie. Godzinę przed meczem ruszyłyśmy na halę, która była już wypełniona po brzegi kibicami obu drużyn.
-Mecz tak ? - znowu podeszła do mnie Sylwia, uśmiechnęła się i puściła mi oczko, nie wiedziałam o co jej chodzi, spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, Pycia tylko westchnęła - Kurek to przypadkiem tutaj jest - powiedziała po czym wskazała palcem, a ja od razu zaczęłam go szukać wzrokiem. Faktycznie był tam, siedział z Martyna, o czymś zawzięcie dyskutowali, ale gdy zauważył, że się na niego patrze szeroko się uśmiechnął. Ucieszyłam się na jego widok, fajnie, że znowu mogłam go zobaczyć, po chwili wróciłyśmy do rozgrzewki, mecz był szybki, bez większych problemów wygrałyśmy 3:1.
-MVP dzisiejszego spotkania zostaje Diana Wróblewska - słyszałam słowa po czym dziewczyny wypchnęły mnie na środek, odebrałam statuetkę uśmiechnęłam się do zdjęcia po czym poszłam w stronę band.
-Mogę autograf ? - spytał
-Ale śmieszne - uśmiechnęłam się, jeszcze chwile rozdawałam autografy po czym uszyłam w stronę szatni, zostawiając siatkarza z fanami, którzy od razu wykorzystali sytuacje
-Czekam przed hala - usłyszałam jeszcze za sobą, odwróciłam się i posłałam mu promienny uśmiech. Czułam się jakbyśmy dopiero zaczynali się spotykać, a jednak już się dobrze znamy, mamy za sobą lekki bagaż doświadczeń, cieszyłam się z takiego obrotu spraw, czułam, że powoli wszystko się układa.
Wyszłam z hali, faktycznie był tam, po raz kolejny na mojej twarzy pojawił się uśmiech, on mnie nie widział stał tyłem, podeszłam cichutko i rękoma zasłoniłam mu oczy
-Zgadnij kto to ? - powiedziałam śmiejąc się
-Najlepsza i najpiękniejsza siatkarka na świecie - odwrócił się i zwinnym ruchem przyciągnął mnie do siebie po czym pocałował mnie w policzek. -Jakieś plany na wieczór ? - spytał uśmiechając się
-W sumie to nie - odpowiedziałam
-To zabieram Cię na spacer, co Ty na to ? - spytał po czym spojrzał na mnie
-Chętnie - odpowiedziałam po czym ruszyliśmy. Szliśmy miedzy blokami, nic do siebie nie mówiąc, nie przeszkadzało mi to, jemu chyba też nie, ale zauważyłam, że coś go trapi. -Bartek wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć - po tych słowach zatrzymał się,
-Przepraszam - powiedział patrząc mi głęboko w oczy - Jesteś dla mnie całym światem, moim życiem, nie potrafię żyć bez Ciebie, bez Twojego uśmiechu, spojrzenia i nie mogę się pogodzić z tym, że przez własną głupotę mogę to stracić - jego oczy zaszkliły się, spojrzał w dół, te słowa trochę mnie złamały, podeszłam i przytuliłam się do niego, ten jeszcze mocniej mnie objął, staliśmy wtuleni w siebie dosyć długo
-Chodź kupie Ci watę cukrowa - zaśmiałam się, odwzajemnił mój uśmiech, ruszyliśmy, nasze ręce się dotknęły, w końcu poczułam jego mocny uścisk, spojrzeliśmy na siebie, zobaczyłam jego cudowny uśmiech i sama zaczęłam się uśmiechać. Spędziliśmy cudowny wieczór, siedzieliśmy na ławce śmialiśmy się ze wszystkiego co się działo w parku, a szczególnie z nas samych, wygłupialiśmy się jak kiedyś, po powoli zaczęło robić się już naprawdę zimno, spojrzałam na zegarek wskazywał dwudziestą drugą
-Bartek powinniśmy już wracać - powiedziałam patrząc na niego
-A pamiętasz jak pojechaliśmy do Gdańska ? - spojrzał na mnie - nigdy nie zapomnę Twojej miny jak się dowiedziałaś - zaczął się śmiać - to był taki cudowny dzień, pierwszy raz rozumiałem, że siatkówka nie jest jednak dla mnie najważniejsza, jak usłyszałem Twoje tak czułem się jak bym wygrał złoty medal na igrzyskach albo nawet lepiej, właśnie wtedy zrozumiałem, że to Ty jesteś dla mnie najważniejsza, ale teraz siedząc tutaj z Tobą przypomniałem sobie słowa mojej mamy, jeśli kochasz ją tak jak mówisz to daj jej odejść, bo pozwolić na to ukochanej osobie świadczy o tym jak bardzo ją kochasz - w jego oczach pojawiły się łzy w moich zresztą też
-Bartek posłuchaj .. - przerwał mi
-Nie chcę żebyś była ze mną na siłę i nie oczekuję, że od razu rzucisz mi się w ramiona, bo przyjechałem wiem, że wszystko spieprzyłem, to moja wina, ale ja po prostu nie chciałem znowu przez to przechodzić i jeśli potrzebujesz czasu to dam Ci go tyle ile chcesz, ale jeśli już teraz wiesz, że nie możesz być z takim idiotą jak ja to zrozumiem i obiecuje, że nie będę się wtrącał w Twoje życie, i więcej mnie już nie zobaczysz - po moich policzkach spłynęły łzy, Bartek złapał moją twarz w dłonie - Dlaczego płaczesz ? - spytał
-Nigdy więcej tak nie mów, nie możesz mnie zostawić, nie chce i nie umiem żyć bez Ciebie, od pierwszego spotkania utonęłam w moich oczach i chce patrzeć w nie przez całe życie, kocham Cie, tak bardzo Cię kocham - nie powiedział nic tylko mnie mocno przytulił
-Czy to znaczy, że mi wybaczysz ? - szepnął mi do ucha
-Nie mam czego Ci wybaczać wiem, że mogłeś to źle odebrać, ale zapomnijmy już o tym. Tylko obiecaj mi, że jeśli coś się będzie działo od razu mi o tym powiesz
-Obiecuje kochanie - odsunął się ode mnie i spojrzał mi głęboko w oczy, nie wytrzymałam wbiłam się w jego usta, tak mi brakowało smaku jego ust nareszcie znowu poczułam, że jest tylko mój, czułam się taka szczęśliwa i silna, wiedziałam, że teraz już nic nam nie może przeszkodzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz