Mamy tie-break. Przy zmianie stron przegrywamy 8:3. Jako kapitan w wolnej chwili motywuje dziewczyny żeby zaczęły walczyć i nie poddawały się. Krystle Esdelle posyła piłkę w aut. Idę na zagrywkę. Stoję za dziewiątym metrem boiska, podrzucam, uderzam, piłką ląduje w sam narożnik boiska. Kolejne zagrywki, przeciwniczki z problemami, remis. Czas dla Malczewskiego, na którym i my się motywujemy do dalszej walki. Gramy punkt za punkt, remis 13:13, ale nasza zagrywka. Po serwisie Sylwi piłka zatrzymała się na taśmie, ale dzisiaj siatkarskie szczęście nam sprzyja, piłka przeszła na druga stronę, AS ! Cała hala krzyczy OSTATNI, OSTATNI! Na zagrywkę znowu idzie Pycia, przeciwniczki przyjmują, ale nieporozumienie w ich drużynie sprawiło, że muszą oddać nam piłkę za darmo. Olka bez problemu wystawia do Martyny, ona do mnie i kończę atakiem z drugiej linii. Koniec meczu ! Wszyscy się cieszą. Wygrałyśmy 3:2 z AZS Białystok na własnej hali.
- MVP dzisiejszego spotkania zostaje ... Diana Wróblewska - słyszę z głos komentatora, nie mogę w to uwierzyć, dziewczyny wypychają mnie na środek boiska. Chwila dla kibiców, których kocham nade wszystko, taki siódmy zawodnik na boisku, który zawsze mnie motywuje w dalszej walce.
-Przepraszam Pani Diano czy mogę prosić o wywiad ? - słyszę za sobą głos Pana Tomka Swędrowskiego
-Tak, oczywiście z przyjemnością - odpowiadam zgodnie z prawda, gdy byłam mała zawsze wyobrażałam sobie ze będę udzielać wywiadu właśnie jemu.
-Gratuluje wygranej, świetny mecz w Pani wykonaniu czy wynik sprawia ze czujecie się już pewne tego 3 miejsca?
-Dziękuje, ale gratulacje należą się całej drużynie, dziś byłyśmy jednością i to sprawiło, że wygrałyśmy. Z pewnością pragniemy tego trzeciego miejsca, ale jutro będzie nowy dzień, nowy mecz i wszystko się może zdarzyć. Dziewczyny z Białegostoku zapewne nie poddadzą się bez walki.
-Jeśli jutro wygra Białystok co wtedy ?
-Wtedy będzie remis 2:2 pojedziemy do Białegostoku walczyć o trzecie miejsce - powiedziałam
-Po raz drugi w meczach z AZS-em dostaje Pani statuetkę MVP, nie zastanawiała się Pani nad zmianą klubu? - podchwytliwe pytanie Swędrowskiego, ale widziałam, że prędzej czy później ono padnie.
-Na razie myślę o jutrzejszym meczu i o tym żeby zagrać jak najlepiej, a potem tylko o spaniu (śmiech)
-Diano, dziękuje za wywiad, jeszcze raz gratuluje i życzę powodzenia na jutrzejszy mecz - powiedział Swędrowski
-Dziękuje - ściskam jego dłoń i odchodzę. Nagle ktoś zakrywa mi oczy po tych wielkich łapach poznaje ze to Kłos.
-Gratuluje - ściska mnie, a potem caaałą SKRA się na nas rzuciła (dosłownie)
- A co wy tu robicie ? - pytam zaskoczona
-Jak to co przyszliśmy tu żeby Ci pogratulować - powiedział Mariusz - zachowuje się jak blondynka - dodaje po cichu śmiejąc się
-Słyszałam to ...- robię FOCH 4EVER NA 5 MIN
-Na mnie się obrażasz tak ? - pyta
-Tak - odpowiadam próbując robić poważna minę, nagle cała drużyna zaczęła mnie łaskotać - Dobra, dobra ale przestańcie - mówię cały czas się śmiejąc
- Tylko pod warunkiem, że się gdzieś z nami dziś wybierzesz - powiedział Winiar poruszając przy tym tak śmiesznie brwiami, że aż wszyscy wybuchli śmiechem
- Bardzo chętnie, ale ja jutro mam mecz o 3 miejsce więc nie da rady Panowie innym razem - powiedziałam, a wtedy każdy z nich zrobił smutną minkę, to był taki uroczy widok, że aż nie miałam serca im odmówić - No dobra jutro się spotkamy - dodałam, a oni zaczęli się cieszyć jak małe dzieci
-No więc po jutrzejszym meczu Cię porywamy - dodał Aleks ( tak już po Polsku )
- Po jutrzejszym WYGRANYM meczu - poprawił go Karol
- Ty to już siedź cicho, bo zapeszysz - powiedział do Kłosa uderzając go w ramie - Panowie ja już pójdę, bo chyba tylko ja nie jestem jeszcze przebrana - uśmiechnęłam się i pożegnałam z każdym siatkarzem
- Do jutra- usłyszałam za sobą, pomachałam im jeszcze i weszłam do szatni. Tak jak myślałam była pusta. Wzięłam prysznic, przebrałam się w czarne spodnie i bluzę ,wsiadłam do auta i pojechałam do swojego mieszkania oddalonego od hali o 8 kilometrów. Weszłam do mieszkania zrobiłam sobie kolacje, długa kąpiel i postanowiłam zadzwonić do Martyny, bo akurat była dostępna na Skypie
-Siema lamusie - przywitałam ją z uśmiechem
-Witam dzisiejsza MVP - przywitała mnie i zaczęła się śmieć
- Z czego się śmiejesz ? - zapytałam zdziwiona
-No z Ciebie, a z czego ? - znowu zaczęła się śmiać i dodała - jak takie drewno może zdobyć dwa razy pod rząd tytuł najlepszej zawodniczki ? - zapytała cały czas się śmiejąc
-O Ty wredna małpo, nienawidzę Cię ! - powiedziałam udając obrażona, gdy tylko Martyna to zobaczyła zaczęła się jeszcze głośniej śmiać, a ja razem z nią. Bardzo mi jej brakowało odkąd mieszkałam w Łodzi widywałyśmy się tak często jak pozwalały nam na to grafiki, ona grała w Kieleckiej drużynie w piłkę nożna, Paweł koncertował, a ja grałam w siatkówkę, ale codziennie wieczorami gadałyśmy na Skypie lub przez telefon. Nawet nie zorientowałam się kiedy minęły te 2 godziny szybko pożegnałam się z Martyna i poszłam spać, trzeba było odpocząć przed jutrzejszym spotkaniem. Usnęłam zastanawiając się gdzie jutro chłopaki mnie zabiorą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz