niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 15

Obudziły mnie głośne krzyki dochodzące z za drzwi, wstałam i wyszłam z pokoju.
-Czy moglibyście się zamknąć z łaski swojej? - wykrzyczałam pół żywa
-O.o jest i Diana - krzyknął Winiar
-Spytajmy jej - rzucił Możdżonek 
-Dlaczego nam nie powiedzieliście? - spytał oburzony Piter
-Ja jako Twój przyjaciel nie powinienem się dowiadywać z gazet - powiedział Karol
-Ale panowie o co chodzi? - spytałam ziewając
-O to! - krzykneli chórem i pokazali mi zdjęcie w gazecie, zaczęłam się śmiać
-Przepraszam bardzo, ale z czego Ty się śmiejesz? - spytał Zator
-Jak to z czego? Z was ! Wielkie mi  haaloo - po raz kolejny się zaśmiałam 
-Co się tak wszyscy drzecie? - na korytarzu zjawił się równie jak ja zaspany Kurek - O cześć kochanie- pocałował mnie, a wszyscy siatkarze wielce się zdziwili. 
-Zobacz jesteśmy w gazecie - pokazałam mu, a ten zaczął czytać  zamieszczony artykuł
-26-letni siatkarz Bartosz Kurek wraz ze swoją dziewczyną Diana Wróblewską byli widziani w ostatnim czasie na gdańskiej plaży. Para przyjmujących podczas weekendowego odpoczynku okazywała sobie wiele czułości i ciepła. Świadkowie odpoczywający wraz z siatkarzami komentują zdarzenie tak :
- Widać, że są ze sobą od dawna. Spędzali ze soba każda wolną chwile, ale pomimo to nie zapominali o fanach i nie odmawiali zdjęcia czy autografu ;
- Podczas tego krótkiego pobytu można było zauważyć, że dogaduja sie bez słów, są po prostu dla siebie stworzeni.
Młodej parze życzymy szczęścia, miłości i samych sukcesów zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym . - Zakonćzył 
-Ale trzeba przyznać ładnie wyszliśmy - wszyscy wybuchli śmiechem 
-Chodźcie na śniadanie - krzyknął łysy terrorysta
-Ja jeszcze muszę iść do pokoju
-Och Dianka jaka ładna piżamka - wszyscy nagle na mnie spojrzeli
-Nie patrzcie tak na moją przyszłą żonę - zasłonił mnie Bartek 
-Patrzcie jaki zorro - powiedział Krzysiek 
-Dobra chodźmy już - powiedział El'capitano
Wchodziłam do pokoju, a tu nagle ktoś zasłonił mi oczy ręką i zaczął namiętnie całować
-Bartuś musze się przebrać - mówiłam między pocałunkami 
-To ja całą no spędziłem samotnie, a Ty teraz mnie wyganiasz? - powiedział smutno - Dobrze, pójdę - odwrócił się i zaczął wychodzić z pokoju. - Co Ty robisz wariatko? - spytał kiedy wspokoczyłam  mu na plecy
-Ja też tęskniłam - pocałowałam go - Ale teraz wyjdź, bo sie muszę przebrać 
-Ja chętnie popatrze - zaczął śmiesznie poruszać brwiami 
-Tam są drzwi - pokazałam, siatkarz skradł mi jeszcze buziaka i wyszedł z pokoju. 
Przypomniałam  sobie, że dziś jest dzień mojego wyjazdu. Nie chciałam rozstawać się z chłopakami i tym bardziej teraz z Bartkiem, ale wiem, że teraz nic nie może im przeszkadzać. Szybko spakowałam swoje walizki i wyszłam z pokoju. Stołówka była już zamknietą wiec poszłam na hale, w której powinni trenować nasi siatkarze, niestety nie było ich tam. Zrezygnowana wróciłam do pokoju i zaczęłam przeglądać różne strony internetowe, na których było teraz pełno naszych wspólnych zdjęć. Wszystkie zapisałam sobie na komputerze. Podczas tego krótkiego wyjazdu tak naprawdę nic się pomiedzy nami nie zmieniło, ale było inaczej. Teraz wiem, ze on jest mój i nie oddam go nikomu za nic na świecie. Z mojego transu wyrwał mnie dźwiek SMS od mojego Bartusia.
Bartuś:
Kochanie musimy porozmawiać proszę Cię wsiądź do windy i naciśni -1
Ja:
Coś się stało?
Bartuś:
Nie pytaj, tylko zrób o co Cię proszę. 
Zmartwiona i lekko poddenerwowana ruszyłam w stronę windy. Zobiłam to co nakazał siatkarz, wysiadając na wskazanym piętrze nie widziałam komplentnie nic. Nagle poczułam kogos dotyk na sobie. Napastnika uderzyłam z łokcia w brzuch. 
-Ałł nie tak mocno - usłyszłam 
-Przepraszam nie chchaiałam, ale nic nie widze
-Dobrze, choć tam bedziemy mogli spokojnie porozmawaiać
W tych ciemnościach nie widziałam nic i w dodatku martwił mnie ten obojetny głos ukochanego. Nagle otworzył jakies wielkie drzwi, a wszyscy krzykneli NIESPODZIANKA. Początkowo nic nie widziałam, bo bylam oślepiona jakimiś światłami, ale nie dało się nie rozpoznać bandy dwumetrówców. Na stałach było pełno jedzenia i różnych trunków, na scenie stały mikrofony a, nad nimi napis : JESTEŚ JEDNĄ Z NAS !
Troszeczkę się wzruszyłam, to było takie miły, niedługo mają bardzo ważne mecze, a oni robią mi przyjęcie na pożegnanie. Tak bardzo się do nich przyzwyczaiłam i ich pokochałam, że nie wiem jak wytrzymam bez nich. 
-Proszę wszystkich o uwage i cisze, bo jednak zmienie zdanie i nie będziecie mogli się dziś napić - zaśmiał się Andrea - Dzisiaj chciałem po raz ostatni w naszym gronie powitać , a zarazem pożegnać naszą kochana Diankę. Podkręślam naszą, bo nie każda kobieta jest w stanie wytrzymać z taką bandą tyle czasu - wszyscy wybuchli smiechem, a ja śmiałam się przez łzy, poczułam jak mój kochany przytula mnie do siebie - Ten miesiąć był dla mnie bardzo owocny, nie tylko dlatego, że trenowałem was moi drodzy  panowie, ale też dlatego, że zyskałem córkę, tak Dianko mówie o Tobie. Przez ten miesiac widziałem jak dawałaś z siebie wszystko, jak pokazywałaś, że potafisz walczyć, jak płakałaś z braku sił, jak cieszyłaś się z każdego zdobytego punktu, w końcu nie każdy potrafi pokonć Igłę, a Tobie się to udawało, ale najbardziej cieszyły mnie Twoje szczęsliwe oczy kiedy byłaś blisko naszego Bartsia. Nie chwaląc się od samego początku wiedziałem, że coś z tego bedzie i ciesze się, bo oboje zasługujecie na szczęscie. A co mnie boli najbardziej to brak powołania dla Ciebie do reprezentacji i jeśli sytuacja się powtórzy sam nakope Makowskiemu. Kończąc swój monolog jeszcze raz dziękuje, nie tylko w imieniu chłopaków, ale też swoim, bo po raz pierwszy miałem córkę, zawsze mam tylko bandę goryli - wszyscy po raz kolejny wybuchli smiechem, a ja wtuliam się w ramiona kochanego Anastasiego.
Następnie na scene wgramolił się nie kto inny jak Krzysiu 
- Raz, dwa, raz, dwa, no już waszą uwagę ściagnąłem- jak zwykle wszyscy wybuchli smiechem - Nasz trener powiedział prawdę pokonałaś mnie byłaś nawet lepsza od Kurasia 
- Ej ! - krzynął Bartuś
- Kochanie wątpisz w to ?! - spytałam 
-Już go krótko trzyma - znowu na sali towarzysto się pobudziło- Pierwszego dnia Twoja obecność była dla nas zaskującym przeżyciem dlatego iż żadko trenuje z nami ktoś kto nie jest powołany i w dodatku to kobieta. Tym którzy Cię nie znali wydawało się co taka drobniutka dość wysoka brunetka może nam pokazać ? A Ty pokazałaś, pokazałaś nam jak walczyć do końca choć nie wszyscy w Ciebie wierza to własnie Ty pokazywałaś, że mogą się mylić. Na boisku już nie byłaś ta maleńką osóbką, tam byłaś górą, którą nie każdy da radę pokonać, ale znajdą się i tacy co będą próbować, ale Ty pojedziesz im taką piekną prostą. I teraz choć nas opuszczasz to i tak jesteś z nami, bo zawsze będziesz w naszych serduchach i w moich filmikach no i będzie jeszcze Kuraś, który teraz będzie gadał jak ma z Toba dobrze i jak on Cię kocha, potem też tak bedzie gadał o waszych dzieciach i jestem tego tak pewny dlatego, że kochacie siebie bardziej niż siatkówke, a to wielka sztuka. - Po tych słowach tylko przytuliłam się do Igiełki 
- Nie wiem co mam wam powiedzieć, to może być dziwne, bo wam zawsze wiedziałam co powiedzieć - zaśmiali sie - Ten miesiąć to najlepsze co mnie w życiu spotkało i chyba osobiście powinnam podziekować Makowskiemu, że mnie nie powołał. Spotkanie z wami wszystkimi było kiedyś marzeniem, które miało lipne szanse na zrealizowanie, a tu prosze pozanałam was. I teraz czuje się osobą spełnioną dlatego iż mam was i nie potrzebuję wiecej do szczęscia. Wiem również to, że w nocy o północy będę mogła na was liczyć. Dzięki trenerowi poznałam miłość swojego życia, cudownych przyjaciół, ale też wiele się nauczyłam, a szczególnie kręcenia nadgarsteiem tak żeby zmylić Igłę, a skoro zmyliłam najlepszego libero na świecie to żadna siatkarka mi nie straszna. Trenerze Tobie dziękuje za to, że byleś chodź nie musiałeś, wspierałeś mnie i uczyłeś, zawsze z chęcią wstawałam z łóżką na myśl o trenigu, który stał się dla mnie piorytetem. Teraz wyjeżdzam z bólem serca, bo będe za wami strasznie tęsknić, ale wiem, że spotkamy się nie raz. Dziękuje wam z całego serducha za wszystko, a teraz się porządze i pijmy !
Wszystko zleciało strasznie szybko, z każdym siatarzem zamieniłam kilka słów, Andrea podziękował mi, ze tak ich zmieniłam i wparłam w nich nowego ducha. Nawet nie wiem kiedy wypiła godzina dwudziesta, godzina ta wskazywała, że już czas, juz muszę się z nimi pożegnać, ale na szczęscie nie na długo.  Poszłam z Bartkiem na góre po swoje rzeczy. 
- Będzie mi tu Ciebie cholernie brakowało - powiedział ze łzami w oczach 
- Kochanie już niedługo znowu sie zobaczymy i zobaczysz jeszcze będziesz miał mnie dosyć. Teraz musisz się skupić na meczu, ja zawsze będe przy Tobie. - przytuliłam go mocno, a spływającą łzę szybko wytarłam
- Kocham Cię - szepnał mi do ucha 
- Ja Ciebie kocham bardziej - pocałował go 
Razem z Bartusiem zeszliśmy na dół gdzie czekała na mnie cała osiemnastosobowa drużyna wraz ze sztabem i trenerami. Ostatni raz przytuliłam się z każdym i odjechałam. Do mojego łódźkiego mieszkanka dojechałam po dziesiątej, usiadałam na swojej wygodnej kanapie i od razu usłyszałam telefon.
  //
-Słucham?
-Kochana wiem, że jesteś zapracowana, ale żebym ja dowiadywała się o Twoim związku z gazet? - usłyszałam głos przyjacióki
-No wiesz treningi, ten wyjazd, nie było okazji żeby to zrobić
-Opowiadaj, a nie zrzędzisz mi tutaj teraz
-No więc... - zaczęłam opowiadać dokładnie z każdym szczegółem 
-Ale z niego słodziak, Karol taki nie jest ...
-Oj daj spokój, wiesz że Cię kocha 
-Tak wiem od Ciebie lamusko
-Ej bez takich mi tu 
-Kiedy się widzimy ?
-Oj Natalka no jak to kiedy? W piątek mecz i umaiwałyśmy, się że jedziemy razem ode mnie - wykrzyczałam do słuchawki 
-Całkowicie o tym zapomniałam, w taki  razie do zobaczenia
-No pa mordko - posłałam jej kilka całusków
//
Napisałam jeszcze Kurasiowi sms i zmęczona całym dniem zasnałam. 

1 komentarz:

  1. jejciu tak fajnie piszesz, że chce się czytać i czytać tylko szkoda, że tak rzadko dodajesz nowe posty.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń