Następnego poranka obudziłam się w swoim pokoju wzięłam szybki prysznic, ubrałam i wyszłam na śniadanie. Tak jak myślałam na stołówce nie było żadnego siatkarza, wzięłam swoją porcję i siadłam przy oknie. Cały czas rozmyślałam gdzie Bartek może mnie dzisiaj zabrać. Po wyjściu ze stołówki poszłam do pokoju, włączyłam laptopa i odpisałam wiadomości od znajomych. Nawet nie zorientowałam się jak minęły mi 3 godz, szybko przebrałam się i gotowa wyszłam z budynku. Na ławce siedział już Bartuś
-Zgadnij kto to - powiedziałam zakrywając oczy siatkarzowi, ten tylko odwrócił się i pocałował mnie w policzek - To gdzie jedziemy? - spytałam w drodze na parking
-Dowiesz się w swoim czasie - powiedział otwierając mi drzwi od strony pasażera
-Wiesz, że Cię nienawidzę - było to bardziej stwierdzenie niż pytanie
-Wiem, że mnie kochasz - zaśmiał się i mnie pocałował
-Ooo jak szłodko - powiedziałam przyciągając siatkarza bliżej siebie
-Rzygam tęczą - powiedział pomiędzy pocałunkami
-Chyba mieliście już jechać dzieciaki- otworzył nagle drzwi Ignaczak, odruchowo oderwaliśmy się od siebie
-Igła jak mogłeś taką romantyczną chwile przerwać - zaśmiał się stojący z tyłu Kuba
-Aaa walcie się - pokazałam im język i zamknęłam drzwi, przyjmujący zaśmiał się
-To jak jedziemy ? - spytał
-Jedziemy - na te słowa Bartek odpalił samochód i ruszyliśmy w stronę Łodzi. Bartuś zatrzymał się na jednej ze stacji aby zatankować samochód. Spojrzałam na widniejący przede mną GPS i oczom nie wierzyłam
-GDAŃSK?! SERIO?! - spytałam
-A czemu nie? - spytał zdziwiony siatkarz
-To jest ponad trzysta kilometrów, a my mamy dzień - powiedziałam lekko zdenerwowana
-Jeden cały dzień tylko dla siebie - ujął moją twarz w dłonie i ją pocałował. Nagle jakiś młody chłopak wylał nam na szybę wiadro wody oboje zaczęliśmy się śmiać. Dalsza droga minęła nam na zdzieraniu gardeł , po 4 godzinach dojechaliśmy. Zatrzymaliśmy się przed ładnym czterogwiazdkowym hotelem. Bartek wyjął nasze torby złapał mnie za rękę i ruszył w stronę wejścia.
-Dzień dobry rezerwacja na nazwisko Kurek - powiedział do recepcjonistki
-Proszę oto klucz, trzecie piętro, pokój 101 - powiedziała blondyna ciesząc się jak głupia
-Dziękuję - uśmiechnął się i wziął klucz
-Jakie czułości - zaśmiałam się
-Zazdrosna? - zrobił minę w stylu ;>
-O Ciebie? Proszę Cię nie rozśmieszaj mnie - odpowiedziałam śmiejąc się
-Wiesz co poczekaj idę się po numer wrócić - powiedział kładąc rzeczy na podłodze, złapałam go za koszulkę, mocno do siebie przyciągnęłam i namiętnie pocałowałam.
-Nadal chcesz iść po ten numer - spytałam zadziornie
-Chyba będę miał ciekawsze rzeczy do roboty - zaśmiał się i mnie przytulił. Lubiłam gdy oplatał swoje silne ramiona wokół mojej szyi mocno przyciskał mnie do siebie, czułam się wtedy taka bezpieczna
-To tutaj - wyrwał mnie z rozmyśleń głos przyjmującego
- Ale tu ładnie, jejku Bartuś zobacz jaki piękny widok - powiedziałam otwierając balkon, siatkarz od razu do mnie podszedł i znowu mnie przytulił.
-Zbieraj dupcie idziemy na spacer - powiedział po dłuższej chwili. Po wyjściu z hotelu szybko dotarliśmy nad nasz piękne Polskie Morze, pogoda była idealna na takie spacery. Szliśmy wzdłuż plaży trzymając się za ręce
-Zobacz jaki piękny zachód słońca - powiedziałam odwracając się w stronę Bartka
-Zostaniesz moją dziewczyną? - spytał mnie Bartuś szepcząc mi do ucha
-TAAAK! - Krzyknęłam, siatkarz od razu przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Obiął mnie od tyłu i tak patrzyliśmy na zachodzące słońce
-Chodź dalej - powiedział po dłuższej chwili błagalnym głosem
-Ale ..
-Proszę - przerwał mi w pół Kurek łapiąc mnie za rękę
-Skoro tak bardzo chcesz - szliśmy dłuższą chwile, nagle moim oczom ukazał się zastawiony stolik, na nim świece, a obok kelner
-Dziękuje - powiedział Bartuś podając mi piękną czerwoną róże
-Ale za co ?
-Za zrobienie mnie najszczęśliwszym facetem na Ziemi - na te słowa pocałowałam go
-Kocham Cię - powiedziałam patrząc mu głęboko w oczy
-Ja Cię kocham bardziej - powiedział czule całując mnie w czoło. Przy kolacji długo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Do hotelu wróciliśmy koło dwudziestej.
-Idę kąpać się pierwsza - krzyknęłam od razu w drzwiach
-A może tak razem? - spytał poruszając śmiesznie brwiami
-Bartuś główka Cię boli, że takie pierdoły wygadujesz? - zaśmiałam się i weszłam do sypialnianej części pokoju - Bartek cholera jasna dlaczego tu jest tylko JEDNO łóżko - wydarłam się
-No bo wiedziałem, że się zgodzisz - powiedział jak to by było oczywiste
-Weź sobie poduszkę, bo śpisz na kanapie - powiedziałam wchodząc do łazienki. Pod prysznicem zastanawiałam się nad sensem tego związku. Niby teraz jesteśmy razem i wszystko ładnie, pięknie, ale za kilka miesięcy już tak nie będzie, będziemy musieli rok żyć z dala od siebie i na samą myśl o tym nasuwa się pytanie CZY DAMY RADĘ?
-Misia długo jeszcze ? - z rozmyśleń wyrwał mnie głos Bartka
-Dziesięć minut - wyszłam z prysznica, umyłam zęby, założyłam piżamę i wyszłam
-Nareszcie - powiedział teatralnie Bartek po czym wszedł do łazienki. Ja położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit - Nad czym tak myśli moja księżniczka?
-Jak sobie wyobrażasz przyszłość ? - spytałam
-No jak to jak oczywiście z Tobą - powiedział i pocałował mnie w czółko
-Ale ja się pytam o ten rok, Ty wyjedziesz do Rosji ja zostanę - powiedziałam, a po moich policzkach poleciały pojedyncze łzy
-Ej księżniczko nie płacz - otarł moje łzy - Wiem, że wyjeżdżam, ale wiem, że damy rade. Wiem też, że krótko się znamy, ale zobacz jak nas do siebie ciągnęło, pokochałem Cię od pierwszego obejrzenia i nie zaprzepaszczę tego. Chce być z Tobą na zawsze - powiedział i przytulił mnie mocno
-Jesteś pewien? - spytałam cichutko, od podniósł mój podbródek i patrząc mi głęboko w oczy powiedział
-Gdybym nie był nie pokochałbym Cię i nie chciałbym być z Tobą na zawsze - pocałowałam go
-Dziękuje - powiedziałam
-Za co ? - zaśmiał się
-Za miłość - on pocałował mnie
-Ale szłodko - powiedzieliśmy jednocześnie i wybuchliśmy śmiechem
-Ej idziemy spać jest po jedenastej - powiedziałam patrząc na zegarek
-To dobranoc -powiedział przyjmujący po czym zgasił lampkę i wtulił się w poduszkę
-Że co proszę? Do widzenia - powiedziała pokazując drzwi
-No, ale misia tam jest niewygodnie - mówił
-Było nie być takim pewniakiem kochanie - powiedziałam po czym pocałowałam go w policzek i w ręce dałam poduszkę
-Serio muszę iść? - zapytał wstając
-Musisz - powiedziałam od razu
-Co za baba - powiedział pod nosem
-Słyszałam - zaśmiałam się, zostałam sama, wtuliłam się w poduszkę i chciałam usnąć, ale nie mogłam cały czas słyszałam kręcenie się Bartka na kanapie
-No dobra chodź tu - na te słowa dwumetrowiec w chwili pojawił się obok - Tylko bez zbereźnych myśli - powiedziałam śmiejąc się
-A przytulic się mogę? - niepewnie spytał
-To Twój obowiązek - powiedziałam po czym wtuliłam się w jego tors i tak zasnęłam.
Rano obudziłam się wtulona w mojego Bartusia, jak to fajnie brzmi mojego, nie chcąc go budzić więc nic nie zrobiłam. Wpatrywałam się w jego zaspaną mordkę, tak bardzo chciałabym budzić się już przy nim codziennie. Zaczęłam gładzić jego twarz budząc go przy tym, ten nic nie mówiąc przysunął mnie do siebie i mocno pocałował.
-Dzień dobry - powiedziałam
-Kocham Cię - zanucił pod nosem
-Tak się mogę budzić zawsze
-To jak po powrocie wprowadzam się do Ciebie ? - zaśmiał się
-Ty to teraz myśl o meczu, bo pierwszy już w piątek
-Z taka czirliderką jak Ty to każdy mecz wygramy - zaśmiał się i pocałował mnie
-Co dzisiaj robimy?
-Zjemy na mieście, bo na śniadanie w hotel nie ma co liczyć, potem pójdziemy na plaże, wrócimy i tak koło szesnastej jedziemy
-To ja idę zająć łazienkę - powiedziałam wstając z łóżka
-Nie zapomniałaś czegoś?
-Czego? -zrobiłam minę ;> Bartek nagle wstał i wyjął ze swojej walizki mój strój kąpielowy
- Skąd go masz?
-Poprosiłem Kłosa żeby pojechał, a że miał klucze to żaden problem - zaśmiał się
-Ale dziady, muszę zmienić zamki w drzwiach - zaśmiałam się i weszłam do łazienki, ubrałam się i umalowałam po czym wyszłam. Bartek był już ubrany, wszedł do łazienki tylko umyć zęby. Ruszyliśmy uliczkami Gdańska trzymając się za ręce, niektórzy ludzie prosili nas o autografy ( tak mnie też, oczywiście większość Bartka to przecież oczywiste ). Weszliśmy do przytulnej restauracyjki, zamówiliśmy śniadanie po czym ruszaliśmy na plaże. Pogoda była cudowna, było ponad 28 stopni ciepła, rozłożyłam się na ręczniku, Bartek od razu wskoczył do wody, która o dziwo też była ciepła.
-Chodź do wody - usłyszałam skamlenie
-Nie, chce się zrelaksować i poleżeć - powiedziałam nie otwierając oczu, nagle poczułam, że się unoszę szybko otworzyłam oczy i obaczyłam jak mój ukochany niesie mnie w stronę morza - Boże,jak ja Cię nienawidzę - powiedziałam po czym zanurzyliśmy się w wodzie.
Początkowo nie chciałam nic robić, bo byłam zła, ale potem zaczęliśmy się wygłupiać, pluskać, skakać, pod woda pokazywaliśmy sobie serduszka i całowaliśmy się. Wychodząc z wody widzieliśmy, że sporo osób robi nam zdjęcia, ale nie przejmowaliśmy się tym. Około piętnastej ruszyliśmy do hotelu, szybko się ogarnęliśmy i tak tak jak planowaliśmy wyjechaliśmy. Całą drogę śpiewaliśmy, widzący nas ludzie mieli niezły ubaw. W Łodzi zatrzymaliśmy się i postanowiliśmy coś zjeść, jak się okazało lubiliśmy tą samą restaurację, więc też tam pojechaliśmy. Po godzinie ruszyliśmy w dalsza drogę, którą całą przegadaliśmy. Po niecałej godzinie byliśmy w spalskim ośrodku, oboje zmęczeni pożegnaliśmy się i poszliśmy do swoich pokoi. Od razu poszam pod prysznic, założyłam piżamkę i poszłam spać.
ale fajny, tak słodko też bym tak chciała <3
OdpowiedzUsuńzakochałam się w Twoim opowiadaniu !
Przepraszam, że z anonima, ale jeszcze nie założyłam konta ;)
kiedy następny rozdział ?
OdpowiedzUsuń