Rzeszowska hala wypełniona po brzegi kibicami obu drużyn. Skrzaty w składzie: przyjęcie - Mariusz, Winiar; środek - Daniel, Karol; atak - Alek; rozegranie - Paweł i na pozycji libero oczywiście Zati. Natomiast po drugiej stronie siatki: Olieg Achrem, Paul Lotman; środkowi - Piotruś Nowakowski z Grzesiem Kosokiem; atak Zibi; rozegranie - Lukas Tichacek, a na pozycji libero, chluba Polskiej Siatkówki Krzysztof Ignaczak.
Na początku obie drużyny popełniały głupie błędy zagrywki w aut, albo w siatkę. Trochę czasu minęło zanim dobrze weszli w mecz. Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie przegrywali do 14 fakt, faktem to nie dużo, ale po ich minach widziałam, że się meczą. Wraz z kibicami chcieliśmy ich zmotywować, szalałyśmy śpiewając różne przyśpiewki, krzycząc, tańcząc w ryt muzyki, niestety chłopaki przegrali seta do 20.
W przerwie pomiędzy setami rozmawiali dość długo z Nawrockim, na ich ustach pojawił się uśmiech, błysk w oku. Od samego początku w tym secie byli góra, ale po świetnych zagrywkach Alka i Mariusza wygrali seta z dość dużą przewagą do 17, kibice szaleli.
W trzecim secie zaczęła się walka punkt za punkt, przy stanie 17:17 na zagrywkę ruszył kapitan pasiaków Achrem ( którego bardzo luuuubie ), dzięki jego dobrym zagrywkach Sovia wyszła na prowadzenie i grało jej się zdecydowanie pewniej niż wcześniej. Zawodnicy Skry mimo dobrych chęci nie doprowadzili do remisu i przegrali seta. Pomiędzy trzecim i czwartym setem patrząc na chłopaków widziałam w ich oczach smutek, to nie była druzyna, którą wszyscy znamy. Podeszłam do nich, stanęłam w środku okręgu i zaczęłam swój monolog.
- Chłopaki dacie rade ! - rozejrzałam się, mój motywujący krzyk niczego nie zmienił - ej uszy do góry - powiedziałam uśmiechnięta widząc ich miny. - Pamiętacie co ja zawsze mówię BAWCIE SIĘ SIATKÓWKĄ! Doszliście tak daleko, ale to dzięki waszej woli walki, w tym secie to nie byliście wy, nie takich Skrzatów znają kibice, ja, a nawet wy sami. Pomimo przeciwności losu jakimi były kontuzje doszliście do finału, po raz kolejny możecie być mistrzami To ostatnie spotkanie w sezonie i to od was zależy z jakim tytułem go skończycie. Faktycznie siatkówka to nasza praca, ale każdy znalazł się tutaj, bo to jego pasja, którą kocha. Na boisku bądźcie jednością, grajcie serduchami i nie patrzcie na wynik! - wszyscy momentalnie się uśmiechnęli i mocno mnie przytulili. Wracając na swoje miejsce usłyszałam gwizdek sędziego rozpoczynający czwartą partie. Chłopaki chyba wzięli sobie moje słowa do serca, grali jak natchnieni. Bełchatowianie nie odpuszczali walczyli o każda piłkę, cieszyli się z każdego zdobytego punktu, motywowali się, a kibicie im tylko w tym pomagali. Sovia walczyła, to nie jest drużyna która się podaje, nikt nie powiedział, że będzie łatwo, żadna z drużyn nawet nie zdołała odskoczyć na dwa punkt, bo od razu doganiała ją druga. Przy stanie 22:22 wszyscy wstali ze swoich miejsc i motywowali swoja drożynę. Po błędzie Zbyszka na zagrywkę wędruje Daniel, który również posyła piłkę w aut. Długie akcje, obrony, kiwki, ataki, widowisko godne finału. Piłka meczowa, rzeszowscy kibicie krzyczą OSTATNI, OSTATNI. Za dziewiąty metr boiska idzie Lotman. Piłka przechodzi na naszą stronę ... AS ! Podpromie się cieszy, zawodnicy skaczą z radości, mają kolejny tytuł mistrzowski, ale chłopaki biorą challenge, rzeszowianie protestują, pod siatką iskrzy, różne docinki, głupie zachowania. Po sprawdzeniu okazuje się ze AUT ! 25:24 na zagrywkę idzie kapitan żółto czarnych. Wysoko podrzuca piłkę uderza i AS ! Kolejny raz idzie na zagrywkę piłka odbijając się po taśmie, z problemami Igła, ale w punkt do Lukasa, ten do Bartmana, który jest BLOKOWANY ! Nagły zwrot akcji i to Bełchatowianie mają piłkę meczową, razem z kibicami wstałyśmy i krzyczałyśmy imię Mariusza. Cała odpowiedzialność spoczywa na nim, w głowie rodzi się pytanie zaryzykuje czy flot, jednak on postawił wszystko na jedną kartę i JEEEST ! Remis 2:2 będzie tie-break. Rzeszowianie poddenerwowani schodzą z boiska, natomiast Skrzaty sami się motywują, przesyłają sobie dobrą energie, wiedzą, że wszystko się może stać i w tej chwili wszystko zależy od nich. Po kilku minutowej przerwie drużyny wchodzą na płytę boiska. Rozpoczyna się zagrywką Piotrusia Nowakowskiego, chłopaki bez problemów do Pawła on do Alka 1:0. Na zagrywkę idzie Karol, przeciwnicy bez problemów po 1. Walka punkt za punkt obie drużyny chcą skończyć to finałowe spotkanie ze złotymi medalami. Zamiana stron, jakieś głupie uwagi, zaczepki, modle się żeby tylko chłopaki nie reagowali i grali swoje. Mocna zagrywka Bartmana przechodzi na naszą stronę i wpada w sam narożnik boiska. Znowu zagrywka Bartmana, znowu mocna , chłopaki z problemami, blokowany Winiar piłka wraca na naszą stronę kolejne rozegranie tym razem do Daniela, który nadziewa się na pojedynczy blok Nowakowskiego, ale piłkę podbija Zati, Paweł rozgrywa do Mariusza i kończy tę akcję atakiem z drugiej linii. Czas na zagrywkę naszego atakującego mocna, Sovia z problemami do Lotmana, a on blokowany . Remis ! Ponownie Alek, piłka zatrzymała się na siatce, ale spadła po stronie przeciwnika. Skrzaty na prowadzeniu w Tie-breaku, znowu nasz zawodnik męczy swoją zagrywką przeciwnika, prowadzimy już dwoma punktami, zawsze jakiś zapas. Rzesznikowie bez problemu odrabiają straty. Walka punkt za punkt, 15:15 zagrywka Achrema, przyjmuje Zati do Pawła, a ten do Karola. Bełchatowscy kibicie krzyczą OSTATNI ! Na zagrywkę idzie Daniel, posyła piłkę w strefę Bartmana i to własnie on ma szanse na odrobienie strat, ale spotyka się z potrójnym blokiem Alka, Karola i Pawła. KONIEC MECZU ! SKRA MISTRZEM POLSKI ! BEŁCHATOWSCY KIBICE SZALEJĄ. Razem z Martyna wbiegamy na boisko ( identyfikatory od Nawrockiego robią swoje ) przytulamy się ze szczęśliwymi siatkarzami oni nagle podrzucają mnie do góry, trochę nie wiem o co chodzi, ale okej.
-To dzięki Tobie, to dzięki Tobie to Mistrzostwo - krzycy mi do ucha Mariusz.
-Nie dzięki mi tylko dzięki waszej pracy i Twoim As'om - powiedziała i go mocno przytuliłam, po czym pobiegałam do Karola, ten idiota przytulił mnie podnosząc do góry chodź wie ze tego nie lubię.
-Gratuluje braciszku - mówimy tak na siebie, bo traktujemy się jak rodzeństwo.
-Dziękuje, ale gdyby nie Twoje słowa to byśmy się nie podnieśli - wydarł się na pół hali Kłos
-Na parkiecie jeszcze nie leżeliście - zaśmiałam się, po czym jeszcze raz go przytuliłam i poszłam w stronę innych siatkarzy. Idąc do szatni minęliśmy się z zawodnikami Ressovi ( która jest moim drugim ulubionym Polskim klubem )
-Gratuluje, świetne spotkania finałowe zresztą cały sezon- powiedziałam w stronę siatkarzy
-Dziękujemy - powiedział Ignaczak ze smutnym uśmiechem.
-Za kogo Ty się uważasz? Mylisz, że jak chodzisz z Kłosem to lepsza jesteś - odburknął w moim kierunku Bartman.
-Ja tylko chciałam być miła - powiedziałam ze łzami w oczach.
-Idź sobie szukaj kolegów gdzie indziej - odpowiedział mi szybko ZB9 po czym został skarcony wzrokiem przez Krzyśka - No co ? - krzyknął Zbyszek po czym ruszy w stronę szatni, ja natomiast poszłam do łazienki zęby się trochę ogarnąć w końcu dziś powinniśmy się cieszyć zero łez, no chyba, że te ze szczęścia Cały czas po głosie chodzą mi słowa Zibiego, że ja i Karol no chyba żarty. Pomiędzy nami jest tylko przyjaźń, a to, że zachowujemy się tak swobodnie w swoim towarzystwie to tylko dla tego, że jesteśmy sobie bliscy jak rodzeństwo. A tak w ogóle to Barman ślepy czy co ? Dobra mniejsza o niego, Skra Mistrzem ! trzeba się cieszyć. Po drodze spotkałam Winiara z Olim na rękach, mały zawsze potrafił poprawić mi humor, wystarczył jego uśmiech.
-Ciociu, ciociu, a widziałaś jak ja kibicowałem? - spytał Oli
-No widziałam, szalałeś po całym boisku - zaśmiałem się i poczochrałam włosy młodemu Winiarskiemu.
-Już miałem wchodzić na boisko, ale wygrali - odpowiedział mały blondynek z uśmiechem na ustach, razem z Michałem śmialiśmy się w głos wchodząc do szatni, w której też było wesoło, ale co się dziwić. Panowie co chwile wznosili jakieś toasty, a to za sezon, za siebie, za trenera, prezesa, kibiców a nawet za mnie. Po krótkim świętowaniu udaliśmy się na hale, chciałam iść na swoje miejsce, ale nie było mi to dane.
-A gdzie panienka się wybiera ?
-No na swoje miejsce - odpowiedziałam z uśmiechem
-O nie moja droga nigdzie nie idziesz.
-Ale trenerze
-Nie ma żadnego ale, to Ty zmotywowałaś chłopaków do dalszej walki to jest tak samo Twój medal jak i ich i nie przejmuj się Bartmanem to fajny chłopak, ale był zdenerwowany w końcu to oni sobie zasłużyli na to zwycięstwo - Nawrocki skończył z uśmiechem na ustach. Skąd on wiedział o tym, że przez te słowa Zbyszka płakałam ? Postanowiłam nie zaprzątać sobie teraz tym głowy. Stanęłam koło siatkarzy, kiedy ja inteligentna zapomniałam, że nie wzięłam aparatu z szatni. Szybko po niego pobiegłam, kiedy wróciłam chłopakom były już zakładane medale, od razu zaczęłam robić zdjęcia, do których Panowie szczerzyli się od ucha do ucha. Uwielbiam patrzeć na nich takich szczęśliwych Kiedy się odwróciłam zobaczyłam piękny puchar. Mariusz przyjął go i uniósł w stronę swoich kibiców po czym oddał go na moje ręce.
-Ten puchar jest tak samo nasz jak Twój - usłyszałam po raz kolejny w tym dniu. Uniosłam o do góry po czym oddałam na ręce trenera, on powtórzył mój czyn i podał dalej chłopakom. Moja kolekcja szczęśliwych Skrzatów rosła z minuty na minute. Razem z Martyna poszyłyśmy jeszcze do szatni chłopaków świętując z nimi.
-Chłopaki bo my już musimy jechać - powiedziałam patrząc na zegarek była już 21, a do Kielc ponad dwie godziny drogi.
-Pojedziecie z nami jutro do Bełchatowa - powiedział nieświadomy naszego wyjazdu do ziemi Świętokrzyskiej Aleks.
-Na rynku będzie oficjalne przywitanie Mistrzów - zaśmiał się Winiar, dopiero wtedy sobie uzmysłowiłam, że im nic nie powiedziałam.
-Ale ja nie wracam do Łodzi, jadę do Martyny i do domu na kilka dni - uświadomiłam ich w końcu.
-Na prawdę ? - zapytał Mariusz.
-Tak, chce spędzić jeszcze trochę czasu z bliskimi, odwiedzić starych przyjaciół przed następnym sezonem, bo nie wiadomo kiedy będę miała znowu tyle wolnego - uśmiechnęłam się w ich stronę.
-A kiedy wracasz? - spytał Karol.
-Za tydzień - dodałam.
-To wpadnij do nas jak wrócisz - poprosiła mnie Paulina, po czym mocno przytuliła, pożegnałyśmy się ze wszystkimi, chłopaki teatralnie ocierali swoje łzy, odprowadzili nas do samochodu po czym jeszcze raz zaczęło się całowanie i przytulanie.
-Jeszcze ja - krzyczał Zati, wszyscy wybuchli śmiechem.
-Zatorski uspokoisz się ? - krzyknęłam przez śmiech, za każdym razem kiedy wsiadałam już są samochodu Paweł mnie woła.
-Tyle się nie będziemy widzieć, a Ty nie chcesz się ze mną pożegnać - zrobił smutną minkę i po woli odchodził obrażony.
-Chodź tu, jeszcze się będziemy widzieć wiec się ograni - zaczęłam się śmiać a ze mną reszta siatkarzy wraz ze swoimi dziewczynami. Przytuliłam każdego jeszcze raz, wsiadłam do samochodu już miałam odpalić samochód kiedy drzwi po raz kolejny się otworzyły.
-Zati zabije Cię ! - krzyknęłam.
-Pozdrów Natale - powiedział z uśmiechem Karol, po czym jeszcze raz mnie przytulił. W końcu wyruszyłyśmy w drogę. Martyna po pierwszych dwunastu kilometrach już spała. Włączyłam sobie radio i jechałam podśpiewując pod nosem. Droga była pusta więc mogłam jechać z taką prędkością jaką chciałam Po niecałych dwóch godzinach byliśmy już pod mieszkaniem Państwa Kowalskich, obudziłam Martynę i ruszyłyśmy na górę Moja przyjaciółka poszła pod prysznic, ja rozejrzałam się po mieszkaniu, nic tu się nie zmieniło od mojego ostatniego pobytu. Pisałam chłopakom SMS'y że już dojechałyśmy całe i zdrowe, kiedy Martyna wyszła z łazienki. Wzięłam swoja piżamkę i udałam się do łazienki aby zmyć z siebie ciężar dzisiejszego dnia, po 20 minutach udałam się do łóżka, w którym spała już Martyna.
Ciekawy opis mecz, można było poczuć panująca tam atmosferę. Nie ukrywam, Bartman nie zirytował swoim zachowaniem.. A relacje z Karolem niby przyjaźń, przyjaźń ,a może jednak coś więcej? :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do siebie :)