-Ze szczęścia misiu, ze szczęścia - powiedziała wtulając się we mnie
-Jesteś dla mnie najlepszym prezentem, wiesz ? - powiedziałem szepcząc jej do ucha
-Aa Ty jesteś moim światem, moim życie, dzięki Tobie czuje się szczęśliwa - powiedziała po czym zaczęła wstawać, założyła na sobie moja koszulkę, pocałowała mnie - Zaraz przyjdę. Po chwili znowu była w pokoju w ręce miała butelkę wina i dwa kieliszki - Masz ochotę ? - spytała po chwili
-Na Ciebie zawsze- zaśmiałem się i posadziłem sobie ją na kolanach, piliśmy wino i rozmawialiśmy o przyszłości
-Chciałbym żebyśmy kiedyś byli rodziną, mieli dom z ogródkiem na którym będą bawić się dzieciaki, a my będziemy siedzieć w siebie wtuleni i patrzeć na radość naszych szkrabów - powiedziałem wtulając się w nią -kochanie ile byś chciała mieć dzieci ? - zapytałem po chwili
-Dwójkę, chłopczyka i dziewczynkę - dokończyła z uśmiechem jak by się rozmarzyła
-Tylko dwójkę ? Ja myślałem o jakiejś gromadce nie wiem pięcioro, sześcioro - zaśmiałem się
-Pierwsza szóstka by już była - moja ukochana zaśmiała się i pocałował mnie
-Córce dam na imię Dianka, żeby była taka cudowna jak swoja mamusia
-Zwariowałeś chyba, ja bym chciała żeby dzieciaki miały Twój uśmiech taki od ucha do ucha - powiedziała dotykając delikatnie mojej twarzy
-Lepiej żeby były podobne do Ciebie, będą słodkie takie jak Ty - powiedziałem całując ja w czółko, ona się tylko zaśmiała - Może już teraz się o nie postaramy - spojrzała na mnie i uśmiechnęła się. Zacząłem całować ja delikatnie po szyi, po barku w miejscach, w których to najbardziej lubiła, ona nie była mi dłużna całowała mnie po klatce piersiowej i po brzuchu, zdjąłem jej moja koszulkę pod, którą miała tylko bieliznę i znowu nasze ciała połączyły się, oboje ciężko oddychaliśmy i pracowaliśmy tak szybko swoimi ciałami żeby drugiemu zrobić przyjemność, po dłuższej chwili znowu opadłem na niej zmęczony.
-Kocham Cię - wyszeptała mi do ucha
-Kocham Cię - odpowiedziałem i zasnąłem.
Obudziłem się rano, moja ukochana jeszcze spała spojrzałem na zegarek 5:30. Nie chciałem jej budzić więc nic nie robiłem tylko patrzyłem się jak słodko śpij. Uwielbiałem na nią patrzeć, śpiąca była taka delikatna, bezbronna, chciałem zawsze być przy niej. Koło 6 wstałem i zrobiłem dla niej śniadanie gdy wróciłem już nie spała, podeszła do mnie i przytuliła się od tyłu.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś pomogłabym Ci - powiedziała jeszcze zaspanym głosikiem
-Kochanie nie miałem serca i zobacz jak sam sobie świetnie dałem radę - wskazałem ręką zastawiony stół. - Siadaj i jedź bąbelku - powiedziałem odsuwając jej krzesełko.
Śniadanie jedliśmy rozmawiając i śmiejąc się, oboje mieliśmy świetne humory. Po śniadaniu położyliśmy się jeszcze, Dianka wtuliła się w moja klatkę i kiziała mnie po niej
-Dziękuje Ci, że jesteś - powiedziała
-To ja powinienem dziękować Tobie, że to właśnie mnie wybrałaś z pośród wielu - pocałowałem ją w główkę
-Nie ma tak wielu dwumetrowców na tym świecie - zaśmiała się
-Ach tak to wybrałabyś innego? - zapytałem
-A no nie wiem może blondyn - znowu się zaśmiała
-Osz Ty babo - zacząłem ją łaskotać, była taka radosna nie chciałem przerywać tej chwili, ale było już przed 8 i musiałem się zbierać - Kochanie ja muszę już jechać mam trening o dziewiątej, a nie chcę się spóźnić
-Tak rozumiem - spuściła główkę w dół
-Kochanie nie smuć się niedługo się zobaczymy - pocałowałem ją po czym wstałem
-Odprowadzę Cię na dół - powiedziała z zamiarem wstania z łóżka
-Nie, lepiej nie, rozstańmy się już tutaj tam będzie dla nas obojga jeszcze ciężej - powiedziałem po czym jeszcze raz ją pocałowałem i wyszedłem.
Oczami Diany
-Nie, lepiej nie, rozstańmy się już tutaj tam będzie dla nas obojga jeszcze ciężej - powiedział po czym jeszcze raz pocałował mnie i wyszedłem. Położyłam się na poduszeczce, na której było czuć jeszcze zapach jego perfum i rozpłakałam się. Nienawidziłam się z nim rozstawać, to było zbyt bolesne, ale musiałam wziąć się w garść. Wstałam wzięłam relaksacyjną kąpiel, ubrałam się i wyszłam na trening. Tam mijały każdy dzień trening dom i tak w kółko dni były strasznie podobne do siebie. W między czasie chłopaki wygrali mistrzostwo strasznie się w tedy cieszyłam ich miny, bezcenne. Po mistrzostwach nadszedł najgorszy dzień w moim życiu, rozłąka z Bartekiem na czas nieokreślony, sama nie wiedziałam co mam czuć w nocy obudziłam się, stanęłam w futrynie i patrzyłam na jego zaspaną buźkę, tej nocy nie mogłam spać, strasznie się denerwowałam tym rozstaniem, nie wiedziałam co ze sobą zrobić wzięłam sobie koc i poszłam na balkon, patrzyłam w gwiazdy i rozmyślałam jak to będzie. Czy będziemy mieli dla siebie chociaż trochę czasu, czy nasze uczucie się nie wypali będąc od siebie tak daleko, czy nie pozna tam żadnej innej tysiące takich pytań krążyło mi po głowie, sama już tak na prawdę nie wiedziałam nic.Spojrzałam na zegarek była druga w nocy, nie miałam co robić, położyłam się na łóżku i wtuliłam się w siatkarza, on przytsunął mnie jeszcze bliżej siebie, czując jego bliskość po raz ostatni, zaczęłam szlochać, co obudziło mojego ukochanego.
-Kochanie wszystko będzie dobrze, obiecuje - nachylił się nade mną i mnie pocałował
-Bartek nie wiesz jak będzie nikt tego nie wie więc nic mi nie obiecuj, bo nie chce się rozczarować, może być nawet tak że zobaczymy się dwa razy w tym pierdolonym roku rozumiesz dwa razy - wykrzyczałam i zaczęłam jeszcze głośniej płakać, on nie powiedział nic tylko mnie do siebie przytulił i ocierał mi łzy
-Ci maleńka nie płacz - powiedział po chwili cały czas całując mnie po głowie, wstałam i poszłam na balkon, on podszedł do mnie i mnie przytulił -Kochanie nie kłóćmy się podczas ostatnich naszych wspólnych chwil, ja ze swojej strony obiecuję, że będę się starał dzwonić, pisać tak często jak tylko będę mógł, nie zrezygnuje z Ciebie nigdy i nie ma w ogóle opcji żebyś się mnie pozbyła- wygłosił swój monolog a potem mocno mnie pocałował. Przed 8 wstaliśmy ja poszłam się kąpać, a Bartek poszedł robić śniadanie.
-Mmm kochanie pięknie wyglądasz - powiedział podchodząc do mnie
-Aa dziękuje to specjalnie dla Ciebie - pocałowałam go, po czym zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w stronę samochodu na lotnisku nie oderwałam się od niego nawet na chwilę.
-Kochanie jak by coś się działo to od razu do mnie dzwon i nocy o północy dobrze- powiedział nagle
-Oczywiście, że będę dzwonić - pocałowałam go
-Musisz mi obiecać jeszcze jedno - powiedział patrząc mi głęboko w oczy
-Co takiego - spytałam ciekawa
-Nie znajdziesz sobie żadnego innego, żadnych dwumetrowych blondynów jasne ? - zaśmiał się i spojrzał na mnie
-Gdzie ja znajdę drugiego takiego jak Ty - odpowiedziałam mu tym samym po czym w głośnikach usłyszeliśmy, że osoby lecące do Włoch mają sprawić się już na odprawę, Bartek wtedy bardzo mocno mnie przytulił -Kochanie nie chcę żebyś jechał, nie chce żebyś mnie zostawiał - powiedziałam przez łzy
-Misiu popatrz na mnie - chwycił moją twarz w dłonie i uniósł ją lekko do góry, jego oczy zaszkliły się, były pełne smutku - Nigdy Cię nie zostawię, zawsze będziesz w moim serduszku, a teraz nie płacz rozstajemy się tylko na trochę rozumiesz, na trochę - powiedział łamiącym głosem - Kocham Cię - pocałował mnie po czym odszedł
-Kocham Cię - krzyknęłam - Bartek słyszysz kocham Cie - pobiegłam za nim, odwrócił się i zaczął mnie całować
-Wariatko idź już - mówił pomiędzy pocałunkami, nagle przerwał popatrzył na mnie zalany łzami i odszedł
Upadłam na podłogę i zaczęłam ryczeń, było mi tak cholernie ciężko, nic nie wiedziałam, to było dla mnie najgorsze, mój ukochany będzie tyle kilometrów ode mnie, nie będę mogła się przytulić, wyżalić, wypłakać, będę sama w tym cholernym mieszkaniu, patrząc jak jego samolot odlatuje czułam się jeszcze gorzej, ale wiedziałam, że nie mogę płakać, muszę dać sobie radę tak jak zawsze, Włochy to nie koniec świata, a rok szybko minie tak musiałam sobie to tłumaczyć. Wsiadłam do samochodu, spojrzałam na fotel, na którym jeszcze niedawno siedział Bartek, leżało na nim nasze pierwsze zdjęcie, z tyłu był napis
Uśmiechaj się jak tamtego razu, Twój uśmiech to najpiękniejszy widok, tylko nie płacz
nim się obejrzysz ja wrócę, tylko nie zapominaj o mnie.
Strasznie mocno Cię kocham, jesteś moim życiem i Ty mnie motywujesz do dalszej
walki w życiu i na boisku, jesteś dla mnie wszystkim i wiem, że ja dla Ciebie też
dlatego musimy dać sobie radę. Już tęsknie, Twój Bartek .
Uśmiechałam się patrząc na to zdjęcie, było takie zabawne, on zawsze wiedział jak poprawić mi humor, patrząc na to zdjęcie czułam sie lepiej ruszyłam w drogę na trening. Po niecałych trzech godzinach byłam w domu, na telefonie miałam wiadomość od Bartka
Już jestem w mieszkaniu, ale nie mogę się tutaj teraz bez Ciebie odnaleźć,
mam nadzieję, że u Ciebie jest trochę lepiej niż u mnie. Kocham Cie :*
Trochę zaczęłam się o niego martwić był tam sam, nie znał nikogo oprócz kolegów z druzyny, którzy też mają swoje rodziny, a on biedny był tam sam, napisałam mu smska: Też strasznie tęsknie, ale wiem, że nic nas nie rozdzieli nawet głupie dwa tysiące kilometrów. Kocham Cię bąbelku :*
po czym wykąpałam się i poszłam spać...
-Kochanie wszystko będzie dobrze, obiecuje - nachylił się nade mną i mnie pocałował
-Bartek nie wiesz jak będzie nikt tego nie wie więc nic mi nie obiecuj, bo nie chce się rozczarować, może być nawet tak że zobaczymy się dwa razy w tym pierdolonym roku rozumiesz dwa razy - wykrzyczałam i zaczęłam jeszcze głośniej płakać, on nie powiedział nic tylko mnie do siebie przytulił i ocierał mi łzy
-Ci maleńka nie płacz - powiedział po chwili cały czas całując mnie po głowie, wstałam i poszłam na balkon, on podszedł do mnie i mnie przytulił -Kochanie nie kłóćmy się podczas ostatnich naszych wspólnych chwil, ja ze swojej strony obiecuję, że będę się starał dzwonić, pisać tak często jak tylko będę mógł, nie zrezygnuje z Ciebie nigdy i nie ma w ogóle opcji żebyś się mnie pozbyła- wygłosił swój monolog a potem mocno mnie pocałował. Przed 8 wstaliśmy ja poszłam się kąpać, a Bartek poszedł robić śniadanie.
-Mmm kochanie pięknie wyglądasz - powiedział podchodząc do mnie
-Aa dziękuje to specjalnie dla Ciebie - pocałowałam go, po czym zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy w stronę samochodu na lotnisku nie oderwałam się od niego nawet na chwilę.
-Kochanie jak by coś się działo to od razu do mnie dzwon i nocy o północy dobrze- powiedział nagle
-Oczywiście, że będę dzwonić - pocałowałam go
-Musisz mi obiecać jeszcze jedno - powiedział patrząc mi głęboko w oczy
-Co takiego - spytałam ciekawa
-Nie znajdziesz sobie żadnego innego, żadnych dwumetrowych blondynów jasne ? - zaśmiał się i spojrzał na mnie
-Gdzie ja znajdę drugiego takiego jak Ty - odpowiedziałam mu tym samym po czym w głośnikach usłyszeliśmy, że osoby lecące do Włoch mają sprawić się już na odprawę, Bartek wtedy bardzo mocno mnie przytulił -Kochanie nie chcę żebyś jechał, nie chce żebyś mnie zostawiał - powiedziałam przez łzy
-Misiu popatrz na mnie - chwycił moją twarz w dłonie i uniósł ją lekko do góry, jego oczy zaszkliły się, były pełne smutku - Nigdy Cię nie zostawię, zawsze będziesz w moim serduszku, a teraz nie płacz rozstajemy się tylko na trochę rozumiesz, na trochę - powiedział łamiącym głosem - Kocham Cię - pocałował mnie po czym odszedł
-Kocham Cię - krzyknęłam - Bartek słyszysz kocham Cie - pobiegłam za nim, odwrócił się i zaczął mnie całować
-Wariatko idź już - mówił pomiędzy pocałunkami, nagle przerwał popatrzył na mnie zalany łzami i odszedł
Upadłam na podłogę i zaczęłam ryczeń, było mi tak cholernie ciężko, nic nie wiedziałam, to było dla mnie najgorsze, mój ukochany będzie tyle kilometrów ode mnie, nie będę mogła się przytulić, wyżalić, wypłakać, będę sama w tym cholernym mieszkaniu, patrząc jak jego samolot odlatuje czułam się jeszcze gorzej, ale wiedziałam, że nie mogę płakać, muszę dać sobie radę tak jak zawsze, Włochy to nie koniec świata, a rok szybko minie tak musiałam sobie to tłumaczyć. Wsiadłam do samochodu, spojrzałam na fotel, na którym jeszcze niedawno siedział Bartek, leżało na nim nasze pierwsze zdjęcie, z tyłu był napis
Uśmiechaj się jak tamtego razu, Twój uśmiech to najpiękniejszy widok, tylko nie płacz
nim się obejrzysz ja wrócę, tylko nie zapominaj o mnie.
Strasznie mocno Cię kocham, jesteś moim życiem i Ty mnie motywujesz do dalszej
walki w życiu i na boisku, jesteś dla mnie wszystkim i wiem, że ja dla Ciebie też
dlatego musimy dać sobie radę. Już tęsknie, Twój Bartek .
Uśmiechałam się patrząc na to zdjęcie, było takie zabawne, on zawsze wiedział jak poprawić mi humor, patrząc na to zdjęcie czułam sie lepiej ruszyłam w drogę na trening. Po niecałych trzech godzinach byłam w domu, na telefonie miałam wiadomość od Bartka
Już jestem w mieszkaniu, ale nie mogę się tutaj teraz bez Ciebie odnaleźć,
mam nadzieję, że u Ciebie jest trochę lepiej niż u mnie. Kocham Cie :*
Trochę zaczęłam się o niego martwić był tam sam, nie znał nikogo oprócz kolegów z druzyny, którzy też mają swoje rodziny, a on biedny był tam sam, napisałam mu smska: Też strasznie tęsknie, ale wiem, że nic nas nie rozdzieli nawet głupie dwa tysiące kilometrów. Kocham Cię bąbelku :*
po czym wykąpałam się i poszłam spać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz