piątek, 3 maja 2013

Rozdział 10


Mój pobyt w rodzinnych stronach minął strasznie szybko, nawet się nie obejrzałam, a byłam w drodze powrotnej. Trudno było mi stamtąd wyjechać po tygodniu pełnym wrażeń. Codziennie widywałam się ze znajomymi, chodziliśmy na dyskoteki, robiliśmy sobie ogniska, grille, ale jednak najwięcej emocji wywołały we mnie urodziny Martyny. W czwartek zgodnie z planem pojechałam do Kielc, żeby spotkać się z Pawłem i wybrać pierścionek dla jego ukochanej. Długo nie musieliśmy szukać, wzięliśmy ten, który podobał się nam najbardziej. Gości na sobotę zaprosiliśmy już dawno, wszystkim mówiąc, żeby nie pisali, ani nie dzwonili do Martyny, bo nam niespodzianka nie wyjdzie. Fakt, faktem wiedzieliśmy, że będzie jej przykro, ale gdy zobaczy nas wszystkich będzie szczęśliwa. Tak jak przepuszczaliśmy, Martyna całą sobotę była poddenerwowana, z Paweł czasem nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu ( pojechałam do nich od razu w czwartek pod pretekstem odwiedzin ). Zadzwoniliśmy do trenera Martyny żeby ją ściągnął. Przyjęcie miało się odbyć w jednym z ulubionych klubów Martyny, wszyscy mieli się zjawić do 19. Po wyjściu koleżanki Dąbek mieliśmy tylko dwie godziny, na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Każde z nas pojechało w inną stronę,  ja po torty jeden i drugi, a Paweł po kwiaty. Wróciłam wcześniej  wzięłam szybki prysznic przebrałam się, umalowałam i uczesałam. Zbliżała się dziewiętnasta, szybko zapakowałam prezenty ( wszystko co na zdjęciu + płyta ) i ruszyłam w stronę ulicy Sienkiewicza. Na szczęście Paweł już tam był i zajął się wszystkim. Po Martynę pojechała jej siostra Emilka pod pretekstem spaceru. Nagle do klubu weszły dziewczyny wszyscy od razu rzucili się na Martynę, ona wybuchała głośnym płaczem widząc nas wszystkich, ta idiotka chyba myślała, że serio zapomnieliśmy. Byłam pierwsza do składania życzeń, ona była w dresie, a ja miałam dla nie wszystko, ucieszona poszła do łazienki. Paweł strasznie się denerwował co chwile było "A jeśli się nie zgodzi?" albo "A jeśli mnie wyśmieje?" i tak w kółko. W kolejce stanął ostatni, a my wszyscy wokół, Kowalski złożył Martynie życzenia, delikatnie pocałował po czym uklęknął, mina mojej przyjaciółki bezcenna, przez chwile nie wiedziała co się dzieje, ale zgodziła się i rzuciła się swojemu narzeczonemu na szyje, wszyscy zaczęli klaskać i śpiewać Sto lat. Ja oczywiście robiłam zdjęcia i w sumie wyszło ich około tysiąca, będę miała co robić w Łodzi pomyślałam. Impreza skończyła się nad ranem, zamówiony przez nas bus porozwoził wszystkich. Ja wolałam się ulotnić i pojechałam do hotelu. Cały następny dzień spędziliśmy na kanapie oglądając zdjęcia i obżerając się. 
Droga do domu minęła mi szybko i przyjemnie, weszłam do mieszkania i czułam się dość dziwnie, ale tęskniłam za swoim małym kątem. Wzięłam prysznic, założyłam piżamkę  poszłam spać. Następnego poranka zadzwoniła do mnie Paulina z prośba przyjazdu, bez namysłu zgodziłam się. Lubiłam do nich jeździć, była to kochająca się rodzina, która traktowałam jak swoją. Spakowałam sobie małą walizeczkę, prezent dla Arusia i ruszyłam w stronę Bełchatowa. Całą drogę prześpiewałam, w miedzy czasie wstąpiłam do sklepu i kupiłam wino. Gdy zaparkowałam samochód Aruś wyleciał z domu i zaczął krzyczeć:
-Mamusiu!  ciocia przyjechała, ciocia - podbiegł do mnie, wzięłam na ręce i zaczęłam się z nim kręcić  w tym czasie z domu wyszła Paulina, a za nią Mariusz 
-Tęskniłam, wiesz ? - zapytałam małego Wlazłego
-Ja też bardzo  - słodko się uśmiechnął
-Jak bardzo ? - na te słowa mocno mnie przytulił
-Synku, bo udusisz ciocie - powiedziała Paulina, postawiłam malucha na ziemi i przywitałam się z Państwem Wlazłym. Po krótkiej rozmowie weszliśmy do ich pięknego domu, zjedliśmy obiad, dałam Arkowi samochodzik sterowany na pilona, którym wszyscy zaczęliśmy jeździć, śmiechu było co nie miara, potem graliśmy jeszcze w Twistera i tańczyliśmy. Kolejne dwa dni minęły podobnie graliśmy w siatkówkę, robiliśmy zdjęcia. Niestety musiałam już wracać, gdyż jutro przyjeżdża Figiel i trzeba się jakoś przygotować. Od Wlazłych wyjechałam wieczorem, po drodze zrobiłam spore zakupy, nie zajęło mi to zbyt dużo czasu po dwudziestej byłam w mieszkaniu, wzięłam się za sprzątanie, kiedy zadzwonił Kłos.
-Hej - przywitałam go ciepło
-Czemu się nie odzywasz? - zapytał trochę zły
-A bo byłam u Pauliny i Mariusza i nie było za bardzo jak 
-Usprawiedliwiona - zaczął się śmiać - słuchaj siostro gramy w sobotę mecz z Serbią może przyjedziesz ?
-Nie mogę - skłamałam, chciałam mu zrobić niespodziankę. 
-Dlaczego? - spytał zdziwiony,a może zmartwiony, sama nie wiem 
-Po prostu, wiesz co muszę kończyć, bo jestem zmęczona - rozłączyłam się, dokończyłam sprzątanie i poszam spać.
W piątek wieczorem przyjechał Karol, od razu zasiedliśmy przed telewizor alby kibicować naszym siatkarza, potem długo rozmawialiśmy śmiejąc się i wspominając. Następnego poranka wstałam po dziesiątej wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zrobiłam śniadanie. Wczoraj uzgodniliśmy, że o trzynastej wyjeżdżamy więc poszłam budzić Figla, bo była już jedenasta, a za nim on się ogarnie to trochę minie. Zjedliśmy śniadanie  Karol poszedł się kąpać. Czekałam na niego ponad pół godziny, ale murze przyznać ze było warto. 
-Uuuu jaka dupencja - zaśmiałam się 
-Mówisz o sobie ? - odpowiedział mi cwaniackim uśmiechem, zjechaliśmy na dół, stwierdziliśmy, że pojedziemy moim samochodem, bo jest większy i wygodniejszy.Mój towarzysz uparł się, że to on będzie prowadził, więc poszliśmy na kompromis on w jedną ja w druga. Po czterech godzinach śpiewania dojechaliśmy na miejsce. Od razu ruszyliśmy w stronę hali, na której już było mnóstwo osób. Chłopaki już się rozgrzewali, w jednym momencie spojrzał na mnie i Maciek, i Michał, podeszli do mnie.
-Co Ty tutaj robisz ? - spytał zdziwiony Muzaj
-Teraz tak się ze mną witacie ? - zapytał i zaczęłam się śmiać  siatkarze od razu zaczęli mnie ściskać i całować na co wybucham ponownie śmiechem 
-Ej Dajana, ale co tutaj robisz? - zapytał ponownie Maciek
-Siedzę nie widać - zaśmiałam się 
-Ale Karol powiedział, że Cię nie będzie - stwierdził Winiar
-Ktoś mnie wołał ? - odezwał się siedzący za mną Figiel 
-Poznajcie się Karol mój przyjaciel i jakaś rodzina, Michał inaczej Winiar, gwiazda siatkówki i Maciek początkująca gwiazda - zaśmiałam się, chłopaki podali sobie ręce.
-Chciałam zrobić wam wszystkim niespodziankę - uśmiechnęłam się do nich szeroko
-I się udało, wczoraj byliśmy na Ciebie trochę źli - powiedział Winiar robiąc jakoś dziwną minę  cała czwórka wybuchła śmiechem, trochę jeszcze rozmawialiśmy. Chłopaki byli zawołani przez resztę zawodników, więc musieli iść. Ni stąd, ni zowąd obok nas pojawił się Kłos, zadając takie same pytania  jak wcześniej jego koledzy. Opowiedziałam mu o urodzinach Martyny, na których niestety nie mógł być ze względu na zgrupowanie, przez całą nasza rozmowę więcej się śmialiśmy niż rozmawialiśmy, ale tęskniłam na tym. Niestety trener go zawołam, za 10 min zaczyna się mecz.
OCZAMI BARTKA:
-Kuraś nie wiesz z kim gada Winiar i Muzaj ? - spytał mnie Piter
-Gdzie ? - spytałem dość zdziwiony
-No tam przy bandach reklamowych - pokazał, a mi aż serce mocniej zabiło. To była Diana 
-Piter pamiętasz jak Ci wspominałem, o ładnej, wysokiej brunetce, którą zobaczyłem w galerii, a potem wpadłem na nią na lotnisku ? - spytałem bez chwili namysłu
-Mówisz o tej z która miałeś iść na kawę, ale jakaś inna ja zawalała ? 
-Tak, to ona! - powiedziałem nie odrywając od NIEJ wzroku 
-Skąd znają ją chłopaki ? 
-A skąd ja mam to wiedzieć - powiedziałem spoglądając na Cichego
-Ej nie patrz na mnie jak na idiotę - po tych słowach zacząłem się śmiać
-Chyba dobrze się znają - stwierdziłem 
-Dowiedzmy się skąd - Piter zawołam Michała i Maćka
- Co tam ? - zapytał Winiar
-Co to za dziewczyna, z którą tak zawzięcie gadaliście - zapytał Piter
-Tamta ? - pokazał palcem młody, pokiwaliśmy głowami - To Diana
-To już wiemy, coś więcej? - spytałem 
-Znamy ją od dwóch lat, gra w Budowlanych, jest dobrą przyjmującą - powiedział Winiar z uśmiechem na ustach 
-A skąd ją znacie? - dopytywał Piter
-Przychodziła do nas na mecze - urwał Michał i zaczął się śmiać - i kiedyś więcej osób chciało autograf od niej niż od nas i wtedy postanowiliśmy się z nią zapoznać i dowiedzieć czegoś więcej, od samego początku wydawała się fajna, szybko złapaliśmy z nią dobry kontakt.
-Ale to z Kłosem spędza najwięcej czasu, bo mieszkają niedaleko siebie - dodał Muzaj, nawet teraz widać było, że są z Karolem blisko, co chwile się śmiali i przytulali.
-Często gramy razem sparingi, robimy zdjęcia, wychodzimy i bawimy się - powiedział po raz kolejny Michał
-Kiedyś ze mną chodziła - pochwalił się Maciek, takie dziwne czucie, chciałem mu walnąć, chyba byłem zazdrosny - ale nam nie wyszło - posmutniał, a ja aż skakałem z radości w środku.
-Ale ona nic z Kłosem? - spytał Nowakowski
-Nic, a nic, tylko przyjaźń - powiedział stanowczo Winiarski
-A tamten co koło niej siedzi, to jej chłopak ? - spytałem z nadzieją, że nie 
-Nie - kamień spadł mi z serca - to jej jakaś rodzina - powiedział Muzaj, trener przywalał nas do porządku, cały czas na nią patrzyłem była tak piękna, chciałem się postarać dla niej. 
OCZAMI DIANY:
Razem z Karolem oczekiwaliśmy na rozpoczęcie. Spiker przywitał gości, nawet mnie, choć nie wiem jak on mnie zobaczył, Bartman chyba mnie szukał wzrokiem, bo zatrzymał się na mnie i dziwnie się spojrzał. Postanowiłam się tym nie przejmować. Hala była pełna Polskich kibiców, którzy na odśpiewaniu Mazurka trzymali barwy wysoko w górze. Wczoraj nasi gracze znakomicie rozpoczęliśmy sezon reprezentacyjny wygrywając z reprezentacją Serbii 3:0 w setach do 21, 23 i do 16. Grając świetnie w każdym elemencie.  Wyjściowa szósta: Piotrek Nowakowski, Michał Winiarski, Łukasz Żygadło, Zbyszek Bartman, Marcin Możdżonek , Krzysiek Ignaczak i  Bartuś Kurek. Cały czas myślałam o jego pięknych niebieskich oczach, uśmiechu i o tym co by było gdybym jednak poszła na tą kawę z nim, ale co my mogło być, jejku to jest światowej lasy siatkarz a ja? A ja jestem nikim. Mecz się rozpoczął od bardzo mocnej zagrywki środkowego Serbii, ale my dzięki dobremu przyjęciu wychodzimy na prowadzenie po ataku Zbyszka. Za dziewiąty metr boiska udaje się nasz El'Capitano, przeciwnicy bez problemów, remis. Po zagrywce Petkovic'a wychodzimy na prowadzenie, ale Serbcy gracze nie są nam dłużni i odpowiadają nam mocnym atakiem Stankovic'a. Remis 2:2, kolejne mocne ataki Stankovic'a, czas na jego zagrywki, ale po dobrym przyjęciu Winiara wychodzimy na prowadzenie. Pierwsza przerwa techniczna prowadzimy 8 do 5, jednak Serbowie szybko odbudowują przewagę, wala punt za punkt druga przerwa techniczna, na której prowadzimy jednym punktem. Polscy kibicie szaleją, śpiewają różne przyśpiewki  a my razem z nimi. Chłopaki wiedzą, że to będzie trudny mecz, ale chcą to wygrać, dać radość swoim kibicom.  Po zagrywkach Podrascanin'a przeciwnicy wychodzą na prowadzenie, Polacy nie są w stanie odrobić przewagi i przegrywają do 21. Andrea Anastasi  pomiędzy setami chce zmotywować zawodników, oni po jego słowach od razu się obudzili i na drugą partie weszli z determinacją w oczach. Bartek razem z Winiarem szaleli w przyjęciu, Krzysiek w obrobię, Zbyszek w ataku, a Piter, Możdżon i Łukasz w bloku. Zaczęliśmy od punktowej zagrywki Bartka, kolejne sprawiły Serbii mniejsze problemy, ale nasz blok i kontra dały rezultaty. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy aż pięcioma punktami. Przeciwnicy straty obronili i sprawiali nam trochę problemów zagrywką. Nasi gracze w tym secie sami się motywowali, przyjmowali każda zagrywkę, stawiali szczelny blok. Serbowie wielokrotnie chcieli nam przeszkodzić w odniesieniu zwycięstwa posyłając w naszą stronę potężnie mocne ataki, ale chłopaki walczyli i wygraliśmy seta bardzo zdecydowanie do 19. Następnego seta rozpoczynamy mocnym atakiem Bartka, Serbowie nie potrafią przebić się przez nasz blok. Prowadzimy 5 do 2, niestety szybko tracimy zbudowaną przewagę po atakach Stankovic'a. Remis, Kovacevic w aut, wychodzimy na prowadzenie. Na zagrywkę idzie Bartman i AS ! przerwa techniczna, na której prowadzimy do dwoma punktami. Chłopaki walczą, po raz kolejny walka punkt za punkt, Serbowie nie potrafią odczytać naszej gry, natomiast my popełniamy głupie błędy. Dziewiętnaście do dziewiętnastu, czas dla AA chłopaki się motywują i wspierają. Po wróceniu na boisko widać większość naszego zespołu. 23:22 na nas, zagrywka Alka, AS. Kolejna mocna zaagrywka, chłopaki z problemami, Bartan zablokowany. Po raz kolejny za dziewiąty metr wędruje Atanasijevic, znowu mocno, przyjmuje Igła do Ziomka ten do Pitera, zerwany atak, bronią Serbowie, blokowany Miljkovic, remis po 24. Na zagrywkę idzie Bartuś, z problemami Rosic, nieporozumienie oddają nam piłkę na darmo, Krzysiek idealne dogranie do Żygadły ten na drugą linie i kończy Winiar. Kibice wstali ze swoich miejsc głośno krzyczą OSTATNI, OSTATNI. Znowu Kurek wysoko podrzuca, mocno uderza i AS! Kibice szaleją, prowadzimy z Reprezentacją Serbii 2:1. Na kolejną partie Serbowie chodzą z determinacją w oczach. Rozpoczynamy od zagrywki naszego El'Capitano, pocelowany Kovacevic posyła piłkę w trybuny, wychodzimy na prowadzenie. Obie drużyny walczą o każdą piłkę, straszą mocną zagrywką, szczelnym blokiem i mocnym atakiem. Alek atakuje z całych sił, pierwszy raz w tym meczu przegrywamy na przerwie technicznej, chłopaki motywują się i ustalają kolejne akcje. Po wejściu na płytę boiska szybko odrabiamy straty i wychodzimy na prowadzenie. Nasi zawodnicy grają z głową, stawiają blok kiedy trzeba, wstrzymują rękę, grają perfekcyjnie. Niestety moce zagrywki  Stankovic'a doprowadzają do remisu i robi się niebezpiecznie. Na drugiej przerwie technicznej jesteśmy tylko o punkt lepsi. Niestety błąd na zagrywce Bartka doprowadza do remisu. Kibice mocno wspierają swoich reprezentantów. Walka środkowych, najpierw Nowakowski blokował  Podrascanina, a potem Podrascanin Nowakowskiego. Zagrywka Terzica sprawia nam kłopoty, oddajemy piłkę za darmo. Kolejne ataki wcale nie są lepsze, Serbowie wygrywają na kontrach 20 do 17. Czas dla naszego trenera, który motywuje chłopaków, szybko odrabiają straty. Walka punkt za punkt. Popsuta zagrywka Piotrka przegrywamy,u przeciwników serwuje Alek, bardzo mocna zagrywka, przyjmuje Ignaczak, Żygadło do Winiara, a ten blokowany pojedynczym blokiem przez Podrascanina, Znowu Serb, tym razem serwis w aut. Na zagrywkę idzie Bartek i popisuje się AS'em. Następną zagrywkę przyjmują w punkt Serbowie i Alek z prawego skrzydła zdobywa punkt. Na nasze szczęście środkowy przeciwników się myli, remis. Bartman po nieudanym serwisie, znowu blokowany. Polacy w niewygodnej sytuacji. Mitic w aut, Piotrek Nowakowski męczy przeciwników swoim flotem, blokowany Atanasijevic, 24:24. Znowu Piter i AS!  Wszyscy kibice wstali ze swoich miejsc, Piotrek tym razem w aut, walka na przewagi, Stankovic w siatkę. Na zagrywkę idzie nasz rozgrywający, dostaje jakieś wskazówki od trenera, Serbowie z problemami przebiją plasem, Krzysiek do Łukasza ten do Bartka i ten kończy mecz atakiem z drugiej linii. Cała hala krzyczy DZIĘKUJEMY, chłopcy się cieszą. Czekam przy bandach na siatkarzy, Ci podchodzą i cieszą się razem ze mną. Zapoznałam się z większością siatkarzy, ale najbardziej czekałam na Bartka, który właśnie udzielał wywiadu. Patrzył się i uśmiechał w moją stronę już miał podejść, ale Figiel szybko mnie wyprowadził z hali
-Chodź jedziemy - powiedział, byłam na niego taka wściekła, że myślałam, że go zaraz zabije.
-Głupi jesteś? Wyciągnąłem mnie z sali w takim monecie? Właśnie w moją stronę szedł Bartek, a Ty mnie zabrałeś, bo chcesz do domu? - powiedziałam zdenerwowana 
-Przepraszam nie wiedziałam - powiedział głaskając mnie po głowie, nagle zaczął się śmiać 
-Dobra spadaj - powiedziałam obrażona po czym usiadłam na miejscu pasażera 
-Przecież Ty miałaś prowadzić- stwierdził Karol 
-Ale mnie zdenerwowałeś i nie będę - pokazałam mu język, Figiel tylko prychnął śmiechem i zasiadł za kierownicą. Usypiałam kiedy dostałam SMS:
Gdzie Ty jesteś? ;>  Karol :)
Jadę do domu, Karol ...
Co zrobił tamten jełop? 
Pogadamy jak się spotkamy
Heloł ja mam zgrupowanie :) 
No co Ty nie powiesz? Dobra idę spać. Pozdrów chłopaków, branoc ;*
Jak ich znajdę to pozdrowię ;) Dobranoc, uważajcie na siebie;)
Po tych słowach szybko usnęłam
-Wstawaj -poczułam dotyk na moich włosach 
-Gdzie jesteśmy? - odpowiedziałam jeszcze zaspana  
-Pod Twoim blokiem, chodź zaprowadzę Cię na górę i jadę do domu 
-Weź nie żartuj jest jedenasta, zanim dojedziesz będzie pierwsza, nie pozwolę żebyś siedział sześć godzin na kierownica  -od razu się obudziłam, Karol niechętnie się zgodził. Weszliśmy na górę, wzięłam prysznic i po raz kolejny udałam się w krainę Morfeusza. 
Następnego ranka obudził mnie dźwięk bijającego się szkła, poszłam do kuchni, a tam Figiel zbierający szkło 
-Tak mi dziękujesz za gościnę, budząc mnie w środku nocy ? - powiedziałam ziewając
-Nocy? - przerwał zdziwiony, ja tylko pokiwałam głową - Kochana jest dwunasta, ja pije kawę i jadę do domu
-Dosypałeś mi czegoś, że tak długo spałam czy jak - zapytałam po czym usłyszałam tylko śmiech  Po śniadaniu Karol pojechał, ja wzięłam prysznic, przebrałam się w wygodne ciuchy i zaczęłam pakowanie. Po wszystkim zaczęłam obrabiać zdjęcia z pobytu w domu, urodzin/zaręczyn Martyny ( jak kto woli) i meczu chłopaków. Nawet się nie zorientowałam na na zegarze wybiłam jedenasta. Wzięłam szybki prysznic, nałożyłam piżamę i udałam się spać.

1 komentarz:

  1. Rozdział świetny i czekam na więcej.!Zapraszam na nowy rozdział
    http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń