wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 11


Z nerwów nie mogłam spać, cały czas myślałam jak tam będzie  czy chłopaki mnie zaakceptują, czy z Bartkiem się zaprzyjaźnimy, czy dogadam się ze Zbyszkiem, co powie Karol gdy mnie zobaczy te pytania pozostawały bez odpowiedzi. W końcu postanowiłam wstać, wzięłam długą,relaksacyjną kąpiel, ubrałam i umalowałam się. Z uczesaniem miałam lekki problem, bo chciałam wyglądać normalnie, ale ładnie. Zjadałam śniadanie i o siódmej wyszłam z mieszkania. W swoim zwyczaju po niecałych czterdziestu minutach byłam w Spale, samochód zaparkowałam, ale wcale nie chciałam z niego wychodzić, nagle dostałam telefon od AA.
-Tak słucham - odpowiedziałam po angielsku
-Dajana kiedy będziesz ?
-Już jestem pod ośrodkiem
-Zaraz do Ciebie przyjdę, do zobaczenia - zakończył połączenie
OCZAMI BARTKA:
Jedliśmy wszyscy śniadanie, kiedy przyszedł trener.
-Smacznego - przyglądał nam się z uśmiechem od ucha do ucha, wszyscy podziękowaliśmy, nagle podszedł do nas i powiedział - wracam za dwadzieścia minut jeśli kogoś nie będzie dam wam taki wycisk  że nie będziecie mogli chodzić - zaśmiał się i odszedł, my patrzyliśmy na siebie jak osłupieniu
-Ale o co chodziło? - spytał Igła
-Był zadowolony, a nagle taki tekst - dodał Jarski
-Może ma dla nas jakąś niespodziankę - zaśmiał się Zibi
-Tak od razu nam wysoką, wysportowaną brunetkę przywiezie - powiedział Dzik klepiąc swojego przyjaciela po plecach. Pogadaliśmy jeszcze chwile kończąc śniadanie. Tak jak powiedział tak też się stało, po dwudziestu minutach w drzwiach stanął nasz trener i zaczął nas liczyć.
-No panowie zgadza się, jesteście wolni - powiedział wskazując drogę w stronę wyjścia - za godzinę trening przypominam - dodał z chytrym uśmiechem. Każdy z nas poszedł do siebie aby się rozpakować. Przez cały wczorajszy dzień miałem ochotę podejść do Kłosa i wziąć numer telefonu do Diany i z nią porozmawiać, usłyszeć jej głos, śmiech. Miałem ją przed oczami tak wiele bym dał za rozmowę z nią, poznanie jej, bycie z nią, ale to raczej nie możliwe, ja jestem zwykłym siatkarzem, a ona jest piękną, młodą kobietą przyszłą gwiazdą Polskiej siatkówki. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie Pit.
-Siurak rusz dupę, trening za dziesięć minut
-Już idę - odpowiedziałem niechętnie po czym ruszyliśmy w stronę wyjścia zgarniając chłopaków. W szatni nadal gadaliśmy o zajściu na stołówce, wchodząc na hale zobaczyliśmy naszego trenera odbijającego piłkę z jakąś dziewczyna. Wszyscy zaniemówili, ale chyba Dziku najbardziej.
-Winiar czy to nie jest Diana? - spytał Kłos po ciuchu
-Diaaaaaaanaaaaaaaaa - wydarł się na pół hali Michał i razem ze Skrzatami podbiegł do niej
-No cześć Panowie - powiedział z pięknym uśmiechem, chłopaki ściskali ją chyba z pięć minut
-Co Ty tutaj robisz? - spytał Woicki
-Hmmm odbijam piłkę - zaśmiała się
-Chłopaki poznajcie naszą nową kadrowiczkę oto Diana Wróblewska - wyjaśnił nam trener - zapoznajcie się i wszystko wam wyjaśnię.
Wszyscy zaczęli się witać z Dianką, niektórzy poznali ją na meczu, a niektórzy nie. Przyszła moja kolej, tak się bałem
-Hej - spojrzałem w te piękne oczy i chciałem w nich zostać na zawsze
-No cześć - zaśmiała się, przytuliłem ją, była trochę zdziwiona, ale odwzajemniła uścisk, chłopaki zaczęli gwizdać.
-Skąd wy się znacie? - zapytał Marcin
-Długa historia - odpowiedzieliśmy razem, po czym wybuchliśmy śmiechem. Trener opowiedział nam o tym, jak zaproponował Wróblewskiej miesięczną współprace z nami i  zarządził rozgrzewkę, następnie podzielił nas na dwie drużyny. Byłem z Dianą, Igłą, Kosą, Pitem, Jarskim  i Gumą, natomiast po drugiej stronie reszta bandy. Zaczęło się od zagrywki naszego kapitana, przyjąłem bez problemu, Guma zamiast wystawić mi posłał piłkę na prawą stronę do Diany, chłopaki nie podbili jej ataku. Zachwycała mnie jej osoba, była młoda, ale na boisku zachowywała się bardzo pewnie z determinacją. Wszyscy się dziwili skąd w takiej drobnej dziewczynie tyle  siły. Przez cały sparing grała bardzo równo i w przyjęciu, i w ataku. Podbijała bardzo mocne i ciężkie ataki Zbyszka, które były cały czas kierowane na nią. Po trudnym meczu, wygranym przez nasz zespół 3:2, ruszyliśmy do ośrodka. Trener dał nam wolny wieczór na zintegrowanie się z nową zawodniczką. Uzgodniliśmy, że spotykamy się za dwie godziny przy wyjściu z ośrodka.
Razem z Piotrkiem poszliśmy do pokoju, on poszedł się kąpać, a ja postanowiłem, że pójść do Diany.
Szedłem w stronę jej pokoju już miałem pukać, ale usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi, miałem szczęście  bo odwrócił się jeszcze w stronę pokoju i powiedział, że zaraz wraca szybko schowałem się za rogiem. Po głosie poznałem, że to Kłos. Zrezygnowany poszedłem do siebie. Niby wiedziałem, że oni się przyjaźnią, ale jeśli mają tyle czasu spędzać razem to ja nigdy z nią nie porozmawiam. Wchodząc o pokoju zobaczyłem Cichego w samym ręczniku, wziąłem sobie koszulkę i spodnie, i poszedłem w stronę łazienki.
OCZAMI DIANY:
Czekałam w samochodzie około pięciu minut, nagle zobaczyłam idącego w moją stronę AA wraz z AG.
-Witam Cię w Spalskim lesie - zaśmiał się trener, odpowiedziałam uśmiechem - zrobimy tak pójdziesz do pokoju, przebierzesz się w strój sportowy i pójdziesz razem z Gardinim na hale, tylko masz mało czasu wiesz szybko - przytulił mnie wziął jedną z moich walizek, druga wziął AG i ruszyliśmy w stronę pokoju 137. Szybko założyłam na siebie dresy i wyszłam. Przy drzwiach stał drugi trener.
-Słyszałem od Anastasiego, że świetnie grasz
-Dziękuje to bardzo miłe, siatkówka to moja pasja i wkładam w to całe serce, bardzo wiele znaczy dla mnie bycie tutaj
-To dla nas wiele znaczy, że się zgodziłaś, znasz, któregoś z  siatkarzy?
-Tak znam wszystkich Skrzatów, chodziłam na ich mecze po przeprowadzce do Łodzi.
-Długo mieszkasz w tym mieście?
-Trzy lata będzie w sierpniu - droga do hali minęła nam w miłej atmosferze.  Gardini kazał mi się porozciągać, po dziesięciu minut przyszedł AA, wziął piłkę i zaczął ze mną odbijać. Po kilku minutach na hale weszli siatkarze.
-Nie zwracaj na nich uwagi - powiedział śmiejący się Andera, odbijaliśmy tak dłuższą chwile, kątem oka zauważyłam jak chłopaki nam się przyglądają, nagle usłyszałam głośny krzyk Winiarskiego.
-Diaaaaaaanaaaaaaaaa - razem z Anastasim zaczęliśmy się głośno śmiać, dobrze mi znani siatkarze odbiegli do mnie i zaczęli mnie ściskać
-No cześć Panowie - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha
-Co Ty tutaj robisz? - spytał Woicki
-Hmmm odbijam piłkę - zaśmiałam się
-Chłopaki poznajcie naszą nową kadrowiczkę oto Diana Wróblewska - przedstawił mnie trener - zapoznajcie się i wszystko wam wyjaśnię.
Wszyscy zaczęli się witać, niektórych już poznałam na meczu, ale niektórych nie. Nagle podszedł mnie do Bartek
-Hej - spojrzałam na niego i utkwiłam w jego pięknych, niebieskich oczach
-No cześć - zaśmiałam się, ni stąd, ni zowąd dwumetrowiec mnie przytulił, byłam trochę zdziwiona, ale odwzajemniłam uścisk, było mi tak dobrze w jego ramionach wcale nie chciałam kończyć tego uścisku, ale chłopaki zaczęli gwizdać i odsunęłam się od Kurka.
-Skąd wy się znacie? - zapytał Marcin
-Długa historia - odpowiedzieliśmy razem, po czym wybuchliśmy śmiechem.
Andrea opowiedział jak się tutaj znalazłam, zrobił chłopakom rozgrzewkę i nas podzielił. Byłam w drużynie z Bartkiem, Krzysiem,Grzesiem, Piotrkiem, Kubą i Pawłem. Nasz sparing rozpoczął się od zagrywki Marcina, Bartek bez problemu do Zagumnego, a ten do mnie, starałam się uderzyć mocno. Panowie nie zdołali podbić piłki, dostałam oklaski od trenerów, to jeszcze bardziej wywołało u mnie chęć pokazania na co mnie stać. Tak jak myślałam wszystkie ataki Bartmana były kierowane na mnie, ale to jeszcze bardziej mnie motywowało, próbowałam podbić każdy z nich. Sparing skończył się wygraną mojej drużyny 3:2. Chłopaki podczas drogi do ośrodka bardzo kompletowali moją grę.
-Jestem na Ciebie zły - powiedział mi do ucha Kłos
-Karol ja Cię bardzo przepraszam, przyjdź do mojego pokoju to pogadamy.
Tylko weszłam do pokoju a rozległo się pukanie
-Otwarte - krzyknęłam, po czym zobaczyłam nikogo innego jak swojego przyjaciela
-Dlaczego mi nie powiedziałaś - zapytał z żalem w głosie
-Myślałam, że przyjdziesz później chciałam się wykąpać - powiedziała z uśmiechem
-Nie zmieniaj tematu - protestował Karol
-Po prostu chciałam wam zrobić niespodziankę! - krzyknęłam
-Udała się w 100% - powiedział środkowy i zaczął mnie przytulać - tak dawno Cię nie widziałem
-Zachowujesz się jak byś mnie z pół roku nie widział - zaśmiałam się - ale wiesz co ja chciałam serio iść pod prysznic, pogadamy potem plotkaro
-No dobra - powiedział Kłos -  Ty mnie już nie lubisz - dodał ze smutną buźką
-No nie lubię, bo kocham - od razu podbiegłam i pocałowałam w policzek
-dobra - na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech - zaraz wracam - dodał gdzieś przy drzwiach.
Weszłam do łazienki  wzięłam prysznic i ubrałam się. Zaczęłam rozpakowywać  rzeczy, nawet się nie obejrzałam, a musiałam już wychodzić na spotkanie z siatkarzami.

6 komentarzy:

  1. świetny rozdział :D wgl świetne opowiadanie :D
    przepraszam, że zaniedbałam Twoje opowiadanie :C ale wszystko nadrobiłam ^^ więcej to się nie powtórzy hehe :D Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :D a i mam nadzieję, ze coś między Bartkiem a Dianą zaiskrzy ^^ / ZB9

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze, to bardzo podoba mi się Twój blog. Tylko czasami nie potrafię się połapać w przebiegu meczu. Za chaotycznie go opisujesz. A i miałabym prośbę żebyś przed dodaniem nowego rozdziału przeczytała gdyż jest bardzo dużo błędów i czasami zdania nie mają sensu.
    To jest moje zdanie. Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam, chciałam dobrze :)
    A i sorki, że z anonima, ale nie mam konta :)
    Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje bardzo:) oczywiście, że mnie nie uraziłaś, czasem robię coś za szybko. Bardzo cenie sobie kogoś uwagi, postaram się poprawić ;*

      Usuń
    2. Cieszę się, że Cię nie uraziłam :D

      Usuń
  3. Fajnie piszesz, przepraszam ,że nie będzie szerszego komentarza, ale jestem na etapie nadrabiania zaległości, więc wybacz, ale dniach nadrobię :)

    Pozdrawiam i zapraszam na 6 epizod na http://siatkarskie-uniesienie.blogspot.com/2013/05/epizod-vi.html :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na nowy epizod na http://siatkarskie-uniesienie.blogspot.com/2013/05/epizod-vii.html ;-)

    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń