niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 22

-Cześć kochana - przywitała się ze mną Wlazła 
-Cześć Paulina, dziękuje, że się zgodziłaś
-Czy Panie życzą sobie czegoś ? - podszedł do nas miły kelner
-Zamawiamy coś ? - zapytał Paula
-Tak to co zwykle - jak idziemy sobie pogadać czy nawet po zakupach to zawsze przychodzimy do tej kawiarni i zawsze zamawiamy to samo.
-Dwie kawy z mlekiem i dwie szarlotki poprosimy - powiedziała do kelnera -  A teraz opowiadaj - zwróciła się do mnie. 
-Chodzi o Bartka, a dokładniej o Natalie ... - opowiedziałam jej wszystko to co się działo w samolocie, to co mi powiedziała i co powiedział mi Bartek - I czasem mam myśli, że on wciąż ją kocha, a ze mną jest żeby nie wiem odkochać się w niej, może się na niej odegrać, po prostu cały czas mam w głowie jej słowa, że "on jest z Tobą żebym ja była zazdrosna, taka gówniara nie da mu szczęścia"
-Natalia to jest dziewczyna zapatrzona w siebie, wiesz jak były mecze chłopaków to my zawsze wszystkie siedziałyśmy razem, rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, plotkowałyśmy, ale oczywiście im kibicowałyśmy i kiedyś była taka sytuacja, że chłopaki przegrywali dwa do zera w setach, ale nie pamiętam już z kim no i Bartek podszedł do band, żeby go jakoś zmotywowała czy coś a ta do niego o sorki mam telefon. I tak serio to my Bartkowi mówiliśmy wszyscy, że to nie jest osoba dla niego, ale on ją kochał, trenował i nie widział wszystkiego co robi, dopiero gdy chłopaki pokazali mu zdjęcia dopiero zaczął w nią wątpić. I co do twoich obaw to nie masz się czym przejmować, Bartek nie jest z tych osób, co mówi jedno myśli drugie. Widać, że bardzo się kochacie, Mariusz jak do mnie dzwoni to mówi, że Bartek co chwile coś o Tobie gada. A co do Natalii to po prostu jest teraz zazdrosna, że Bartek ma nową miłość i zapewniam Cię, że nie masz czym się przejmować.
-Ale on jest ode ładniejsza i w ogóle
-Nie no Ty to już serio chyba zwariowałaś, z której strony możesz mi powiedzieć ? -obie zaczęłyśmy się śmiać i tak upłynęła nam reszta wieczoru. Wróciłam do domu już kładłam się spać, ale usłyszałam SMS:
Przepraszam kochanie, że dzisiaj nie zadzwoniłem,
ale miałem dzisiaj dwa treningi i byłem już zmęczony,
jutro zadzwonię. Słodkich snów moja Ty siatkareczko,
 bardzo Cie kocham i myślę o Tobie cały czas:*

Odpisałam mu tylko Dobranoc kochanie, kocham Cię :*
i od razu zasnęłam. Każdy dzień stawał się podobny do następnego nie miałam co robić, gdy chłopaki byli na zgrupowaniu. Czułam się strasznie samotnie, z Bartkiem też nie rozmawialiśmy codziennie, bo wiadomo, że on się musi skupić na Mistrzostwach. Każdy dzień mijał mi tak szybko, że nawet nie spostrzegłam, że mój ukochany ma niedługo urodziny. Postanowiłam zadzwonić do Anastasiego żeby 29-ego dał mu dzień wolny. On oczywiście się zgodził, powiedział, że robi to dla naszych dzieci. 
No i nadszedł ten wyczekiwany przeze mnie 29 sierpień, była piękna pogoda słoneczko świeciło, choć był delikatny wietrzyk, od samego rana cieszyłam się na myśl, że wreszcie się zobaczymy, serducho waliło mi jak głupie. Przy śniadaniu rozmyślałam jak ona zareaguje na spotkanie, ze mną miałam nadzieje, że nie będzie zły mimo tego, że ostatnim czasem w ogóle nie miałam praktycznie z nim kontaktu. Przed wyjściem przebrałam się, zapakowałam prezent i ruszyłam w stronę Spały.
Oczami Bartka :
Przez ostatni czas chodziłem strasznie zdołowany, nie wiedziałem co się dzieje z Diana, bo co do niej dzwoniłem to pogadała ze mną chwile i musiał gdzieś iść, albo coś robiła, zastanawiałem się w ogóle czy znajdzie chwile dzisiaj dla mnie w ten dzień.. Z moich rozmyśleń wyrwało mnie płukanie do drzwi. 
-Mogę ? - zapytał 
-Tak oczywiście trenerze
-Bartek wszystkiego najlepszego z okazji urodzin - Anastasi podszedł do mnie i mnie przytulił - Ale pamiętaj, że to nie zwalnia Cię od treningu - zaśmiał się - więc po woli się szykuj - dodał przy drzwiach i wyszedł.
Trochę się zdołowałem, myślałem jednak, że dostane dzień wolny jak zawsze, ale nie ma co rozmyślać przebrałem się i zszedłem na stołówkę. Był tam straszny hałas, a gdy wszedłem cisza, speszyłem się gdy każdy na mnie się spojrzał, ale wziąłem tace i usiadłem sobie sam obok okna.
-Ej stary co Ci jest ? - podszedł do mnie Winiar
-Nic kurwa - wstałem i ruszyłem w stronę hali.
-Samochód Diany ? Nie dzisiaj ma spring wiec nie możliwe by tu była - powiedziałem sam do siebie
-Bartek rozgrzewaj się, zaraz przyjdzie reszta - powiedział A.A
Byłem już rozgrzany, a chłopaków cały czas nie było, byłem strasznie wkurzony, wszyscy praktycznie zapomnieli o moich urodzinach.
-Bartek chodź dzisiaj są zdjęcia nad jeziorem, zapominałem Ci dzisiaj rano powiedzieć
-Jak to zdjęcia ? -zapytałem zdziwiony
-Chodź i nie gadaj tyle
Szliśmy w ciszy, ten dzień zaczął się strasznie dziwnie doszliśmy nad jezioro, chłopaki stali do nas tyłem
-Panowie jesteśmy już, przepraszam, że musieliście czekać, Barek się ociągał - zaśmiał się Anastasi
-Wszystkiego najlepszego Siurak -zaczęli krzyczeć, podbiegli do mnie i zaczęli mnie podrzucać
Nie wiedziałem co się dzieje, stanąłem zdezorientowany
-Dzięki chłopaki - nagle w tym czasie małe rączki zasłoniły mi oczy, już wiedziałem do kogo należą odwróciłem się i mocno ją przytuliłem
-Wszystkiego najlepszego kochanie - powiedziała i wbiła się w moje usta
Teraz wszystko zrozumiałem nie miała ze mną kontaktu, bo to wszystko planowała.
Z chłopaki spędziliśmy jeszcze dwie godziny, trener pozwolił im napić się piwka, siedzieliśmy i gadaliśmy o głupotach
-Zostawimy was już samych - powiedział Winiar
-No panowie nie słyszeliście słów kapitana - Dianka zaśmiała się, oni spojrzeli na nią zabójczym spojrzeniem a ta posłała im promienny uśmiech. Po pięciu minutach zostaliśmy już sami.
-Kochanie myślałeś, ze zapomniałam ? - spytała
-Troszeczkę tak,bo nie miałaś ze mną praktycznie w ogóle kontaktu i dzisiaj rano wstałem i nie zobaczyłem żadnego smska  było mi smutno - zrobiłem smutna minkę, a ta wtuliła się we mnie i zaczęła mnie całować
-Mam coś dla Ciebie, ale zamknij oczy i nie podglądaj - pogroziła mi palcem i zaczęła się śmiać - Nie wiedziałam co mogę Ci kupić więc zrobiłam to - moim oczom ukazał się album z naszym zdjęciami, z naszych pierwszych wspólnych wakacji i tych spędzonych na Teneryfie, moje przypałowe selfie z chłopaki i w ogóle masa cudownych zdjęć wiążąca się z moją miłością i najlepszymi przyjaciółmi - Kochanie czemu nic nie mówisz, nie podoba Ci się - powiedział i spuściła główkę na dół
-Oczywiście, ze mi się podoba misiu, to najlepszy prezent jaki mogłem dostać - pocałowałem ją i  zaczęliśmy oglądać te zdjęcia, trochę nam to zajęło, bo przy każdym wypominaliśmy sytuacje w jakiej zostało zrobione. Potem siedzieliśmy i rozmawialiśmy już tylko o nas, siedziała wtulona we mnie i oglądała zachodzące słońce.
-Idealny moment na kolejne zdjęcie kochanie - odwróciła się i pocałowała mnie
-Strasznie mocno Cie kocham - powiedziała po czym znowu mnie pocałowała
-Ja też Cię strasznie mocno kocham bąbelku
-Bąbelku ? - zaczęła się śmiać - Chodź do wody jest cudowna pogoda
-Teraz ? już późno
-Nie chcesz to nie idź dziadku - zaśmiał się i zaczęła się rozbierać. Wchodząc do wody pokazała mi jeżyk
-O nie mała tak nie będzie - zdjąłem koszulkę i zacząłem biec w jej kierunku
-Bartek kochanie został mnie - mówiła przez śmiech
-Teraz to kochanie,a tak to dziadku - po tych słowach wbiła się w moje usta
-Jak za pierwszym razem co - zapytał gdy wychodziliśmy w wody
-Pamiętam jak by to było wczoraj - przytuliła się do mnie
-Muszę już jechać - zrobiła smutną minkę
-Nie smuć się kocie, zobaczymy się na meczach, już nie długo, objąłem ją ramieniem ona wtuliła się i tak szliśmy do samochodu. Żegnając się z nią czuje straszny ból i smutek. Nawet nie wiedziałem, że można kogoś tak kochać, z nią wszystko miało sens, bez niej byłem mało wart.
-Kochanie o czym myślisz - zapytała wyrywając mnie z rozmyśleń
-O tym jak bardzo mocno Cię kocham - przytuliła się, a ja pocałowałem ją w czółko, podniosłem jej główkę do góry zobaczyłem jej zły -Nie płacz misiu
-Nic nie mów tylko mnie pocałuj - wbiłem się w jej usta, gdy skończyłem pocałował mnie jeszcze raz po czym wsiadła do samochodu, uśmiechnęła się przez łzy i ruszyła w kierunku swojego mieszkania. Usiadłem sobie na ławce, na której to pierwszy raz ją własnie pocałowałem, miałem mieszane uczucia z jednej strony spotkanie z nią było dla mnie najlepszym prezentem, ale teraz kiedy jej przy mnie nie ma czułem się strasznie samotny, po moim policzku spłynęła łza. Strasznie nie lubię się z nią żegnać, dla nas obojga to jest najgorszy moment, teraz nawet gdy jesteśmy od siebie kilka kilometrów i wiemy kiedy się spotkamy, a co będzie gdy będę musiał się z nią pożegnać w hali odlotów i wtedy będziemy od siebie tysiące kilometrów i wtedy już nie będę wiedział kiedy się z nią spotkamy nic nie będę wiedział w głowie miałem teraz pustkę z tych moich rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk sms:
                                                    Jestem już w tym pustym mieszkaniu ...   
                                                 Strasznie za Tobą tęsknie i odliczam dni i godziny
                                            do naszego następnego spotkanie
 Kocham Cię całym moim maleńkim serduszkiem bąbelku ;*

Uśmiechnąłem się do ekranu mojego telefonu, spojrzałem na zegarek było prze 18, szybko pobiegłem na górę
-Trenerze mogę - spytałem nieśmiało
-Jasne, co się stało - zapytał przestraszony
-Chciałbym jechać do Diany, bo płakał mi do słuchawki przed chwila
-Coś się stało? -spytał przestraszony
-Po prostu jest jej smutno
-Masz wolny cały dzień i zrobisz z nim co będziesz chciał tylko jutro 9 rano trening pamiętaj - uśmiechnął się
-Dzięki trenerze
-Pozdrów Diankę - powiedział gdy byłem już przy drzwiach .
Szybko pobiegłem do pokoju po kluczyki
-Gdzie tak się śpieszysz - Spytał Pit
-Jadę do Diany
-Pozdrów ją - krzyknęli
Moja droga minęła mi bardzo szybko, jechałem jak wariat i złamałem chyba większość przepisów dotyczących prędkości, po drodze wstąpiłem do kwiaciarni po jedną czerwona róże. PO dziesięciu minutach byłem już pod jej blokiem samochód zaparkowałem z drugiej strony budynku żeby mnie nie zobaczyła. Windą wjechałem na górę, zapukałem do drzwi róże położyłem na wycieraczce a sam stanąłem na schodach tak żeby mnie nie zobaczyła, drzwi otworzyła moja mała mała kruszynka. Zaczęła się rozglądać w wokół, spojrzała w dół podniosła róże i uśmiechała się 
-Od kogo to - zapytała głośno.
-Od kogoś kto Cię bardzo mocno kocha - powiedziałem po czym wyszedłem za rogu. Jej mina bezcenna podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyje, delikatnie ją podniosłem, ona swoimi długimi nogami oplotła się w wokół mnie, zacząłem ja całować na początku delikatnie idąc w stronę mieszkania, zamknąłem drzwi nie odrywając się od niej, ruszyłem w stronę sypialni tam delikatnie położyłem swoja ukochana na łóżku i dalej ja całowałem, ona po woli pozbywała się mojej garderoby, nasze ciała połączyły się w jedność naszej miłości, starałem się być jak najdelikatniejszy, z nią było mi tak jak z żadną inną nawet w łóżku rozumieliśmy się bez słów, delikatnie całowałem ją po szyi ciężko przy tym oddychając, chciałem żeby moja kobieta była szczęśliwa dla niej mógłbym zrobić wszystko, po chwili opadałem na nią wyczerpany, spojrzałem na nią po policzku spływała jej jedna łezka...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz