niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 25

Dni mijały, wszystko się niby trochę uspokoiło, na treningach było całkiem nieźle wróciłam do formy, dawałam z siebie jak najwięcej by grać na najwyższym poziomie. Po skończonym treningu wracałam do domu gdzie czekała na mnie Martyna. Sytuacja z nią nie zmieniła się, cały czas była smutna,przygnębiona, siedziała w domu, nie chciała wychodzić, ze mną też mało rozmawiała. Trochę przypominała mi mnie po wyjeździe Bartka i wiem, że jego wyjazd, a strata ukochanego bardzo się od siebie różnią, ale kiedyś musiała się przełamać. Paweł cały czas dzwonił i się o nią pytał, to było dla niej jeszcze cięższe, z czasem już jej nawet nie mówiłam o jego telefonach, bo na samo wspomnienie o nim znowu płakała.
Po piątkowym treningu jak zawsze wróciłam do domu, gdzie siedziała moja przyjaciółka, jak codziennie w tym samym miejscu, wykonując tą samą czynność, już zaczęło mnie to powoli wkurzać, nie była tą samą, uśmiechniętą, pozytywnie do wszystkiego nastawioną osobą, tracąc jego straciła cząstkę siebie. Bezradna weszłam do pokoju i wyłączyłam jej telewizor, usiadłam obok niej i zaczęłam swój monolog.
-Kurwa Martyna tak dłużej być nie może, minęły już dwa tygodnie, siedzisz cały czas w tym mieszkaniu, nie chcesz z nikim rozmawiać zauważyłam też, że nawet ze mną unikasz rozmowy, co ja Ci takiego zrobiłam co? - spojrzała na nią, nic nie odpowiedziała, cały czas patrzyła w jeden punkt  - Dziewczyno weź się za siebie, ile można płakać przez takiego gnojka, wiem co czujesz, wiem jak to boli, bo przeżywam to tak samo jak Ty, może nie w takim samym stopniu, ale też jest mi z tym ciężko, straciłaś go, ale przez własną głupotę tracisz też innych, tracisz ludzi którym na Tobie zależy, nie wiem już co z Tobą robić, co Ci mówić skoro masz to wszystko gdzieś i tak zrobisz to co będziesz chciała, ja teraz wychodzę, a Ty się zastanów - powiedziałam po czym opuściłam swoje mieszkanie. Musiałam sobie pobiegać, poczuć się wolna, bo to wszystko już mnie po woli przygnębiało i dobijało, z Bartkiem podczas ostatniej rozmowy też się pokłóciłam o najmniejszą pierdołe, ale ten stan udzielał mi się od niej. Wyciągnęła telefon, jeden sygnał, drugi sygnał, nic, trzeci, odebrał, usłyszałam jego głos, pomimo tego, że nie był ciepły i spokojny, poczułam na całym ciele dreszcz.
-Jeśli zamierzasz się ze mną po raz kolejny kłócić to daruj sobie tą rozmowę
-Kochanie przepraszam - przerwała na chwilę, rozumiałam swój błąd - wszystko teraz zwaliło mi się na głowę, sama już nie wiem co robić - powiedziałam, smutnym, spokojnym głosem
-Co się dzieje - spytał, a ja nie chcąc go martwić problemami mojej przyjaciółki po prostu mu nie mówiłam
-Pamiętasz Martynę, o której tyle Ci opowiadałam ? - zaczęłam
-Tą Twoją przyjaciółkę, która mieszka z narzeczonym w Kielcach - odpowiedział pewny
-No właśnie już nie, rozstali się dwa tygodnie temu ... - opowiedziałam mu mniej więcej jak to było i jest teraz - No a teraz Martyna codziennie siedzi przed tym telewizorem, płaczę, chociaż nie robi tego przy mnie, ale po jej zaczerwienionych oczach widać wszystko, a ja nie wiem co mam robić, co jej mówić, denerwuje mnie moja bezsilność dlatego cały czas jestem zdenerwowana. Przepraszam kochanie, że mówię to Tobie, ale nie mam się komu wygadać
-Od tego jestem bąbelku - powiedział już dobrze mi znanym ciepłym i spokojnym głosem
-Nie gniewasz się już na mnie ? - spytałam siatkarza
-Oczywiście, ze nie, ale po raz kolejny nie dotrzymujesz obietnicy, miałaś mi mówić o wszystkim.- powiedział, wyobraziłam sobie teraz jego karcącą minę
-Nie chciałam zawracać Ci głowy. Nawet nie wiesz jak za Tobą tęsknie - powiedziałam, łamanym głosem
-Ja też bardzo, ale do świat został miesiąc, już niedługo się zobaczymy - powiedział, dając mi nadzieję, że już niedługo koszmar bez niego się skończy, może na krótko, ale zawsze coś
Porozmawialiśmy jeszcze trochę po czym siatkarz musiał iść na trening. Po około dwóch godzinach wróciłam o domu, już na korytarzu było czuć cudowne zapachy, weszłam do mieszkania, zobaczyłam uśmiechniętą przyjaciółkę, aż nie mogłam w to uwierzyć, była spokojna, uśmiechnięta, wreszcie chyba zrozumiała moje słowa, zrozumiała, że sama musi coś zmienić, zrozumiała, że ma przy sobie osoby, które zawsze jej pomogą, zrozumiała, że potrafi bez niego żyć. Podeszła do mnie i mocno się przytuliła
-Potrzebowałam tego - powiedziała - Dałaś mi porządnego kopa, ale teraz musi być już tylko lepiej, dziękuje - pocałował mnie w policzek - A teraz jedź - uśmiechnęła się. Na stole stały same pyszności, zapomniałam już jak dobrze radziła sobie w kuchni, była świetna, jej potrawy zawsze były pyszne. Po zjedzonym posiłku położyłyśmy się na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać, po raz pierwszy od dwóch tygodni bez łez, na spokojnie.
-Chyba przeprowadzę się do Łodzi - powiedziała uśmiechając się
-Serio ? Przecież nigdy nie lubiłaś tego miasta - spytałam patrząc na nią
-Niby tak, ale jesteś tu Ty, Natala, Karol teraz was potrzebuje - przytuliłam ją
-Możesz się wprowadzić do mnie - zaproponowałam
-Niedługo przyjedzie Bartek, nie chce wam przeszkadzać
-Bartek jeszcze przez ponad pół roku będzie we Włoszech, potem i tak ma zgrupowanie, więc nie masz się o co martwić
-Dziękuje, ale i tak będę sobie szukała jakiegoś małego mieszkanka - uśmiechałam się do niej.
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, szybko się podniosłam i odebrałam
-Dzwonił Karol idą dzisiaj na mała imprezkę i pytają czy mamy ochotę iść z nimi - zapytałam, bo nie wiedziałam czy się zgodzi po tych ostatnich przeżyciach, chwilę się zastanawiała
-Jasne chodźmy, za długo siedzimy w tym domu
-No i to mi się podoba - uśmiechałam się i oddzwoniłam do przyjaciela.
Zaraz zaczęłyśmy się szykować, poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic,ubrałam się, włosy wyprostowałam i lekko podtapirowałam, oczy podkreśliłam elaynerem i wyszłam z łazienki
-Łoo pięknie wyglądasz - usłyszałam słowa przyjaciółki po czym zniknęła za drzwiami łazienki. Zrobiłam sobie zdjęcie po czym wysłałam Bartkowi
Idę z Martyną i resztą bandy do klubu, na imprezkę, żałuję tylko, że Ciebie nie ma .. 
Długo nie czekałam na odpowiedź:
Pięknie wyglądasz kochanie, baw się dobrze, tylko bądź grzeczna :D Kocham Cię ;*
Zawsze jestem ;* Całuje
Odłożyłam telefon i ujrzałam stojącą w drzwiach Martynę
-Nie przesadziłam ? - spytała gdy patrzyłam na nią nic nie mówiąc
-Cudownie wyglądasz - miała na sobie prostą małą czarną ( trochę dłuższą niż na zdjęciu), a włosy pofalowała. Obie już gotowe zeszłyśmy na dół i ruszyłyśmy w stronę Karola i Natalki.
Jechałam swoim samochodem, bo nie miałam ochoty pić, było mi przykro, że ja się będę dobrze bawić, a mój ukochany jest teraz sam. 
Weszliśmy do klubu, spotkałam się z dawno niewidzianą bandą dwumetrowców, wszyscy zaczeli się świetnie bawić, każdy z nich brał Martynę do tańca, wiedzieli co się stało, ale nie wspominali i o nic jej nie pytali, patrząc na nią taką uśmiechniętą i szczęśliwą, na mojej twarzy też pojawiał się uśmiech. Zmęczona tańcem poszłam zamówić sobie sok pomarańczowy, stałam przy barze gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy, byłam pewna, że to któryś z tych wariatów, odwróciłam się i nie mogłam uwierzyć kogo spotkałam. Nie widziałam się z nim strasznie długo, kontaktu też ze sobą nie mieliśmy, ja byłam w Łodzi on we Włoszech
-Co Ty tutaj robisz ? - spytałam zaskoczona 
-Tak witasz starego znajomego ? - podszedł bliżej i mnie przytulił - Przyjechałem na weekend, mój brat ma jutro ślub, a dzisiaj wieczór kawalerski
-Dlaczego nic mi nie powiedziałeś ? Przecież mogłeś zadzwonić - skarciłam go wzrokiem 
-Nie wiedziałem czy szanowana pani znajdzie czas dla takiego jak ja - zaśmiał się 
-Zawsze byłeś taki głupi ? - spytałam po czym oboje zaczęliśmy się śmiać
-Co robisz tutaj sama - spytał 
-Nie jestem sama tylko ze znajomymi i z Martyną 
-Z Martyną ? gdzie ona jest? - od razu zaczął szukać ją wzrokiem -O jest widze ją - uśmiechnął się-  A gdzie Paweł? - spytał, a mi momentalnie uśmiech zszedł z twarzy
-Rozstali się długa historia - odpowiedziałam, jeszcze trochę mnie znał i nie drążył tematu. Podeszliśmy do Martyny, wyściskała go chyba za wszystkiego czasy, potem już bawiliśmy się razem.  
-Nie poszłabyś ze mną na wesele mojego brata jutro ? - spytał już lekko podpity. Zdziwiło mnie jego pytanie, ale bez zastanowienia odpowiedziałam 
-Dziękuje za zaproszenie, ale nie skorzystam, nie chce sprawiać przykrości mojemu chłopakowi
-Szczęściarz - spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
Koło drugiej wyszliśmy z klubu, odwiozłam Natalię i Karola po czym wróciłam z Martyna do mieszkania. Ona od razu położyła się spać, ja wzięłam prysznic i położyłam się na łóżku, nie chciało mi się spać odpaliłam jeszcze mojego laptopa, na skeypie zauważyłam zieloną kropeczkę przy zdjęciu mojego ukochanego, od razu do niego zadzwoniłam, odebrał niemalże od razu. Opowiedziałam mu o dzisiejszej zabawie, rozmawialiśmy długo cały czas mieliśmy jakiś temat, godzinami mogłam z nim rozmawiać i nie nudziło by się nam. Po skończonej rozmowie weszłam jeszcze na konta społecznościowe, miałam kilka wiadomości, ale jedna zaskoczyła mnie szczególnie była od Przemka.
Dziękuje za dzisiejszy wieczór, dawno się tak dobrze nie bawiłem, a nic dziwnego w twoim towarzystwie, zawsze tak było, brakuje mi tego, brakuje mi Ciebie. Dobranoc, mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. 
Nie myślałam o tym jakoś szczególnie, wiedziałam, że zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi i on też o tym wiedział. Przed piątą położyłam się spać.

1 komentarz:

  1. Robi się ciekawie, fajnie, ze prowadzasz nowe osoby, ale mam nadzieję, że ten Przemek nie zepsuje niczego miedzy Diana a Bartkiem
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń