sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 19

Nadal siedziałam słuchając ulubionych  piosenek, nie zwracając uwagi na nic, w pewnym momencie zauważyłam, że mój ukochany z blondynką całują się, byłam w szoku nie mogłam nic zrobić, nie mogłam wstać, nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku, czułam tylko ja po moich policzkach spływa łza za łzą. Nie chciałam na to patrzeć. Zacisnęłam mocno oczy jak bym chciała się obudzić. Z głośników usłyszałam, że podchodzimy do lądowania, zapięłam pasy, wszystko się udało wylądowaliśmy już na warszawskim lotnisku, kapitan dostał zasłużone owację, każdy się cieszył tylko nie ja. Wiedziałam, że ta bajka nie będzie trwała długo, że pojawią się niedługo pierwsze problemy, ale żeby aż takie, co on sobie myśli, że można tak się bawić ludzkimi uczuciami, że będzie miał dwie, czy już pogodził się z tamtą i ja już idę w odstawkę, a byłam mu tylko potrzebna po to aby nie czuł się samotny, te pytania krążyły po mojej głowie.Wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia i oni też, wyglądało na to, że wysiadają razem, nogi się nade mną ugięły chciałam stamtąd uciec. Bartek złapał blondynkę za rękę i ruszyli w stronę wyjścia, ona tylko na mnie spojrzała i posłała uśmiech triumfu, a on? Nawet nie spojrzał w moją stronę, co było mu głupio czy gryzły go wyrzuty sumienia, że najpierw mówił, ze kocha, uwiódł, a potem zostawił, nie chciałam nad tym myśleć, tylko wrócić do mojego mieszkania i  zadzwonić do Karola aby nie być sama. 
-Kochanie, obudź się - usłyszałam jego głos
-Usnęłam ? - spytałam dla pewności
-Tak byłem tutaj dwa razy, ale nie miałem serca Cię budzić - powiedział i uśmiechnął się do mnie. W głowie miałam tylko myśl, że to sen, cały czas powtarzałam to w kółko, miałam ochotę go przytulić, ale wcześniej było widać, że dobrze się bawi z Natalia więc niech sobie do niej idzie. 
-Kiedy będziemy lądować? - cały czas byłam na niego zła i chciałam żeby sobie poszedł
-No w sumie to niedługo za jakieś 10 minut - powiedział łapiąc mnie za rękę, po moim ciele przeszedł dreszcz, ale nie chciałam tego pokazać
-No to wracaj szybciutko na swoje miejsce - sztucznie się uśmiechnęłam. Później było szczęśliwe lądowanie jak w moim śnie, na szczęście dla mnie koniec też był szczęśliwy, Bartek biorąc swój bagaż podręczny ruszył w moją stronę, teraz to mnie złapał za rękę i  to ja puściłam tamtej zołzie triumfalny uśmiech. Wysiedliśmy z samolotu i ruszyliśmy na odbiór bagaży, gdzie nie spojrzałam znajdowała się blondynka, była wszędzie, widać było, że chce mi dogryź co chwilę uśmiechała się do mojego ukochanego, kiedy myślałam, że to już koniec i mam ją z głowy ona podeszła do nas gdy wychodziliśmy z lotniska.
-Bartuś, a może masz ochotę wybrać się ze mną na kawę i ciastko tak jak kiedyś, uważałam , że Twoja koleżanka się nie obrazi, jak Cię porwę -uśmiechnęła się i złapała go za rękę, Bartek od razu się odsunął
-Dzięki Natalia, ale chcę wrócić z moja ukochaną do domu i odpocząć jeszcze przed zgrupowaniem w jej ramionach - powiedział ściskając moją dłoń jeszcze mocniej, jak to powiedział moja złość na niego znikała
-Och jakie to słodkie - powiedziała z ironią - ale Bartek nic Ci się nie stanie jak wyjdziesz ze mną na trochę - kontynuowała  
-Czy Ty nie rozumiesz, że on nie chce nigdzie z Tobą iść ? Ma Cię już dosyć, wiadomo był z Tobą i pewnie łączyło was coś pięknego, ale gdyby to była prawdziwa miłość bylibyście jeszcze razem najwidoczniej nie była. Teraz jest ze mną i daj mu ułożyć sobie życie od nowa, nikt nie wie jak się potoczy, ale nie dowie się tego wracając do Ciebie. Ty też musisz iść dalej, ale zdala od mojego ukochanego.- zakończyłam swój monolog, czując się bardzo pewnie
-Wielka mi miłość po tygodniu. - zaśmiała się pod nosem, odwróciła się w moją stronę i zaczęła wygłaszać mi swoje racje - Taka małolata jak Ty nie da mu szczęscia, on potrzebuje kobiety cały czas przy sobie, a nie tyle kilometrów od siebie. Masz rację łączyło nas coś pięknego i to też przez Ciebie się rozpadło, poznając Ciebie był ze mną w separacji, a co teraz taka wielka miłość, otwórz oczy dziewczyno, on jest z Tobą zebym ja była zazdrosna, a on chce po prostu mieć kogoś żeby nie być sam. Niech Ci opowie jak miło było w samolocie gdy wspominaliśmy nasze chwile, a wy macie jakieś czy jeszcze za wcześnie ? - po tych słowach w moie oczy się zaszkliły, chciała mówić dalej, ale Bartek jej na to nie pozwolił
-Dobrze wiesz, że to nie prawda - Wykrzyczał jej w twarz - to Twoja wina to Ty mnie zdradziłaś i co myślałaś, że całe życie będę taki głupi, nie to minęło wraz z uczuciami do Ciebie, tak mieliśmy fajne chwile, ale to są już wspomnienia tak jak Ty - oburzyła się na te słowa - teraz jestem z Diana i ten czas z nią spędzony był lepszy niż wszystkie lata z Tobą, a teraz odejdź i już nie wracaj - siatkarz obiął mnie ramieniem i odeszliśmy zostawiając blondynkę samą.
-Ale Bartek ... - zaczęła, ale my nie zwróciliśmy na nią uwagi i ruszyliśmy w stronę samochodu.
W głowie miałam tylko słowa Natalii, było mi strasznie z tym źle, ale przecież Bartek wszystkiemu zaprzeczył, ale co jeśli wciąż ja kocha, nie chciałam się nad tym zastanawiać, założyłam słuchawki nie chciało mi się rozmawiać z przyjmującym na ten temat wolałam poczekać.
OCZAMI BARTKA:
Natalia jak zawsze musi coś wypalić, jak się musiała poczuć Dianka, pewnie jest teraz wściekła nawet nie chce ze mną rozmawiać. W sumie to moja wina, powinienem od razu jej powiedzieć jak to jest z tą Natalią, ale kto by pomyślał, że spotkamy ja w samolocie. Takie cudowne wakacje z takim złym zakończeniem.. Ale może to zakończenie nas do siebie zbliży, sam nie wiem. Miałem mętlik w głowie. Powoli dojeżdżaliśmy do Łodzi nie wiedziałem czy ona chce mnie oglądać, ale zaryzykowałem i podjechałem pod jej blok. Nie chciałem jej budzić, poszedłem do sklepu zrobiłem zakupy, walizki zaniosłem na górę. Otworzyłem drzwi do jej mieszkania, jeszcze tu nie byłem, po lidze światowej byliśmy w rożnych miejscach,a to w Rzeszowie u Ignaczaków, a to w Bełchatowie u Wlazłych co chwile coś. rozejrzałem się dookoła mieszkanie było piękne, z tego co mi mówiła sama je urządzała, najbardziej spodobały mi sie jej zdjęcia, były wszędzie, na ścianach na szafkach, ale to było takie fajne, patrzeć na nią taką uśmiechniętą. Trochę się zagapiłem i zapomniałem, że ona cały czas śpi w samochodzie. Była taka spokojna jak spała, szkoda było mi jej, ale w domu było by jej wygodnie.
-Kochanie chodź jesteśmy już na miejscu - pocałowałem ją w czółko
-Nie mam siły wstać - spojrzała na mnie i zaczęła śmiać się sama z siebie
-Chodź zaniosę Cię - na początku trochę protestowała, ale gdzie tam ona mi się oprze 
OCZAMI DIANY:
W jego ramionach było mi tak dobrze chciałam żeby było tak już zawsze, uśmiechałam się pod nosem. 
W mieszkaniu były już nasze rzeczy szybko wypakował je i zrobiłam pranie, Bartek natomiast zajął się obiadem, wcześniej o tym nie myślałam, ale teraz poczułam się strasznie głodna, po chwili moim oczom ukazało się spaggeti, które było pyszne, ale zjedzone w ciszy. Pozmywaliśmy i poszlismy do salonu, błogą cisze przerwał Bartek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz