wtorek, 1 października 2013

Rozdział 16

Przez cały tydzień błąkałam się po całym mieszkaniu bez celu. Brakowało mi chłopaków. Strasznie za nimi tęskniłam, przez ten miesiąc staliśmy się rodziną, bez której teraz nie wyobrażałam sobie mojego życia. Rozmawiałam z nimi tylko ze dwa razy, gdyż cały czas mieli treningi przed pierwszymi meczami z Brazylia. Dzisiejszego dnia miała przyjechać do mnie Natusia, cieszyłam się na jej przyjazd. Dawno się z nią nie widziałam, chciałam nadrobić ten czas. Koło dziesiątej wstałam, ubrałam się i wyszłam zrobić zakupy. Postanowiłam zrobić jej maleńki prezent i kupiłam jej piękny zegarek, który spodobał jej się podczas ostatniej wizyty. Podczas powrotu do domu zatrzymała mnie mała dziewczynka prosząca o autograf i zdjęcie, niby nic, a tak cieszy ;).  Szybko weszłam do mieszkania i zaczęłam robić obiad, Natala miała być za godzinkę, a nic nie było gotowe. Pierwszy raz na jej przyjazd tak się stresowałam, sama nie wiem czemu.
Kiedy wszystko było gotowe, w drzwiach zobaczyłam moja ukochana przyjaciółkę, wyściskałam ja za wszystkie czasy, zjadłyśmy obiad i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Naprawdę zdaje mi się, że Karol nie jest ze mną szczęśliwy. Sama zobacz jaki Bartek jest czuły i kochany wobec Ciebie, a Karol ? Ja nie wiem, może przesadzam, ale ostatnim czasem cały czas się kłócimy on jest jakiś poddenerwowany gdy ze mną rozmawia, a przecież nigdy tak nie było, już sama nie wiem co mam o tym myśleć
-Daj mu trochę czasu, może po prostu chodzi o te mecze, wiesz bronią tytułu, może będzie okej musisz myśleć pozytywnie - starałam się ja pocieszyć.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze długo, aż koło północy poszłyśmy spać.
-Natala zaspałyśmy! Kurwa jest dwunasta, wstawaj do cholery ! - zaczęłam się drzeć na całe mieszkanie
Obie nerwowo wstałyśmy. Natala zajęła łazienkę, a ja zajęłam się śniadaniem.
-Kochana jak Ty pięknie wygadasz - powiedziałam widząc
przyjaciółkę
-No Ty też niczego  sobie
- hahaha dzięki - zaśmiałam się - liczyłam na coś bardziej oryginalnego
-Nie przeginaj
-To co jedziemy ? - spytałam
-Tak chodź - zeszłyśmy na dół i ruszyłyśmy w dwugodzinną podróż
//
-Cześć kochanie, gdzie jesteście ?
-Będziemy za jakieś 20 minut, bo są korki
-Przyjedziecie pod hotel czy na Torwar od razu ?
-Wiesz co nie jadłyśmy praktycznie nic wiec chyba na hale
-Dobrze, to do zobaczenia, bardzo tęsknie
-No ja też, do zobaczenia
//
-Bartuś dzwonił ?
-Tak, pytał się za ile będziemy
-Oj zakochańce wy
-A wy to nie ?
-No dobra może trochę, nie mówiłam Ci wczoraj, ale zastanawiałam się czy się do Łodzi nie przeprowadzić
-Kochana  to cudowny pomysł, zamieszałybyśmy we dwie
-Nie obraź się, ale myślałam żeby zamieszać z Karolem.
-Głupia ja
-Wiesz kocham go, chce z nim być, a tak mało się widujemy, chce budzić się przy nim i zasypiać po prostu być - na te słowa zrobiło mi się strasznie przykro, łza spytała mi po policzku- Dianka czy ja powiedziałam coś nie tak ?
-Nie oczywiście to normalne, po prostu za kilka miesięcy Bartek wyjeżdża i jakoś sobie nie mogę tego wyrazić
-Ej on tu jeszcze jest wiec nie rycz mi tutaj tylko głowa do góry, jedziemy na pizze
Po godzinie byłyśmy już pod warszawska hala, na którą schodzili się już biało-czerwoni kibice, gdy zobaczyłam mojego ukochanego serce od razu mocniej mi zabiło, on od razu podszedł i się do mnie przytulił, nie liczyło się nic tylko jego obecność.
-Tak strasznie tęskniłem -wyszeptał mi do ucha
-Ja też - powiedziałam łamiącym się głosem
-Ej maleńka co się dzieje ?
-Nic, po prostu bardzo mi Ciebie brakowało, ale nie ważne porozmawiamy po meczu, trzymam kciuki - pocałował mnie i odszedł
Mecz rozpoczął się pd zagrywki Siuraka, ale Brazylijczycy bez problemów zdobywają pierwszy punkt, przez pierwsze minuty nie radzimy sobie najlepiej i przegrywamy 7:3. Po kilku ciekawych akacjach doprowadzamy do remisu, ale przegrywamy pierwszego seta do 22. Widząc miny chłopaków, aż serce się kraje. Bartek spojrzał tylko na mnie lekko się uśmiechnął i wszedł na płytę boiska by rozpocząć drugiego seta, który  też został przegrany przez naszych.
-Kochanie będzie dobrze, dacie rade - pocieszałam przygnębionego Bartusia
-Nie wiem co się z nami dzieje, na treningach wszystko było okej, a teraz jesteśmy bezradni
-To jest dopiero pierwszy mecz wszystko się jeszcze może zdarzyć
- Muszę już iść - pocałował mnie i odszedł
Ten set nie zaczyna się dla chłopaków szczęśliwie już na samym początku przegrywają 3:0, ale nie poddajemy się i walczymy punkt za punkt. Po bloku na Vissottcie w naszych chłopakach budzi się chęć do walki. Grają lepiej, cały czas prowadza, ale Brazylijczycy nie poddają się i nas gonią przy stanie 18:18  zaczyna się walka. Przy stanie 22:21 zadziałał potrójny blok Polskiego zespołu, teraz już nic nie może ich zatrzymać i wygrywają tego seta do 22. Na twarzach chłopaków po raz pierwszy dzisiaj pojawił się uśmiech każdy wierzy, że to może być ten przełomowy moment i jeszcze wygramy z reprezentacja Brazylii. Następny set zaczyna się od prowadzenia przeciwników, cały czas to my gonimy Brazylijczyków, niestety nieskutecznie i przegrywamy z nimi 3:1. Chłopaki dziękują kibicom, zrezygnowani schodzą z boiska, od razu podchodzę pod bandy reklamowe do których od razu podchodzi mój ukochany i się przytula.
-Kocham Cie- szepcze mu do ucha
-Dobrze, że jesteś - przytula mnie jeszcze mocniej
-Niech się Pan nie przejmuje, jesteście od nich lepsi i w niedziele im pokarzecie, ja w was wierze i nie tylko ja, kochamy was i znamy wasze możliwości. Dumni po zwycięstwie wierni po porażce - mówi mała, może pięcioletnia dziewczynka, rączką prosi aby siatkarz się zniżył , daje mu buziaka w policzek i odchodzi. Na twarzy Bartka od razu pojawia się uśmiech.
Spędzam z Kurkiem cudowny wieczór, chodź wiem, że myśli o przegranym meczu nie okazuje tego, długo rozmawiamy, rozchodzimy się dopiero około drugiej. Budzę Natalkę, śpiąca w ramionach mojego przyjaciela, zmęczone wracamy do Łodzi od razu zasypiam.
Liga światowa szybko się kończy dla chłopaków, są załamani chcieli obronić tytuł, stać na podium niestety nie udało im się to. Niestety ...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz