środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 4


Mariusz zatrzymał się, ale ja nadal  trzymałam go kurczowo za rękę, nie wiedziałam czego się spodziewać. Poczułam jak ktoś ściąga mi opaskę z oczu, ale mimo to ja wcale nie chciałam ich otwierać. Nagle usłyszałam głośne NIESPODZIANKA, otworzyłam oczy, a tam ukazali się wszyscy moi znajomi, a nawet rodzina. Nie widziałam co powiedzieć, oni nagle zaczęli śpiewać STO LAT, a dopiero teraz przypomniało mi się, że jutro kończę 21 lat. Przez treningi, mecze w ogóle o tym zapomniałam. Słysząc jak wszyscy śpiewają  rozpłakałam się ( cały makijaż pójdzie na marne, cholera ). Rozejrzałam się po Energii, chłopaki zaprosili chyba wszystkich, byli moi rodzice, rodzeństwo, cała rodzinka mieszkająca w Łodzi, dziewczyny z drużyny, dziewczyny/żony siatkarzy, które sama znałam od dobrych 2 lat, moi przyjaciele : Kasia, Żela, Ilonka, Klałdyna, Natala, Paweł, byli wszyscy, ale nie było jej. Martyna nie przyjechała, fakt faktem mówiła, że ma dzisiaj ważny mecz, ale zrobiło mi się cholernie przykro. Próbowałam ukryć mój smutek pod wielkim, wymuszonym uśmiechem, jak widać wychodziło, bo nikt nie zauważył. Rozmawiałam z rodzicami, którzy wyściskali mnie chyba za wszystkie czasy tak samo jak rodzeństwo. Szukałam siatkarzy żeby im podziękować, o dziwo zniknęli i nikt nie wiedział gdzie są ( jak można nie zauważyć bandy dwumetrowców - pomyślałam ) wydało mi się to trochę podejrzane. Nagle na hale wjechał ogromy tort ( ogromy, bo prawie mojego wzrostu, czyli miał jakieś 180 ) wszyscy znowu odśpiewali STO LAT, już chciałam kroić tort gdy nagle wyskoczyła z niego ... MARTYNA. Szczerze takiego obrotu spaw się nie spodziewałam, nawet w najdziwniejszych scenariuszach. Wszyscy dosłownie płakali ze śmiechu. Pomimo, że była cała w śmietanie rzuciłam się na nią i obie wylądowałyśmy w tym torcie, teraz to cała hala tarzała się po parkiecie. Po chwili na sale wjechał kolejny tort tym razem w kształcie Mikas. Kiedy zdmuchnęłam świeczki wszyscy zaczęli ustawiać się w kolejce do składania życzeń  Najpierw rodzice, od których dostałam bilety na wszystkie mecze reprezentacji na Ligę Światową, za co ich wyściskałam, wycałowałam chyba ze sto razy, aż w końcu sami odeszli, potem dostałam m.in : zegarek, wisiorek, bransoletkę  kilka płyt, perfumy ( moje ulubione ), książki, płyty DVD i karaoke i jakieś ciuchy. Postanowiłam się przebrać ( bo nadal cała byłam brudna ).  Starałam się jakoś gustownie ze sobą połączyć i powstało takie oto dzieło . Kiedy wróciłam na hale stanęli przede mną siatkarze wraz z Martyna i Pawłem, których po krojeniu toru nie widziałam.
-Kociaku kochany - zaczęła Martyna
-jak farbką malowany - dodał Paweł
-dziś są twoje urodziny - powiedział Winiar poruszając przy tym śmiesznie brwiami
-nie rób takiej krzywej miny. - powiedział Mariusz , robiąc jakaś głupią minę
-Roczek więcej  nie zaszkodzi - kontynuował Aleks
-przecież mądrość nie uchodzi. - zaczął się śmiać Cupko
-Twa uroda nie przemija - powiedział z uśmiechem Karol
-nikt Cię z dala nie omija. - dokończył Zati
-Przyjmij zatem te życzenia - prosił Daniel
-i miej z nami doświadczenia. - dodał Paweł
-dużo piwa Ci życzymy, - powiedział Muzaj
-jeszcze więcej imprez, balów, - powiedzieli łamaną polszczyzną Dante z Wytze
-no i dosyć tych banałów. - krzyknął Bąku z uśmiechem
Nagle siatkarze zdjęli bluzy, a na ich klatach napis WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO STARA, MŁODA DUPO !
Śmiechu było co niemiara, DJ Winiar puszczał hity ze swojego boombox'a, a ja musiałam zatańczyć prawie z każdym obecnym na sali ( prawie, bo już nie wszyscy byli wstanie żeby tańczyć ). Rozmawiałam z dziewczynami gdy nagle ktoś mnie chwycił za ramie
-Bo.. bo my Ci nie daliśmy prezentu - powiedział lekko zakręcony Aleks
-Chłopaki nie trzeba, zorganizowaliście to wszystko sami, nie potrzebuje prezentów, ważne, że wy tu jesteście- powiedziałam z uśmiechem .
-Więc to dla Ciebie - wręczyli mi prezent, widać, że moje słowa zostały puszczone mimo uszu.
-Ale ... - zaczęłam - gdy przerwał mi Mariusz
-Nie ma żaaaadnego, ale kochana - powiedział
-Nie kłóć się z pijanym - powiedziała mi na ucho Paulina (żona Wlazłego ), po czym zaczęła się śmiać. Otworzyłam prezent, a tam znajdował się aparat, który niedawno wszedł na rynek. Wiele razy powtarzałam sobie, że sobie go kupie, to idealny prezent, ale jaki kosztowny.
-Chłopaki to bardzo miłe z waszej strony, ale ja nie mogę tego przyjąć - powiedziałam, po czym spojrzałam na chłopaków, gdyby wzrok potrafił zabić byłabym martwa.
-Jeśli nie przyjmiesz będzie nam bardzo przykro, tak przykro, że aż chyba przegramy mecz o Mistrzostwo Polski - powiedzieli razem jąkając się przy tym niemiłosiernie.
-W takim razie nie masz wyjścia - dodała Agnieszka wraz z Paulina.
-No niestety nie mam. Bardzo wam dziękuje, jesteście dla mnie jak druga rodzina - powiedział po czym się do nich przytuliłam. Po drugie starsze towarzystwo zaczęło się już zbierać, dla nas zabawa nadal trwała w najlepsze. Wszyscy bawili się świetnie. Koło 6 rano impreza się skończyła, ale nikt nie był w stanie prowadzić więc chłopaki wyjęli z magazynku materace i koce, wszyscy zasnęli błyskawicznie.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy rozdział :D mam nadzieje, że już niedługo akcja się rozwinie ;) już nie mogę się doczekać kiedy będzie w Spale ^^ Pozdrawiam :D na facebooku już napisałam, że jest nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Łooooooł.... wszystkiego bym się spodziewała, łącznie z krwawą masakrą :D ale nie imprezy urodzinowej :P Aż jej trochę zazdroszczę :( No ale cóż, trzeba się pogodzić z losem, nie?? Pozdrawiam
    [uczucie-poznaja-wybrani]
    [right-here-waiting-for-u]

    OdpowiedzUsuń