Od kilku dni nie wiałam wgl humoru, na treningach nic mi się wychodziło, siedziałam cały czas w mieszkaniu, do nikogo nie wychodziłam. Chłopaki codziennie do mnie dzwonili żebym gdzieś z nimi wyszła, ale nie miałam ochoty, z Bartkiem miałam kontakt tylko smsowy, cały czas miał treningi i nawet dwu godzinna zmiana czasu nam nie pomagała.Patrząc w lusterko nie poznawałam siebie, wiedziałam, że musiałam się kiedyś ogarnąć, ale jeszcze nie byłam na to gotowa, sama musiałam sobie wyczystko przemyśleć i poukładać. Siedziałam na kanapie, oglądając "Ukrytą prawdę", ktoś zaczął strasznie pukać i dzwonić do drzwi, ale nawet nie wstawałam, bo to był z pewnością Karol, a nie miałam ochoty na głupie pogadanki typu"ogarnij się", "weź coś zrób","nie możesz tak o tym myśleć" i tak dalej. Nagle drzwi mojego mieszkania zaczęły się otwierać, szybko zerwałam się na równe nogi i zobaczyłam jak do mojego mieszkania wchodzi Karol, Natala, Mariusz, Paulina, Winiar no i Daga.
-Cześć - powiedzieli chórem
-Co wy tu robicie ? - spytałam lekko zdenerwowana
-Chcieliśmy Cie odwiedzić - powiedział nieśmiało Winiar
-Wcale was o to nie prosiłam - spojrzałam na nich chamsko
-Oj Dianka nie bądź zła, martwiliśmy się o Ciebie - powiedziała Paulina
-Siedzisz sama już tydzień - powiedziała Natala, a ja aż się zdziwiłam, że już tyle czasu siedzę sama
-Musisz się trochę rozerwać - zaśmiał się Mariusz
-I my mamy coś dla Ciebie - wskazał ręką swoje zakupy Karol
-Dobra wchodźcie i rozgłoście się ja pójdę się ogarnąć - powiedziałam po czym poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i zmieniłam dwudniowy dres, a coś elegantszego, włosy związałam w niedbałego koczka, który o dziwo wyszedł mi bardzo fajny, umalowałam się i poszłam do nich. Moi goście już się obsłużyli stół był zastawiony różnego rodzaju słodkościami, jak i trunkami. Spojrzeli na mnie i każdy z nich się do mnie uśmiechnął, zrobiło mi się jakoś lepiej jak miałam ich przy sobie.
-No, no patrzcie jak kąpiel zmienia człowieka- powiedział Karol a wszyscy wraz ze mną zaczęli się śmiać
-Ale śmieszne, myślał by kto - odpowiedziałam mu złośliwie i zaczęłam się śmiać. Siadłam sobie na mojej pokojowej huśtawce
-Czyżby Ci trochę humor wrócił ? - spytała nieśmiało Daga
-Tak, znaczy chyba trochę, patrząc w to lusterko siebie samej nie poznałam, spojrzałam na siebie jak na jakaś wariatkę, sama już stwierdziłam, ze tak dłużej nie może być i chciałam was przeprosić za to jak was powitałam - lekko się uśmiechnęłam
-Nic się nie stało, ale serio strasznie się o Ciebie martwiliśmy - powiedziała Wlazła i mnie przytuliła
-Przepraszam, ale potrzebowałam trochę czasu, zrozumcie - powiedziałam
-Rozumiemy, ale od teraz ma wrócić dawna Wróblewska zrozumiano - zapytał Wlazły po czym podał mi kieliszek
-Tak jest - zasalutowałam mu
-No to zdrówko moi mili - powiedział Karol. Tego wieczoru trochę pobalowaliśmy, położyłam się spać koło 2 w nocy, rano wstałam z okropnym bólem głowy, szybko wzięłam sobie jakaś aspirynę,ubrałam się i wyszłam z mieszkania. Ruszyłam w stronę galerii, po niecałych dziesięciu minutach byłam już na miejscu, cały czas miałam dziwne uczucie, że ktoś mnie obserwuje, co chwile odwracałam się za siebie sprawdzając.
Po dwóch godzinach mając marynarkę i cudowną małą czarna, opadałam zmęczona na fotel jeden z kawiarni, zamówiłam sobie ulubioną kawę i usłyszałam naglę dźwięk swojego dzwonka od razu uśmiechnęłam się na widok zdjęcia
-Cześć kochanie - powiedziałam radośnie
-Jak się ma moja piękna ? - zapytał szczęśliwy słysząc mój głos
-Dobrze, właśnie byłam na zakupach, a teraz siedzę w kawiarni i czekam na kawę, a Ty jak tam ?
-Dobrze, ale strasznie tęsknie za Tobą, w ogóle nie mogłem sobie znaleźć miejsca przez kilka dni ..- mówił smutnym głosem
-Ja też nie .. - opowiedziałam mu co się ze mną działo przez ostatni tydzień
-Miałaś do mnie dzwonić jak by się coś działo - powiedział lekko zdenerwowany
-Kochanie nic się działo, po prostu miałam gorsze dni, ale już jest dobrze - chciałam go jakoś pocieszyć
-Chyba muszę zadzwonić do Karola i mu podziękować i powiedzieć żeby Cię przypilnował - zaśmiał się
Porozmawialiśmy tak jeszcze z pół godzinki, bardzo brakowało mi jego głosu, po tej rozmowie cieszyłam się jak głupia, nic mi nie mogło zepsuć tego dnia. W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze do sklepu by kupić najpotrzebniejsze rzeczy. Wychodząc z windy, usłyszłam płacz, spojrzała w stronę schodów, na których znajdowała się moja przyjaciółka, była zdruzgotana, makijaż miała cały rozmazany, w tym stanie to jej chyba nigdy nie widziałam, gdy tylko mnie dostrzegła od razu rzuciła mi się na szyję i zaczęła jeszcze głośniej płakać.
-Co się stało mała - zapytałam
-On.... on...mnie...zdradził...- po tych słowach wybuchała jeszcze głośniej. Przytuliłam ją, stałyśmy tak może około dziesięciu minut, byłam jakby wryta w ziemie po tych słowach, po chwili powiedziała
-Chodź porozmawiamy w domu - nie powiedziała nic tylko weszła za mną. Wszystkie rzeczy położyłam na kuchennym blacie, wstawiłam wodę na herbatę po czym dałam jej jakąś tabletkę na uspokojenie, siadłam koło niej, a ona wtuliła się we mnie, tak jak w dzieciństwie.
-Diana, on mnie zdradził, po co były te oświadczyny - spojrzała na mnie pytającym wzrokiem, po czym zaczęła opowiadać z najdrobniejszymi szczegółami- Wróciłam z turnieju dzień wcześniej, nic mu nie mówiłam, chciałam zrobić mu niespodziankę, jechałam do niego taka szczęśliwa, cieszyłam się, że nareszcie go zobaczę po dwóch tygodniach nieobecności, cicho weszłam do domu by go nie obudzić, było dość wcześnie. Od samych drzwi na podłodze leżały już jakieś rzeczy, w moich oczach już wtedy pojawiły się łzy, weszłam do sypialni w której spali, oboje nadzy, wtuleni w siebie, wybuchłam płaczem, obudziłam ich on spojrzał na mnie i zapytał co tu robię, zaczął się pośpiesznie ubierać, cały czas mówił to nie tak jak myślisz, Martynka kochanie wiesz że Cie kocham, wybuchłam, zaczęłam go bić, wyzywać, nawet się nie bronił, ona też dostała, wzięłam torbę, którą dopiero przywiązałam z turnieju, zatrzymywał mnie, prosił, ona nic nie mówiła, stała owinięta kołdrą, patrzac w podłogę, spojrzałam na nich po moim policzku poleciała łza, którą szybko otarłam, spojrzałam na niego po czym dodałam jak wrócę ma Cię tutaj nie być, wyszłam trzaskając drzwi, siadłam na schodach i wybuchałam głośnym płaczem, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, postanowiłam, że przyjadę do Ciebie - mówiła to cały czas płacząc, widząc jej smutek, sama się popłakałam, mocno ją przytuliłam nie mówiąc nic, wiedziałam że to nic nie zmieni -Dziękuje - powiedziała - Dziękuje, że jesteś -wyszeptała.
-Zawszę będę - odpowiedziałam, sama nie wiedziałam co mogę jej jeszcze powiedzieć, nigdy bym się tego po nim nie spodziewała, byli ze sobą już strasznie długo, wydawać by się mogło, że byli parą idealną, rzadko się kłócili, zawsze mieli te same poglądy i plany, już planowali ślub, a on zdradził ją, kto wie czy nie robił już tego wcześniej. Po dłuższej chwili mojego myślenia, nie słyszałam już płaczu, spojrzałam na przyjaciółkę, która spała. Wstałam delikatnie, przykrywając ją kocem,po czym poszłam do kuchni. Zadzwoniłam do mojego trenera, mówiąc, że dzisiaj mnie nie będzie, nie pytał dlaczego, wiedział, że musiało się coś stać bym nie przyszła. Byłam w tak ogromnym szoku, że nie mogłam się na niczym skupić. Siedziałam na kuchennym blacie pijąc kawę i patrząc na ulice, samochody, ale także ludzi, każdy się gdzieś spieszył, ja myślałam tylko o swojej przyjaciółce, wręcz siostrze, nie wiedziałam, jak ona da sobie teraz radę był dla niej całym światem,przypominałam sobie ich chwilę, nasze wspólne, on też bym moim przyjacielem, dobrze się znaliśmy, ufałam mu, a teraz go wręcz nienawidziła, po moim policzku spłynęła łza. Nie wiedziałam, co mam zrobić, ale wiedziałam, że muszę ją teraz wspierać, po prostu przy niej być. Wstałam i wzięłam się robienia obiadu, od razu pomyślałam o spaghetti, które tak bardzo lubiła.
-Przepraszam - usłyszałam głos swojej przyjaciółki
-Nie masz za co -odpowiedziałam, podchodząc do niej
-Chyba niepotrzebnie przyjechałam, zawracam Ci tylko głowę moimi problemami
-Weź przestań pieprzyć, od tego jestem rozumiesz ? - powiedziałam przytulając ją
-Dziękuje - wyszeptała
-Tyle dziękuje to w życiu chyba od Ciebie nie usłyszałam, uważaj bo się przyzwyczaję - zaśmiałam się, po czym zobaczyłam delikatny uśmiech na twarzy mojej przyjaciółki - Chodź zjemy, ugotowałam spaghetti
-Nie chce mi się jeść - znowu zesmutniała
-Nic mnie to nie interesuje, będziesz musiała - spojrzałam na nią, po czym zaczęłam jej nakładać, wiedziała, ze jej nie odpuszczę. Obiad zjadłyśmy w ciszy, po skończonym obiedzie, zebrałam naczynia i włożyłam je do zmywarki, z lodówki wyciągnęłam schłodzone wino, które kupiłam dzisiaj, wiedziała, ze tego potrzebuje. -Jak Ty dobrze mnie znasz - powiedziała patrząc na mnie potem na butelkę - Nie napijesz się ze mną ? - spytała po chwili
-Nie mogę jutro mam trening
-No weź chociaż jedną lampkę - spojrzała na mnie tymi swoimi zielonymi, smutnymi oczami i nie mogłam jej odmówić. Piła jeden kieliszek za drugim, po pół godzinie, butelka była już pusta
-Jakie to życie jest głupie - mówiła spoglądając raz na mnie raz na kieliszek, w którym znajdowała się jeszcze niewielka ilość alkoholu - Wypijmy na zdrajców - powiedziała po czym znowu w jej oczach pojawiły się łzy ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz