niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 27

Kilka minut po piątej wstałam, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w wygodny, ale elegancki strój, włosy związałam w wysokiego kucyka po czym ruszyłam w stronę kuchni by coś zjeść. Obudziłam Martynę, która miała mnie odwieźć na lotnisko. Kilka minut przed siódmą wyjechałyśmy.
-Nie ciesz się już tak - szturchnęła mnie przyjaciółka
-Nie widziałam go aż trzy miesiące, jestem ciekawa czy się ucieszy 
-Na pewno, cudowna niespodzianka go czeka - uśmiechnęła się, po tych słowach usłyszałyśmy z głośników, słowa świadczące o naszej rozłące - Baw się dobrze - mówiła przytulając mnie
-Jak by coś się działo to dzwoń - przytuliłam ją jeszcze mocniej
-Widzimy się za dwa dni - pomachała mi jeszcze na pożegnanie
Wsiadłam do samolotu, byłam taka podekscytowana tym, że wreszcie go zobaczę. Cały lol praktycznie przespałam stewardessa obudziła mnie przed samym lądowaniem. Od razu ruszyłam w stronę lotniska, by odebrać swój bagaż. Po około 20 minutach wraz małą walizką ruszyłam przed budynek ogromnego lotniska, podeszłam do stojącej taksówki po czym wskazałam mu adres. Włosi jeździli jak chcieli, czasami aż się bałam patrzeć, na szczęście po około pół godziny byłam pod blokiem siatkarza. Stojąc przed drzwiami do jego mieszkania zaczęłam się denerwować, zadzwoniłam dzwonkiem, chwile poczekałam, drzwi po chwili otworzyły się Bartek spojrzał na mnie zdziwiony może zaskoczony
-Cześć kochanie - rzuciłam mu się na szyje 
-Cześć, co Ty tutaj robisz - powiedział oschle, bez żadnych emocji
-Dostałam kilka dni wolnego i chciałam Cię odwiedzić - powiedziałam odsuwając się od niego
-Wejdź - odsunął się, wpuszczając mnie - jesteś głodna - spojrzał na mnie 
-Nie dzięki - powiedziałam stawiając swoja walizkę na podłodze
-Rozgość się - zaprowadził mnie do salonu ogromnego mieszkania, usiadłam na dużej skórzanej kanapie, on wybrał fotel, nawet na mnie nie patrzył, nie okazywał żadnych emocji, nie wiedziała co się dzieje. - O co Ci chodzi - spytałam przerywając niezręczną ciszę
-O co mi chodzi - wybuchł śmiechem - Ty się jeszcze mnie pytasz o co mi chodzi ? - zaczął podnosić głos, spojrzał na mnie, nagle wstał i sięgnął do jednej z szafek, wyjął z niej kopertę, którą rzucił w moim kierunku - Szybko się pocieszyłaś nie ma co - podszedł do okna, a ja wyciągnęłam z koperty zdjęcia. Na tych zdjęciach były sytuacje wyrwane z kontekstu, patrząc na nie można by myśleć o zdradzie. Byłam na nich z Przemkiem, jedno było zrobione w klubie akurat gdy przytulałam go na powitanie, drugie gdy obejmował mnie ramieniem, kolejne było zrobione w kawiarni, a ostatnie przedstawiało Przemka całującego mnie w policzek. Do tego dołączony liścik
Faktycznie kochana, ale chyba przez innego, teraz masz dowód jej miłości, gdy Ci mówiłam, że małolata nie da Ci szczęścia nie słuchałeś mnie, teraz masz za swoje. 
Kocham 
<N>
-Bartek to nie tak jak myślisz - powiedziałam podchodząc do niego
-Natalia też tak mówiła, to nie tak jak myślisz, Bartek to tylko mój kolega, wiesz, ze Cie kocham,a potem znowu do niego leciała i bzykała się z nim Bóg jeden wie ile razy mnie zdradziła - odwrócił się w moja stronę i zaczął krzyczeć
-Ja nie jestem Natalia, nigdy bym Cie nie zdradziła, tak bardzo Cie kocham oddałam Ci się a Ty po głupich nic nie znaczących zdjęciach zarzucasz mi zdradę - nie byłam mu dłużna też zaczęłam na niego krzyczeć - To jest tylko mój kolega znam go od sześciu lat, nic nigdy nas nie łączyło i czemu miało by łączyć teraz skoro mam Ciebie 
-Skoro się z nim spotkałaś to dlaczego mi o nim nie powiedziałaś co, myślałaś, że się nie dowiem, Boże dlaczego ja jestem taki naiwny, po raz kolejny zakochałem się i zostałem tak zraniony, ale po Tobie bym się tego nie spodziewał, myślałem, że łączy nas naprawdę coś wyjątkowego, pięknego, a Ty raz mówisz, jak to bardzo mnie kochasz, a potem spotykasz się z innym, co myślałaś, że spotkałaś sławnego frajera, dzięki któremu się wybijesz? -po tych słowach w moich oczach pojawiły się łzy
-Mówiłam Ci o spotkaniu z nim gdy rozmawiałam z Toba na skeypie pamiętasz ? Ale nie Ty od razu stwierdziłeś, ze Cię zdradziłam, wolałeś zaufać swojej byłej. - Wykrzyczałam zalana łzami, on patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami - Nigdy nie pomyślałam, ze jesteś frajerem dzięki któremu mogę coś osiągnąć, do wszystkiego zawsze chciałam dojść sama, ale Ty myśl sobie co chcesz - odwróciłam się i usiadłam na kanapie, po chwili podszedł do mnie, przykucnął 
-Kochanie przepraszam powinienem od razu Cię zapytać kto to, ale sama widzisz te zdjęcia, patrząc na nie pomyślałem tylko, że mnie zdradziłaś, byłem załamany widząc je, sam nie wiedziałem co mam myśleć, ale już wszystko rozumiem - zaczął się do mnie zbliżać 
-Odsuń się - powiedziałam oschło, nie zareagował - Odsuń się słyszysz - krzyknęłam, po czym wstałam i poszłam do łazienki, zamknęłam drzwi po czym po prostu osunęłam się po ścianie. Popłakałam się jak dziecko, nie ufał mi, bo gdyby miał do mnie zaufanie nie dopuścił by do siebie myśli o zdradzie.
-Otwórz proszę - słyszałam ciągle, powtarzał to w kółko swoim ciepłym spokojnym głosem, nie chciałam go słuchać chciałam po prostu wrócić do domu, nie chciałam już go oglądać, cudowny weekend zamienił się w koszmar. Nie wiedziałam ile już tu siedziałam, ale nie miałam zamiaru wychodzić. -Kochanie ja ide na trening wrócę za trzy godziny i mam nadzieję, że porozmawiamy na spokojnie - powiedział przez drzwi, po chwili usłyszałam dźwięk przekręcającego się zamka, znowu wybuchłam głośnym płaczem, nie chciałam już z nim rozmawiać, chciałam stamtąd wyjść, wszędzie czułam zapach jego perfum, w całym mieszkaniu go widziałam. Wyjęłam z torebki notes i zaczęłam, postanowiłam napisać mu krótki list 

Nie sądziłam, że tak szybko się rozstaniemy, nigdy bym nie sądziła, że w taki sposób, ale stało się. Nie mogę żyć z mężczyzną, który mi nie ufa, który wolał zaufać kobiecie, która tak go zraniła.Myślałam, ze jesteś inny, myślałam, że jesteś idealny, mężczyzna idealny, kochający, czuły, a okazałeś się być taki sam jak inni. Boli mnie teraz serce, boli mnie, bo rozstaje się z miłością mojego życia, rozstaję się z facetem, który w tak krótkim okresie dał mi tyle szczęścia. Chce Ci podziękować ze ten cudowny czas, chodź był on krótki, to bardzo owocny. Przez te pół roku czułam się radosna, szczęśliwa, ale przede wszystkim kochana. W twoich objęciach czas się zatrzymywał, nie liczyło się nic poza Tobą, wszystkie problemy znikały. Chcę byś wiedział, że nie żałuję niczego co z Tobą zrobiłam, te pięć miesięcy to najlepsze chwile w moim życiu, bardzo Cię kocham, ale nie potrafię Ci wybaczyć tego bólu jaki mi sprawiłeś. Zapomnij o mnie, znajdź sobie kogoś, zasługujesz na miłość.

                                                                                                                     Żegnaj, Diana

Wstałam zostawiając list na stole, wzięłam klucze, które znajdowały się przy drzwiach. Zamykając te drzwi, czułam jak bym zamykała jakiś rozdział mojego życia, ruszyłam w stronę lotniska, lot miałam dopiero za dwie godziny, wiec po prostu czekałam. Cały czas nie mogłam uwierzyć w to co się własnie stało, przeglądając nasze zdjęcia, nie mogłam uwierzyć w to, że już go przy mnie nie będzie, nie będę czuła ciepła jego ciała, nie posmakuje smaku jego ust, nie zobaczę jego zaspanej czasem nieogolonej twarzy budząc się, czułam, że z moich policzków spływają łzy, jedna po drugiej. Cały czas patrzyłam w stronę wyjścia, nie wiem po co, może liczyłam, że jeszcze przyjdzie, że będzie przepraszał. Po półtorej godzinie siedzenia na włoskim lotnisku ruszyłam w stronę odprawy nagle usłyszałam wołanie mojego imienia 
-Diana! - biegł w moja stronę, a ja stałam jak wryta w ziemie - Dianka kochanie zostań porozmawiamy - mówił podchodząc do bramki  
-Bartek ja już Ci wszystko napisałam, związek bez zaufania nie ma sensu - powiedziałam spuszczając głowę w dół
-Proszę nie zostawiaj mnie - mówił łamiącym głosem, zbliżyłam się do niego, pomimo bramki dzieliły nas centymetry, delikatnie przyciągnął mnie do siebie, po raz ostatni wbiłam się w jego usta, chciałam zapamiętać ich słodki smak, całował delikatnie, odsunęłam się
-Zegnaj - powiedziałam po czym odwróciłam się i szłam w stronę tunelu 
-Kocham Cię - krzyknął chyba przez łzy, nie wiem nie chciałam się już odwracać, cholernie trudne było zostawić go tam, tym bardziej, że wiedziałam, że już nie jest mój, wsiadłam na pokład samolotu, cały lot przepłakałam słuchając ulubionej muzyki, koło 22 byłam już przed murami własnego bloku, weszłam na górę z nadzieją, że Martyny albo nie ma, albo śpij. Tworzyłam cichutko drzwi żeby mnie nie usłyszała, tak jak myślałam spała, rozpakowałam swoją walizkę po czym poszłam wziąć prysznic, cały czas o nim myślałam, cały czas go widziałam, widziałam jego smutne oczy, wiedziałam, że mnie kocha, ale strasznie mnie zranił tymi oskarżeniami, nie mogłam w ogolę spać cały czas myślałam o nim. Koło pierwszej w nocy dostałam wiadomość
Przepraszam, że pisze do Ciebie w środku nocy, mam nadzieję, że Cię nie obudzę. Cały czas o Tobie myślę, kochanie tak strasznie mi Ciebie brakuje, wiem, że popełniłem największy błąd swojego życia, nie wiem czy dam bez Ciebie radę, jesteś dla mnie wszystkim, przy Tobie tylko czuję się szczęśliwy, nie znajdę sobie żadnej innej liczysz się tylko Ty, będę o Ciebie walczył. Kocham Cię 
                                                                                                     Bartek
Czytając tą wiadomość popłakałam się, sama już nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam rozstając się z nim ale zasłużył sobie na to, przesadził oskarżając mnie o zdradę, zastanawiałam się tylko nad tą jego "karą" przez to wszystko karałam też siebie i to było najgorsze, byłam cholernie rozbita, ale musiałam wziąć się w garść, przede wszystkim musiałam przestać o nim myśleć. Nie wiem kiedy usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz